autor:
EPIZOD I: Nowy dzień
Nazywam siÄ™ Lee Everett i wÅ‚aÅ›nie jestem transportowany do wiÄ™zienia celem odbycia kary. ZastrzeliÅ‚em kochanka żony. Jeszcze nie wiem, że tam nie dotrÄ™, jeszcze nie wiem, że kraj ogarnęła zaraza, zaraza Å»ywych Trupów. Oto moja historia….
JadÄ™ z bardzo gadatliwym policjantem, który wiecznie mnie o coÅ› pyta. JadÄ…c obserwujÄ™, jak ulicami mknie mnóstwo policyjnych samochodów, dostrzegam też helikopter. Z krótkofalówki policyjnego wozu dowiaduje siÄ™, że w mieÅ›cie sÄ… jakieÅ› zamieszki. Nagle dostrzegam na drodze stojÄ…cego czÅ‚owieka, ale zagadany policjant niestety go nie widzi. Wpadamy w niego, samochód kozioÅ‚kujÄ™ i wypada z drogi.
StraciÅ‚em przytomność, a gdy jÄ… odzyskaÅ‚em, leżaÅ‚em w aucie, strasznie bolaÅ‚a mnie noga i chciaÅ‚o mi siÄ™ pić. SpojrzaÅ‚em na leżącego policjanta, który nie dawaÅ‚ oznak życia, leżaÅ‚ jakoÅ› dziwnie powyginany. RozejrzaÅ‚em siÄ™. Przy samochodzie leżaÅ‚a jego broÅ„. ZastanowiÅ‚o mnie, dlaczego jÄ… wyciÄ…gnÄ…Å‚. MusiaÅ‚em siÄ™ ratować i wyjść z samochodu, a potem przede wszystkim poszukać kluczyków do kajdanek, by siÄ™ rozkuć. KopnÄ…Å‚em wiÄ™c kilka razy w szybÄ™ auta, by jÄ… stÅ‚uc i wyszedÅ‚em (W). SzedÅ‚em wzdÅ‚uż samochodu (W). ZnalazÅ‚em broÅ„, siÄ™gnÄ…Å‚em po niÄ…, ale kajdanki wyraźnie mi przeszkadzaÅ‚y. WziÄ…Å‚em za to nabój, który leżaÅ‚ niedaleko z prawej i ruszyÅ‚em w stronÄ™ leżącego policjanta, z nadziejÄ…, że ma przy sobie kluczyli do kajdanek. Owszem, kluczyli wisiaÅ‚y u jego paska, siÄ™gnÄ…Å‚em wiÄ™c po nie.

PróbowaÅ‚em nimi otworzyć kajdanki, ale wyÅ›lizgnęły mi siÄ™ z rÄ…k i upadÅ‚y na ziemiÄ™. LeżaÅ‚y tuż przy gÅ‚owie martwego policjanta. Szybko je podniosÅ‚em i po kolei uwolniÅ‚em jednÄ… i druga rÄ™kÄ™, otwierajÄ…c kajdanki. Nagle policjant ożyÅ‚. ByÅ‚em przerażony, upadÅ‚em w tyÅ‚, przesunÄ…Å‚em siÄ™ w stronÄ™ samochodu (S). To co zobaczyÅ‚em, byÅ‚o straszne. W mojÄ… stronÄ™ szedÅ‚ żywy trup. Szybko obróciÅ‚em siÄ™ w lewo, chwyciÅ‚em strzelbÄ™ i wÅ‚ożyÅ‚em do niej nabój, ale byÅ‚em zdenerwowany, wiÄ™c upuÅ›ciÅ‚em pocisk. SiÄ™gnÄ…Å‚em po niego, znów wÅ‚ożyÅ‚em do strzelby. Trup byÅ‚ już bardzo blisko, wiÄ™c wycelowaÅ‚em i strzeliÅ‚em, zabijajÄ…c go. W oddali zobaczyÅ‚em jakÄ…Å› postać. KrzyknÄ…Å‚em do niej, by sprowadziÅ‚a pomoc, doszÅ‚o przecież do strzelaniny, ale postać zniknęła. UsÅ‚yszaÅ‚em dziwne dźwiÄ™ki i nagle uÅ›wiadomiÅ‚em sobie, ze zewszÄ…d wyÅ‚aniajÄ… siÄ™ chodzÄ…ce trupy. Z trudem wstaÅ‚em, bo noga bolaÅ‚a i przewracajÄ…c siÄ™ zmierzaÅ‚em tam, gdzie widziaÅ‚em owÄ… postać. Zombie caÅ‚y czas szÅ‚y moim Å›ladem. Na szczęście byÅ‚y dość wolne. PrzeskoczyÅ‚em przez pÅ‚ot i byÅ‚em na czyimÅ› podwórku. Trupy nacieraÅ‚y na pÅ‚ot, ale rozlegÅ‚ siÄ™ strzaÅ‚ i wszystkie powÄ™drowaÅ‚y w stronÄ™ źródÅ‚a haÅ‚asu. Wyraźnie takie dźwiÄ™ki ich zwabiaÅ‚y. RuszyÅ‚em w stronÄ™ przeszklonych drzwi. WoÅ‚aÅ‚em, ale nikt nie odpowiadaÅ‚, wiÄ™c postanowiÅ‚em wejść do domu. Tu też nikogo nie byÅ‚o, a w mieszkaniu wszÄ™dzie byÅ‚a krew. WszedÅ‚em do kuchni i poÅ›lizgnÄ…Å‚em siÄ™ na wielkiej kaÅ‚uży krwi. JakoÅ› siÄ™ pozbieraÅ‚em. ZnalazÅ‚em szklankÄ™ wody, szybko jÄ… wychyliÅ‚em, byÅ‚em przecież taki spragniony. PrzeszukaÅ‚em szafki, otwierajÄ…c szuflady i znalazÅ‚em krótkofalówkÄ™, którÄ… oczywiÅ›cie zabraÅ‚em.

Gdy tak szperaÅ‚em po kuchni, w której oprócz radia nie znalazÅ‚em nic przydatnego, odzywaÅ‚a siÄ™ sekretarka w telefonie. KtoÅ› nagraÅ‚ aż trzy wiadomoÅ›ci. OpuÅ›ciÅ‚em wiÄ™c kuchniÄ™ i poczÅ‚apaÅ‚em do salonu. Na komodzie staÅ‚ telefon, wiÄ™c uruchomiÅ‚em automatycznÄ… sekretarkÄ™. JakaÅ› kobieta nagraÅ‚a wiadomość do Sandry, informujÄ…c jÄ…, że siÄ™ w domu bÄ™dÄ™ troszkÄ™ później, bo mąż miaÅ‚ maÅ‚y wypadek. Kolejna wiadomość byÅ‚a bardziej dramatyczna, a trzecia byÅ‚a przeznaczona już nie do Sandry, a dziewczynki imieniem Clementaine. Jej mama prosiÅ‚a, by zadzwoniÅ‚a na policjÄ™. Nie byÅ‚o już wiÄ™cej żadnej wiadomoÅ›ci. Obok telefonu leżaÅ‚o zdjÄ™cie. PodniosÅ‚em je. Nagle w krótkofalówce odezwaÅ‚ siÄ™ gÅ‚os maÅ‚ej dziewczynki. MiaÅ‚a na imiÄ™ Clementaine i zostaÅ‚a w domu z opiekunkÄ…, ponieważ jej rodzice wyjechali na wycieczkÄ™ do Savanna. Dziewczynka schowaÅ‚a siÄ™ w domku na drzewie. WychyliÅ‚a siÄ™, bym jÄ… zauważyÅ‚. Gdy tak rozmawialiÅ›my, nagle pojawiÅ‚a siÄ™ opiekunka, która przemieniona w chodzÄ…cego trupa i rzuciÅ‚a siÄ™ na mnie. BroniÅ‚em siÄ™ jak mogÅ‚em (QiE), a potem kopaÅ‚em jÄ… z caÅ‚ych siÅ‚. W drzwiach pojawiÅ‚a siÄ™ Clementaine, trzymajÄ…c w dÅ‚oniach mÅ‚otek. ZÅ‚apaÅ‚em go i kilka razy uderzaÅ‚em nimi w trupa, aż przestaÅ‚ siÄ™ ruszać. Gdy już ja i ona byliÅ›my bezpieczni, obiecaÅ‚em jej, że siÄ™ niÄ… zaopiekujÄ™. MusieliÅ›my stÄ…d odejść. WybraÅ‚em bezpiecznÄ… podróż za dnia. WyszliÅ›my wiÄ™c z domu. Clem pobiegÅ‚a do przodu, wiÄ™c ruszyÅ‚em za niÄ… do bramy. ZobaczyÅ‚em stojÄ…cych na ulicy i grzebiÄ…cych coÅ› w wozie dwóch mÅ‚odych ludzi. OtworzyÅ‚em wiÄ™c futrkÄ™ i ruszyÅ‚em w ich stronÄ™. Niestety na ulicy nie byÅ‚o spokojnie i już chwilÄ™ później pojawili siÄ™ kolejny szwendacze. PomogÅ‚em wiÄ™c przepchnąć ich samochód, a jeden z nich obiecaÅ‚, że zabierze nas na farmÄ™. PrzesuwaÅ‚em wiÄ™c wóz kilka razy, po czym wskoczyliÅ›my do jego auta i ruszyliÅ›my poza miasto. Gdy dojechaliÅ›my, byÅ‚a już noc. Na farmie mojÄ… nogÄ… zajÄ…Å‚ siÄ™ ojciec chÅ‚opaka, Hershel. ByÅ‚ bardzo dociekliwy, zadawaÅ‚ mi mnóstwo pytaÅ„. PozwoliÅ‚ nam siÄ™ przespać w stodole na sianie. DowiedziaÅ‚em siÄ™, że sÄ… tu jeszcze trzy inne osoby. Rano mieliÅ›my wzmocnić ogrodzenie. Nie spaÅ‚em dobrze. ÅšniÅ‚a mi siÄ™ żona. ObudziÅ‚ mnie stojÄ…cy nade mnÄ… mężczyzna imieniem Kenny. Na farmie byÅ‚ ze swojÄ… żonÄ… KatjÄ… i synem, którego nazywali Duck. Clementaine zostaÅ‚a z KatjÄ…, a reszta ruszyÅ‚a do pracy. Nawet Duck miaÅ‚ zajÄ™cie. SiedziaÅ‚ na traktorze, udajÄ…c, że kieruje. PogadaÅ‚em ze wszystkimi, z KatjÄ…, która byÅ‚a weterynarzem zajmujÄ…cym siÄ™ maÅ‚ymi zwierzÄ™tami. Kenny grzebaÅ‚ coÅ› przy wozie, wiÄ™c podszedÅ‚em do niego. ByÅ‚ rybakiem i przed tÄ… strasznÄ… zarazÄ…, miaÅ‚ swojÄ… Å‚ódź. RuszyÅ‚em w stronÄ™ pracujÄ…cego przy pÅ‚ocie Shawna, rozejrzaÅ‚em siÄ™, zerkajÄ…c na pÅ‚ot, po czym porozmawiaÅ‚em z nim i z Duckiem. ZapytaÅ‚em Shawna, czy mu pomóc i chwilÄ™ później ciÄ…Å‚em już deski na wzmocnienie ogrodzenia. Gdy skoÅ„czyÅ‚em ruszyÅ‚em do stodoÅ‚y, gdzie Hershel potrzebowaÅ‚ pomocy. ChciaÅ‚ o mnie wiedzieć wiÄ™cej niż mu powiedziaÅ‚em, daÅ‚ mi też radÄ™. NaszÄ… rozmowÄ™ przerwaÅ‚y krzyki pracujÄ…cego przy pÅ‚ocie Shawna. PobiegÅ‚em wiÄ™c w jego stronÄ™. ZobaczyÅ‚em, że Duck, pewnie przypadkiem uruchomiÅ‚ traktor, którym najechaÅ‚ Shawna. Ten leżaÅ‚ na ziemi. Niestety za pÅ‚otem czyhaÅ‚y już żywe trupy, które atakowaÅ‚y Shawna i niestety też Ducka. Nie mogÅ‚em ratować jednoczeÅ›nie obydwu z nich, musiaÅ‚em wybrać. WybraÅ‚em wiÄ™c Ducka (D). PodbiegÅ‚em do niego, pojawiÅ‚ siÄ™ Kenny i razem udaÅ‚o siÄ™ nam go wydostać. Niestety nie udaÅ‚o mi siÄ™ uratować Shawna. Truposze rozszarpaÅ‚y go. PojawiÅ‚ siÄ™ jego ojciec ze strzelbÄ…, ale byÅ‚o już za późno. ByÅ‚ zÅ‚y i zrozpaczony i wyrzuciÅ‚ nas, kazaÅ‚ siÄ™ nam wynosić.

SpojrzaÅ‚em na Kenny’ego, a on na mnie. Kolejnym etapem naszej podróży miaÅ‚o być Macon, wiÄ™c ruszyliÅ›my w drogÄ™. W koÅ„cu skoÅ„czyÅ‚o siÄ™ nam paliwo, a tym samym nasza podróż. OpuÅ›ciliÅ›my wiÄ™c wóz. Duck zobaczyÅ‚ jakiegoÅ› faceta grzebiÄ…cego przy aucie, Kenny zawoÅ‚aÅ‚ i okazaÅ‚o siÄ™, że to kolejne Zombiaki. I nagle, nie wiadomo skÄ…d pojawiÅ‚a siÄ™ ich caÅ‚a zgraja. Jeden z nich przewrócić Duck’a i pewnie zginÄ…Å‚by i my z nim, gdyby na ulicy nie pojawili siÄ™ ludzie z broniÄ…. Tak trafiliÅ›my do apteki i poznaliÅ›my nowÄ… grupÄ™. Nie wszyscy byli z tego zadowoleni. Jeden z nich, duży, starszy facet, wrzeszczaÅ‚, że Duck jest ugryziony, że trzeba siÄ™ go pozbyć. ChÅ‚opak nie byÅ‚ pogryziony, wiÄ™c stanÄ…Å‚em w jego obronie. Clem zapytaÅ‚a, czy może iść do toalety, wiÄ™c zgodziÅ‚em siÄ™. Zamieszanie, które powstaÅ‚o, przerwaÅ‚ krzyk Clementaine. Z toalety wyÅ‚oniÅ‚ siÄ™ bowiem kolejny trup, który jÄ… zÅ‚apaÅ‚. PobiegÅ‚em wiÄ™c w jej stronÄ™, ale przewróciÅ‚em siÄ™ i upadÅ‚em, uderzajÄ…c siÄ™ w gÅ‚owÄ™. Na chwilÄ™ straciÅ‚em przytomność. Gdy jÄ… odzyskaÅ‚em, widziaÅ‚em bardzo niewyraźnie. OdszukaÅ‚em zarys Clem i ruszyÅ‚em w jej kierunku (kliknij , by przejść). WalczyÅ‚em z trupem (Q). Z opresji uratowaÅ‚a nas kobieta z broniÄ…, która zabiÅ‚a potwora. Nieźle strzelaÅ‚a. Niestety strzaÅ‚ przyciÄ…gnÄ…Å‚ w stronÄ™ apteki kolejnych szwanadaczy. Gdyby nie strzaÅ‚y, które rozlegÅ‚y siÄ™ na ulicy, pewnie by siÄ™ tu wdarÅ‚y. Larry, ten najbardziej wrzeszczÄ…cy osobnik, byÅ‚ wÅ›ciekÅ‚y, wrzeszczaÅ‚ jeszcze bardziej. Nagle zÅ‚apaÅ‚ siÄ™ za serce. Podobno byÅ‚ chory na serce i potrzebowaÅ‚ piguÅ‚ek. Lilly, jego córka i przywódczyni grupy, chciaÅ‚a byÅ›my poszli po leki do pobliskiej apteki. OdezwaÅ‚ siÄ™ też Glenn, który chciaÅ‚ ruszyć do motelu, po benzynÄ™, która przecież byÅ‚a nam potrzebna. Nikt z nich nie widziaÅ‚, że znaÅ‚em to miejsce i że do apteki dostać siÄ™ można przez biuro.
Póki co rozejrzaÅ‚em siÄ™, chciaÅ‚em pogadać ze wszystkimi. PodszedÅ‚em wiÄ™c do majstrujÄ…cej coÅ› przy radiu dziewczyny, wyborowego strzelca. MiaÅ‚a na imiÄ™ Carly i próbowaÅ‚a uruchomić radio. ObiecaÅ‚em, że jej pomogÄ™. PodniosÅ‚em wiÄ™c radio, włączyÅ‚em je (power), po czym ruszyÅ‚em pokrÄ™tÅ‚o gÅ‚oÅ›noÅ›ci, ale radio nie dziaÅ‚aÅ‚o. ObróciÅ‚em je zatem, otworzyÅ‚em klapÄ™ na dole i odkryÅ‚em dlaczego nie dziaÅ‚aÅ‚o. Nie byÅ‚o w nim baterii. ObiecaÅ‚em, że ich poszukam. PierwszÄ… bateriÄ™ znalazÅ‚em na regale, a drugÄ… na podÅ‚odze, niedaleko siedzÄ…cej Clementaine. Na regaÅ‚ach znalazÅ‚em także cztery batony, które zabraÅ‚em. PodszedÅ‚em do Duug’a, który staÅ‚ przy drzwiach. ZagadaÅ‚em go. MogÅ‚em wyjść z nim na zewnÄ…trz, by siÄ™ rozejrzeć, ale na razie tego nie zrobiÅ‚em. PogadaÅ‚em jeszcze z Lilly, która siedziaÅ‚a przy ojcu (Larry). PorozmawiaÅ‚em także z Clementaine. ByÅ‚a gÅ‚odna, wiÄ™c daÅ‚em jej baton. DaÅ‚em też baterie Carley, ale znów nie radziÅ‚a sobie z radiem, wiÄ™c kolejny raz zaoferowaÅ‚em pomoc. PowtórzyÅ‚em wszystkie czynnoÅ›ci i co siÄ™ okazaÅ‚o? Carly źle wÅ‚ożyÅ‚a bateriÄ™, wiÄ™c zamieniÅ‚em je. Teraz uruchomiÅ‚em radio, włączajÄ…c je i przesuwajÄ…c pokrÄ™tÅ‚o gÅ‚osu. Niestety audycja nie trwaÅ‚a dÅ‚ugo, a radiowcy nie byli bezpieczni. Od Carley dowiedziaÅ‚em siÄ™, że uratowaÅ‚ jÄ… Duge. DaÅ‚em jej batona, bo zrobiÅ‚o mi siÄ™ jej szkoda. PodszedÅ‚em jeszcze do Kenny’ego i Katji i pogadaÅ‚em z nim. PostanowiÅ‚em kolejnego batona dać Duck’owi. PozostaÅ‚ mi tylko jeden, który daÅ‚em Lilly, po czym wszedÅ‚em do biura (drzwi obok Larrego).
ByÅ‚o to biuro moich rodziców. Nie mogÅ‚em teraz o tym myÅ›leć. Za mnÄ… do biura weszÅ‚a i Clementaine. SpojrzaÅ‚em na materac, wiedziaÅ‚em, że nie żyjÄ…. Lilly przecież mówiÅ‚a mi, że wynieÅ›li stÄ…d jakÄ…Å› dwójkÄ™ staruszków. Z podÅ‚ogi tuż przy materacu podniosÅ‚em nasze zdjÄ™cie rodzinne. PrzyjrzaÅ‚em siÄ™ mu, po czym urwaÅ‚em jego fragment, na którym byÅ‚em ja, resztÄ™ zdjÄ™cia zachowaÅ‚em.

PojawiÅ‚a siÄ™ Carley, która wiedziaÅ‚a kim jestem i co zrobiÅ‚em. ObiecaÅ‚a mi, że nie zdradzi mojej tajemnicy. Po wyjÅ›ciu Carley, przeszukaÅ‚em apteczkÄ™, ale nic z niej nie potrzebowaÅ‚em. SpojrzaÅ‚em na przewrócony regaÅ‚, za którym znajdowaÅ‚o siÄ™ wyjÅ›cie na alejkÄ™, po czym przesunÄ…Å‚em paletÄ™ opartÄ… o biurko. Na podÅ‚ogÄ™ spadÅ‚a laska mojego taty, obejrzaÅ‚em jÄ… o zostawiÅ‚em w tym samym miejscu. Moim celem byÅ‚o dostanie siÄ™ do drzwi za biurkiem, wiÄ™c postanowiÅ‚em je przesunąć. Clemantaine zapytaÅ‚a mnie, czy może pomóc? OczywiÅ›cie siÄ™ zgodziÅ‚em. Wspólnie przesuwaliÅ›my biurko, trochÄ™ rozmawiajÄ…c i gdy już koÅ„czyliÅ›my zadanie, Clem zraniÅ‚a siÄ™ w palec. PosadziÅ‚em jÄ… na biurku o poszedÅ‚em poszukać opatrunku. ZajrzaÅ‚em zatem do apteczki i wyciÄ…gnÄ…Å‚em z niej plaster, którym zakleiÅ‚em palec Clementaine. OtworzyÅ‚em też szufladÄ™ biurka, w której znalazÅ‚em pilota taty. SpróbowaÅ‚em otworzyć drzwi prowadzÄ…cego do apteki, ale byÅ‚y zamkniÄ™te. PotrzebowaÅ‚em klucza.

WróciÅ‚em zatem do sklepu. OdezwaÅ‚ siÄ™ Glenn przez krótkofalówkÄ™. OkazaÅ‚o siÄ™, że utknÄ…Å‚ w motelu. ObiecaÅ‚em wiÄ™c, że po niego pójdÄ™. MiaÅ‚em wyruszyć z Carley, wiÄ™c zrobiliÅ›my to. Przed motelem, na placu, wÄ™drowaÅ‚o sporo truposzy. SchowaliÅ›my siÄ™ za niewielkim murkiem. Nagle klapa zaczęła siÄ™ otwierać. Carly szykowaÅ‚a siÄ™ do strzaÅ‚u, ale okazaÅ‚o siÄ™, że byÅ‚ to Glenn, który ukryÅ‚ siÄ™ tutaj przez trupami. MieliÅ›my wracać, ale Glenn uparÅ‚ siÄ™, że uratuje dziewczynÄ™, która zamknęła siÄ™ w jednym z pokoi motelowych. W jej drzwi dobiÅ‚o siÄ™ dwóch szwendaczy, a po placu wÄ™drowaÅ‚o jeszcze kilku. ZgodziÅ‚em siÄ™ uratować dziewczynÄ™. Nie mieliÅ›my innego wyjÅ›cia, aby przejść do dziewczyny musieliÅ›my zlikwidować wszystkie chodzÄ…ce trupy i musieliÅ›my dziaÅ‚ać bardzo cicho. WyjrzaÅ‚em zatem z zza muru (A) – lewa strona. LeżaÅ‚a tam poduszka. SiÄ™gnÄ…Å‚em po niÄ…, po czym ruszyÅ‚em w prawo (D), w stronÄ™ ciężarówki.

Wszyscy ruszyli moim Å›ladem. ZajrzaÅ‚em do wnÄ™trza ciężarówki (W). Na siedzeniu leżaÅ‚ tam Å›rubokrÄ™t, dziÄ™ki któremu mógÅ‚bym siÄ™ cicho rozprawić ze szwendaczami. Niestety póki co nie miaÅ‚em czym rozbić szyby, nie robić za dużo haÅ‚asu. WyjrzaÅ‚em wiÄ™c w lewo i zobaczyÅ‚em opartego o samochód trupa. UżyÅ‚em na nim poduszki, powiedziaÅ‚em Carley, by przyszykowaÅ‚a siÄ™ do strzaÅ‚u i podszedÅ‚em do truposza, przystawiÅ‚em mu poduszkÄ™ do gÅ‚owy, a Carley strzeliÅ‚a. W ten sposób pozbyliÅ›my siÄ™ pierwszego trupa.
OtworzyÅ‚em drzwi samochodu, przy którym teraz byliÅ›my i zajrzaÅ‚em do Å›rodku. Na siedzeniu znalazÅ‚em Å›wiecÄ™ zapÅ‚onowÄ…, zabraÅ‚em jÄ…, po czym przesunÄ…Å‚em przekÅ‚adniÄ™ przy kierownicy, po czym przesunÄ…Å‚em samochód, który wjechaÅ‚ prosto w kolejnego truposza, zamykajÄ…c go w puÅ‚apce. Obok niego, w gablocie dojrzaÅ‚em spory topór.
Ponownie znaleźliÅ›my siÄ™ przy ciężarówce, w której leżaÅ‚ Å›rubokrÄ™t. SpróbowaÅ‚em uderzysz w szybÄ™ okna wozu Å›wiecÄ… zapÅ‚onowÄ…, ale przeszkodziÅ‚ mi Glenn, którÄ… jÄ… rozbiÅ‚ i daÅ‚ mi kawaÅ‚ek porcelany ze Å›wiecy. Przy jej pomocy gÅ‚adko rozbiÅ‚em szybÄ™, po czy zabraÅ‚em Å›rubokrÄ™t. Ponownie wychyliÅ‚em siÄ™ w lewo(A) i wróciÅ‚em w lewo, by ponownie schować siÄ™ za murem. WyjrzaÅ‚em zza muru (W) i użyÅ‚em Å›rubokrÄ™tu na kolejnym chodzÄ…cym trupie, po czym podszedÅ‚em do niego w wbiÅ‚em mu Å›rubokrÄ™t w gÅ‚owÄ™.

PrzeszliÅ›my w lewo i tym razem staliÅ›my z przodu ciężarówki. WychyliÅ‚em siÄ™ w lewo i zauważyÅ‚em Å‚ażącego tu kolejnego szwendacza. UżyÅ‚em na nim Å›rubokrÄ™tu, wychyliÅ‚em siÄ™ i zagwizdaÅ‚em, a ten ruszyÅ‚ w mojÄ… stronÄ™. Gdy byÅ‚ wystarczajÄ…co blisko, uderzyÅ‚em go Å›rubokrÄ™tem dwa razy i pozbyliÅ›my siÄ™ trzeciego trupa. RuszyliÅ›my teraz w stronÄ™ uwiÄ™zionego przez samochód trupa. PotraktowaÅ‚em go Å›rubokrÄ™tem, który wbiÅ‚ siÄ™ w jego gÅ‚owÄ™ i tak pozostaÅ‚.
ZabraÅ‚em wiÄ™c topór i ruszyÅ‚em na schody, gdzie podszedÅ‚em do dwóch dobijajÄ…cych siÄ™ w drzwi truposzy. PozbyÅ‚em siÄ™ ich za pomocÄ… siekiery. Gdy już siÄ™ ich pozbyÅ‚em, podszedÅ‚em do drzwi i zawoÅ‚aÅ‚em do dziewczyny, po czym gdy nie chciaÅ‚a otworzyć użyÅ‚em siekiery na drzwiach, rozwalajÄ…c deskÄ™. ChwyciÅ‚em klamkÄ™, ale drzwi byÅ‚y zamkniÄ™te. ZamierzaÅ‚em je rozwalić siekierÄ…, ale dziewczyna w koÅ„cu otworzyÅ‚a, choć caÅ‚y czas krzyczaÅ‚a, żeby jÄ… zostawić. OkazaÅ‚o siÄ™, że zostaÅ‚a ugryziona. ByÅ‚o mi jej żal, zaproponowaÅ‚em, by poszÅ‚a z nami, może jest jeszcze dla niej szansa. Nagle jej wzrok skupiÅ‚ siÄ™ na broni, którÄ… trzymaÅ‚a Carly. Dziewczyna chciaÅ‚a jÄ… pożyczyć, ale przecież nie mogÅ‚em zgodzić siÄ™ na to, żeby siÄ™ zabiÅ‚a. Zrozpaczona kobieta, która widziaÅ‚a jak jej chÅ‚opak zamienia siÄ™ z potwora, napieraÅ‚a na nas i balustrada, na której staliÅ›my pÄ™kÅ‚a, a my spadliÅ›my na dóÅ‚. BroÅ„ upadÅ‚a na ziemiÄ™, zanim siÄ™ zorientowaÅ‚em, dziewczyna trzymaÅ‚a jÄ… w rÄ™ce i mierzyÅ‚a z niej w swojÄ… gÅ‚owÄ™. ChciaÅ‚em jÄ… powstrzymać, ale nie udaÅ‚o mi siÄ™, zrobiÅ‚a to co chciaÅ‚a, zakoÅ„czyÅ‚a swoje cierpienie. Glenn zabraÅ‚ broÅ„. WystrzaÅ‚ zwabiÅ‚ pod motel kolejne trupy, wiÄ™c musieliÅ›my uciekać. Szybko zapakowaliÅ›my siÄ™ do samochodu i wróciliÅ›my do apteki. MieliÅ›my benzynÄ™, teraz potrzebne nam byÅ‚y leki do Larrego. PodszedÅ‚em zatem do Doug’a i zagadaÅ‚em go, proszÄ…c o wyjÅ›cie na zewnÄ…trz. DrogÄ™ na ulicÄ™, po której szwendaÅ‚o siÄ™ mnóstwo trupów blokowaÅ‚a brama zamkniÄ™ta na kÅ‚ódkÄ™, do której nikt z obecnych nie znaÅ‚ szyfru. RozejrzaÅ‚em siÄ™ po ulicy. Z lewej znajdowaÅ‚ siÄ™ sklep z telewizorami, zaÅ› z prawej, naprzeciw mnie dojrzaÅ‚em jakiegoÅ› mężczyznÄ™, który utknÄ…Å‚ pod belkami. Gdy przyjrzaÅ‚em siÄ™ mu bliżej, okazaÅ‚o siÄ™, że ma na sobie identyfikator z nazwiskiem …..Everett. ByÅ‚ to mój mÅ‚odszy brat. Pewnie miaÅ‚ przy sobie klucze do apteki. SpojrzaÅ‚em wiÄ™c na brata jeszcze raz, po czym powiedziaÅ‚em Doug’owi, że ten facet ma przy sobie potrzebne nam klucze. Na potwierdzenie mej teorii, pokazaÅ‚em mu zdjÄ™cie zabrane z biura. MogÅ‚em siÄ™ do niego przedostać, ale najpierw musieliÅ›my jakoÅ› odwrócić uwagÄ™ szwendaczy. RozwaliÅ‚em zatem kÅ‚ódkÄ™ wiszÄ…cÄ… w bramie za pomocÄ… siekiery, uchyliÅ‚em bramÄ™ i zabraÅ‚em leżącÄ… tam cegłę. SpojrzaÅ‚em teraz na sklep z telewizorami, po czym użyÅ‚em na nim pilota taty. ZapytaÅ‚em Doud’a, czy może coÅ› z nim zrobić i okazaÅ‚o siÄ™, że jako chÅ‚opak, caÅ‚y dzieÅ„ spÄ™dzajÄ…cy przy komputerach potrafiÅ‚ to zrobić. PrzeprogramowaÅ‚ go wiÄ™c i teraz mogÅ‚em nim włączyć komputery, które tam siÄ™ znajdowaÅ‚y. Niestety nie wzbudziÅ‚o to wielkiego zainteresowania trupów, ale znalazÅ‚em na to sposób. RzuciÅ‚em cegłą w szybÄ™ sklepu z telewizorami, a szum telewizorów przyciÄ…gnÄ…Å‚ pod sklep wszystkie truposze.

WyszedÅ‚em zatem poza bramÄ™ i podszedÅ‚em do brata. WiedziaÅ‚em co muszÄ™ zrobić. Z ciężkim sercem uderzyÅ‚em parÄ™ razy w gÅ‚owÄ™ mojego brata siekierÄ…, a raczej w to, co po nim zostaÅ‚o. Gdy już pozbawiÅ‚em go tej nÄ™dznego bytu, zabraÅ‚em klucze. Niestety w mojÄ… stronÄ™ ruszyÅ‚y znudzone staniem przed telewizorami trupy. UdaÅ‚o mi siÄ™ jednak uciec. Niestety brama zostaÅ‚a już otwarta. Kenny zamierzaÅ‚ uruchomić swoje auto, by ruszyć dalej. PodszedÅ‚em do Lilly, mówiÄ…c jej, że mam klucze do apteki. RuszyliÅ›my zatem do biura, po czym za pomocÄ… klucza otworzyÅ‚em drzwi apteki. Jak tylko tam wkroczyliÅ›my, włączyÅ‚ siÄ™ alarm, który przyciÄ…gnÄ…Å‚ żywe trupy, niestety zaczęły wdzieraÅ‚y siÄ™ do apteki. PodbiegÅ‚em wiÄ™c trzymać drzwi, co jakiÅ› czas je przymykajÄ…c. Pomagali mi w tym Doug i Carley. PojawiÅ‚a siÄ™ Clementaine. PoprosiÅ‚em jÄ…, by przyniosÅ‚a mi coÅ›, czym mógÅ‚bym zablokować drzwi. BlokowaÅ‚em drzwi ze wszystkich siÅ‚ (Q), po czym zabraÅ‚em od Clem laskÄ™ mojego taty i wÅ‚ożyÅ‚em jÄ… miÄ™dzy drzwi. Niestety moje wysiÅ‚ki speÅ‚zÅ‚y na niczym. Trupy wdarÅ‚y siÄ™ do Å›rodka. Jeden z nich zaatakowaÅ‚ Carley, a drugi Doug’a. Znów musiaÅ‚em wybrać do kogo podbiec jako pierwszy. ZdecydowaÅ‚em siÄ™ ruszyć do Carley. PodbiegÅ‚em zatem do jej torebki i wyciÄ…gnÄ…Å‚em z niej naboje do jej pistoletu. Teraz mogÅ‚a siÄ™ bronić. Niestety Doug zginÄ…Å‚, potwory wyciÄ…gnęły go na ulicÄ™. Na domiar zÅ‚ego potwory rzuciÅ‚y siÄ™ na Clem, wiÄ™c podbiegÅ‚em i zaczÄ…Å‚em kopać jednego z nich, a on jÄ… puÅ›ciÅ‚ i dziewczynka pobiegÅ‚a w stronÄ™ wyjÅ›cia. PobiegÅ‚em i ja (Shift), ale Larry nie zamierzaÅ‚ mnie przepuÅ›cić. WymierzyÅ‚ mi potężny cios w twarz. UpadÅ‚em zamroczony. Gdy siÄ™ ocknÄ…Å‚em, zobaczyÅ‚em rÄ™kÄ™ Kenny’ego, którÄ… do mnie wyciÄ…gaÅ‚. ZÅ‚apaÅ‚em jÄ… wiÄ™c i opuÅ›ciliÅ›my aptekÄ™. PrzyjechaliÅ›my do motelu. Lilly zebraÅ‚a wszystkie truchÅ‚a i uÅ‚ożyÅ‚a na jednej stercie. PostanowiÅ‚em porozmawiać z mojÄ… grupÄ…. PodszedÅ‚em najpierw do Glenna, który sÅ‚uchaÅ‚ wiadomoÅ›ci w radiu. PostanowiÅ‚, że musi nas opuÅ›cić i jechać do Atlanty, szukać swojej rodziny. PowiedziaÅ‚em mu, że każdy powinien robić to, co uważa za sÅ‚uszne. Glenn odjechaÅ‚. PodszedÅ‚em do Clem. ByÅ‚a smutna. OkazaÅ‚o siÄ™, że podczas ataku Zombie w aptece, jej krótkofalówka ulegÅ‚a zniszczeniu. RuszyÅ‚em przed siebie. ZaczepiÅ‚ mnie Larry. WiedziaÅ‚ kim jestem i co zrobiÅ‚em, twierdziÅ‚, że bÄ™dzie mnie miaÅ‚ na oku. Nagle usÅ‚yszeliÅ›my dźwiÄ™k helikopterów. MieliÅ›my nadziejÄ™, że to wojsko, że zostaniemy uratowani. Póki co mieliÅ›my zadokować siÄ™ w motelu. MieliÅ›my wodÄ™ i byÅ‚o Å›wiatÅ‚o. Niestety nasza radość nie trwaÅ‚a dÅ‚ugo. ÅšwiatÅ‚o zgasÅ‚o i zrobiÅ‚o siÄ™ zupeÅ‚nie ciemno.
EPIZOD II: Spragnieni pomocy
ÅaziÅ‚em wraz z Markiem po lesie, w poszukiwaniu czegoÅ›, co można upolować do jedzenia. BrakowaÅ‚o nam zapasów, a kolejny chodzÄ…cy trup wÅ‚aÅ›nie zjadaÅ‚ nam posiÅ‚ek w postaci zajÄ…ca. Sytuacja w naszym obozie byÅ‚a bardzo ciężka. Kenny planowaÅ‚ opuÅ›cić nasz obóz i ruszyć dalej. Nagle na jednym z drzew usiadÅ‚ ptak. Mark zamierzaÅ‚ do niego strzelić, ale powstrzymaÅ‚em go. HaÅ‚as strzaÅ‚u przyciÄ…gnÄ…Å‚ by jedynie szwenadaczy, a nie ma pewnoÅ›ci, czy zdoÅ‚aÅ‚by trafić. Nagle w lesie rozlegÅ‚ siÄ™ krzyk. Z poczÄ…tku myÅ›leliÅ›my, że to Kenny, ale gdy dobiegliÅ›my na miejsce, okazaÅ‚o siÄ™, że krzyczaÅ‚ mężczyzna, którego noga utkwiÅ‚a w sidÅ‚ach.

Obok niego staÅ‚o dwóch mÅ‚odych mężczyzn, którzy myÅ›leli, że jesteÅ›my bandytami, którzy wczeÅ›niej napadli ich obóz. SpróbowaÅ‚em otworzyć sidÅ‚a, ale jedynie co mogÅ‚em zrobić, to odrÄ…bać mu nogÄ™. UderzaÅ‚em w niÄ…, mimo krzyków mężczyzny kilka razy, aż uwolniÅ‚em go. Kenny zabraÅ‚ go na plecy i ruszyliÅ›my do obozu. Ben, jeden z chÅ‚opców, który tu byÅ‚ także ruszyÅ‚ z nami, niestety drugi z nim, imieniem Travis zostaÅ‚ pożarty. WróciliÅ›my do obozu. Niestety nie wszystkim podobaÅ‚ siÄ™ pomysÅ‚ przyprowadzanie kolejnych osób do wyżywienia. Lilly siÄ™ wÅ›ciekÅ‚a i wrÄ™czyÅ‚a mi porcje żywieniowe, które nam zostaÅ‚y. Niestety byÅ‚o to tylko cztery racje żywieniowe. WÅ›ciekÅ‚a wrÄ™czyÅ‚a mi je. Teraz ja miaÅ‚em zdecydować komu je dać, tylko cztery porcje na dziesięć osób. PorozmawiaÅ‚em z KatjÄ…, która próbowaÅ‚a pomóc rannemu. PoprosiÅ‚a mnie o pomoc, wiÄ™c zrobiÅ‚em to, po czym ruszyÅ‚em do Bena, nowego, który siedziaÅ‚ przy rysujÄ…cych dzieciach. PorozmawiaÅ‚em z Clementaine, która zgubiÅ‚a swojÄ… czapkÄ™. ObiecaÅ‚em, że jej poszukam. PogadaÅ‚em też z Ben’em. DowiedziaÅ‚em siÄ™, że facet, któremu odrÄ…baÅ‚em nogÄ™, to jego dyrektor. PrzyjechaÅ‚ razem z grupÄ… swoim uczniów na kolejne rozgrywki, ale rozpÄ™taÅ‚o siÄ™ piekÅ‚o i już nie mogli wrócić. DaÅ‚em jedzenie Clementaine i Duck’owi. PogadaÅ‚em z Carley, której daÅ‚em kolejnÄ… porcjÄ™ jedzenie. PogadaÅ‚em także z Kenny’m, który zgodziÅ‚ siÄ™ zabrać mnie ze sobÄ… w drogÄ™. PowÄ™drowaÅ‚em do pracujÄ…cych przy ogrodzeniu Marka i Lerry’ego. DaÅ‚em siekierÄ™ Markowi, a jedzenie Larrem’u. ByÅ‚ wiecznie wÅ›ciekÅ‚y, nie lubiÅ‚ mnie, ale byÅ‚ chory, wiÄ™c uznaÅ‚em, że tak być powinno. PodszedÅ‚em do Lilly i z niÄ… też porozmawiaÅ‚em. Dzielenie jedzenia, nie byÅ‚o Å‚atwe. Nagle zawoÅ‚aÅ‚a nas Katja. OkazaÅ‚o siÄ™, że rannego nie udaÅ‚o siÄ™ uratować. StraciÅ‚ za dużo krwi. Niestety wkrótce jego trup ożyÅ‚ i zaatakowaÅ‚ od tyÅ‚u KatjÄ™. MusiaÅ‚em jej jakoÅ› pomóc. UderzaÅ‚em go z caÅ‚ych siÅ‚ (Q i E). ZawoÅ‚aÅ‚em do Marka, by zjawiÅ‚ siÄ™ z siekierÄ…. Trup dalej atakowaÅ‚, wiÄ™c uderzaÅ‚em jego gÅ‚owÄ… w boki ciężarówki (ruszaj myszkÄ… w lewo i w prawo). PojawiÅ‚ siÄ™ Mark, zamachnÄ…Å‚ siÄ™ siekierÄ…, ale ta utkwiÅ‚a w szybie. MusiaÅ‚em siÄ™ wiÄ™c dalej bronić sam. KopaÅ‚em trupa, który byÅ‚ coraz bliżej, po czym odsunÄ…Å‚em siÄ™ w tyÅ‚ (S) i atakowaÅ‚em (Q). UpadÅ‚em, ale na szczęście pojawiÅ‚a siÄ™ Carley i zastrzeliÅ‚a go. Larry znów byÅ‚ wÅ›ciekÅ‚y. TwierdziÅ‚, że naraziÅ‚em wszystkich na niebezpieczeÅ„stwo, byÅ‚ zÅ‚y, że przyniosÅ‚em tu ugryzionego. Tak przynajmniej myÅ›leliÅ›my do tej pory. Z błędu wyprowadziÅ‚ nas Ben. PrzemieniaÅ‚ siÄ™ każdy, każdy, który umarÅ‚, bez wzglÄ™du na to jaka to byÅ‚a Å›mierć. UÅ›wiadomiÅ‚em sobie strasznÄ… prawdÄ™. Wszyscy byliÅ›my zarażeni. Pewnie myÅ›lelibyÅ›my o tym dÅ‚użej, ale zobaczyliÅ›my idÄ…cych w naszÄ… stronÄ™ dwóch mężczyzn. Chcieli dostać trochÄ™ paliwa, które potrzebne im byÅ‚o do generatorów, które zasilaÅ‚y elektryczne ogrodzenie blokujÄ…ce wstÄ™p truposzom na ich farmÄ™. Podobno mieli na farmie dużo jedzenia. ZgodziÅ‚em siÄ™ w kilka osób przejść na owÄ… farmÄ™, by jÄ… sprawdzić. W czasie drogi rozmawiaÅ‚em trochÄ™ z Carley, gÅ‚ównie na temat tego, co zrobiÅ‚em, a później jeszcze z dwójkÄ… nieznajomych. Nasze pogawÄ™dki i w miarÄ™ spokojnÄ… wÄ™drówkÄ™ przerwaÅ‚a kÅ‚ótnia dwóch zamaskowanych mężczyzn. SchowaliÅ›my siÄ™. Podobno byli to ci sami bandyci, którzy zaatakowali obóz Ben’a. ByliÅ›my Å›wiadkami, jak jeden z nich bez wahania strzela drugiemu w gÅ‚owÄ™. Åšwiat schodziÅ‚ na psy. RuszyliÅ›my na farmÄ™ i już po chwili byliÅ›my na miejscu. Tu wszystko wyglÄ…daÅ‚o tak, jakby czas siÄ™ zatrzymaÅ‚. Podobno nie byÅ‚o tu ataków Zombie, a na dodatek przywitaÅ‚a nas matka dwóch farmerów z koszem peÅ‚nych buÅ‚eczek. DowiedzieliÅ›my siÄ™ od niej, że ich krowa jest chora. Dobrze siÄ™ skÅ‚adaÅ‚o, bowiem mieliÅ›my przecież w swoim obozie weterynarza. Ponieważ, zgodzili siÄ™ na przyprowadzenie na farmÄ™ reszty naszych, Carley i Ben ruszyli w drogÄ™ powrotnÄ…, by ich tu sprowadzić. My zaÅ› otrzymaliÅ›my zadanie sprawdzenia ogrodzenia, w które czasami zaplÄ…tujÄ… siÄ™ trupy, uszkadzajÄ…c je. PorozmawiaÅ‚em z Anndy’m, który wlewaÅ‚ paliwo do generatora, po czym razem z Markiem ruszyliÅ›my by sprawdzić ogrodzenie. IdÄ…c wzdÅ‚uż ogrodzenia, rozmawialiÅ›my, po czym zobaczyliÅ›my pierwszego, wiszÄ…cego na ogrodzeniu szwenadacza. Aby móc go zdjąć z ogrodzenia, musiaÅ‚em najpierw wyciÄ…gnąć strzałę wbitÄ… w jego szyjÄ™, a potem zrzucić go, używajÄ…c w tym celu siekiery. Kolejny trup, którego popchnÄ…Å‚em, zawisÅ‚ na ogrodzenie trzymajÄ…c siÄ™ jej rÄ™kami. MusiaÅ‚em je wiÄ™c odrÄ…bać. Kolejny leżaÅ‚ na ogrodzeniu tak niefortunnie, że nieco je zagiÄ…Å‚. Aby podnieść sÅ‚upek i pozbyć siÄ™ trupa, musiaÅ‚em przejść poza ogrodzenie, Mark oczywiÅ›cie też. ChwyciÅ‚em wiÄ™c prawy sÅ‚upek i przeszedÅ‚em za ogrodzenie.

Gdy tylko dotknąłem słupka, w ogrodzeniu popłynął prąd. Zastanawiałem się dlaczego Anndy to zrobił ? Nagle w naszą stronę posypał się deszcz strzał. Zostaliśmy zaatakowani. Mark został ranny w ramię. Niestety nie udało się nam dobiec do bramy prowadzącej na farmę. Schowaliśmy się zatem za traktorem. Ogrodzenie i brama była naszym ostatnim i jedynym ratunkiem. Wychyliłem się w prawo (D) i ruszyłem hak w traktorze, by podnieść bronę.
WychyliÅ‚em siÄ™ teraz z lewo (A) i wyciÄ…gnÄ…Å‚em klin, który blokowaÅ‚ koÅ‚a traktora.
W ten sposób traktor ruszyÅ‚. SzliÅ›my przy nim bardzo powoli, tak, by ciÄ…gle być schowanym za traktorem, inaczej czekaÅ‚a mnie Å›mierć (A). Niestety dalszÄ… jazdÄ™ zasÅ‚aniajÄ…cego nas pojazdu zablokowaÅ‚ leżący na drodze trup. WychyliÅ‚em siÄ™ zatem w lewo (A) i przeciÄ…gnÄ…Å‚em trupa. Niestety nieco dalej leżaÅ‚ kolejny. Znów musiaÅ‚em siÄ™ wychylić. SpróbowaÅ‚ go wyciÄ…gnąć, a ten mnie zaatakowaÅ‚. KopaÅ‚em go zatem ( klikaj myszkÄ…), a później ciÄ…gnÄ…Å‚em (Q), urywajÄ…c jego kawaÅ‚ek.

Teraz mogliÅ›my ruszać dalej do przodu (A). PoÅ‚owa szwenda cza podążaÅ‚a caÅ‚y czas za nami. Na szczęście udaÅ‚o siÄ™ nam uciec i wrócić na farmÄ™. ChwilÄ™ później pojawiÅ‚a siÄ™ caÅ‚a nasza grupa. Brenda, czyli wÅ‚aÅ›cicielka farmy poszÅ‚a opatrzyć Marka. Larry znów byÅ‚ wÅ›ciekÅ‚y, a ja miaÅ‚em pewne wÄ…tpliwoÅ›ci co do ukÅ‚adu jaki niby wÅ‚aÅ›ciciela farmy zawarli z bandytami. Danny twierdziÅ‚, że wie, gdzie znajduje siÄ™ ich obóz. Kenny, tak jak my wszyscy byÅ‚ gÅ‚odny, chciaÅ‚ tu zostać. Dzieciaki zaÅ› zadowolone mogÅ‚y skorzystać z huÅ›tawki, którÄ… naprawiÅ‚ Anndy. Gdy zostaÅ‚em sam, rozejrzaÅ‚em siÄ™, spojrzaÅ‚em na generator oraz na piłę, która leżaÅ‚a na skrzyni. OtworzyÅ‚em bramÄ™, zerknÄ…Å‚em na stóg siana, po czym ruszyÅ‚em w stronÄ™ altanki, gdzie staÅ‚a Lilly i jej ojciec. PorozmawiaÅ‚em z kobietÄ…. PrzyjrzaÅ‚em siÄ™ szopie, w której jeÅ›li w domu nie byÅ‚oby miejsca, spokojnie moglibyÅ›my siÄ™ pomieÅ›cić. PodszedÅ‚em do huÅ›tajÄ…cego siÄ™ Ducka. Cleme też chciaÅ‚a siÄ™ pohuÅ›tać, wiÄ™c gdy tylko znalazÅ‚a siÄ™ na huÅ›tawce, trochÄ™ ja pohuÅ›taÅ‚em. PogadaÅ‚em też z Kenny’m, który chciaÅ‚ bym ruszyÅ‚ do obozu bandytów, im wczeÅ›niej, tym lepiej. WszedÅ‚em wiÄ™c na górÄ™, w stronÄ™ stojÄ…cych przy domu braci i zgodziÅ‚em siÄ™ na wyprawÄ™ do obozu. WÄ™drowaÅ‚em tam z Danny’m i po jakimÅ› czasie udaÅ‚o siÄ™ nam odnaleźć obóz. MusiaÅ‚em siÄ™ tam po cichu zakraść, ruszyÅ‚em wiÄ™c wolno do przodu. Danny sprawdziÅ‚ namiot, ale nikogo w nim nie byÅ‚o.

PozostaÅ‚o mi sprawdzić obozowisko. SpojrzaÅ‚em na garnek, w którym byÅ‚a jedynie woda i na pudeÅ‚ka na stole, które byÅ‚y puste. W skrzynce też nic nie znalazÅ‚em. PrzyjrzaÅ‚em siÄ™ namiotowi, w którym znajdowaÅ‚y siÄ™ dwa Å›piwory, jeden przeznaczony dla dziecka. ZerknÄ…Å‚em na wózek sklepowy, sprawdziÅ‚em pudeÅ‚ka z Save Lots, przesunÄ…Å‚em je i znalazÅ‚em ukrytÄ… za nimi kamerÄ™.

Niestety padÅ‚a w niej bateria. ZajrzaÅ‚em do namiotu, w którym znalazÅ‚em zakrwawionego pluszaka, przyjrzaÅ‚em siÄ™ Å›piworowi i zdjÄ™ciu. PodniosÅ‚em Å›piwór i znalazÅ‚em czapkÄ™ Clem. Co ona tu robiÅ‚a? Nagle pojawiÅ‚a siÄ™ jakaÅ› kobieta z kuszÄ…. TwierdziÅ‚a, że farmerzy sÄ… źli, że tutaj jest bardziej bezpiecznie niż na farmie. Kobieta coÅ› wiedziaÅ‚a, pewnie powiedziaÅ‚aby wiÄ™cej, gdyby nie Danny, którÄ… jÄ… zastrzeliÅ‚. Nie mieliÅ›my nic wiÄ™cej do roboty, wiÄ™c wróciliÅ›my na farmÄ™ St. Jons. PorozmawiaÅ‚em z BertÄ… i dowiedziaÅ‚em siÄ™, że Katja i dzieci sÄ… w szopie i zajmujÄ… siÄ™ krowÄ…. SpojrzaÅ‚em jeszcze raz na czapkÄ™ Clem, którÄ… znalazÅ‚em w namiocie, otworzyÅ‚em bramÄ™ i ruszyÅ‚em do szopy. Krowa mogÅ‚a lada chwila urodzić. DaÅ‚em Clementaine jej czapkÄ™. ZapytaÅ‚em jÄ…, czy kiedyÅ› komuÅ› jÄ… dawaÅ‚a, czy ktoÅ› jÄ… może jej zabraÅ‚? TwierdziÅ‚a, że nic takiego siÄ™ nigdy nie wydarzyÅ‚o. PorozmawiaÅ‚em z Anddy’m, po czym przyjrzaÅ‚em siÄ™ zagrodom. W jednej z nich znalazÅ‚em paczkÄ™ z St. John, ale byÅ‚y puste. WyszedÅ‚em i mojÄ… uwagÄ™ zwróciÅ‚y zabarykadowane drzwi. PojawiÅ‚ siÄ™ Kenny. Jemu też siÄ™ wydawaÅ‚o to dziwne, jakby coÅ› ukrywali?

Kenny twierdziÅ‚, że sÅ‚yszaÅ‚ dochodzÄ…ce stamtÄ…d jakieÅ› dziwne dźwiÄ™ki, widziaÅ‚ też wiele podejrzanych pudeÅ‚. Kenny chciaÅ‚ rozwalić kÅ‚ódkÄ™, ale wedÅ‚ug mnie nie byÅ‚ to najlepszy pomysÅ‚. PrzyjrzaÅ‚em siÄ™ wiÄ™c drzwiom jeszcze raz i okazaÅ‚o siÄ™, że wystarczyÅ‚o odkrÄ™cić Å›ruby, by otworzyć drzwi. Potem wystarczyÅ‚o je tylko z powrotem przykrÄ™cić. Aby to zrobić, musiaÅ‚em jakoÅ› odciÄ…gać Andy’ego. OpuÅ›ciÅ‚em wiÄ™c szopÄ™ i wyszedÅ‚em poza bramÄ™. Na stoliku leżaÅ‚a skrzynka z narzÄ™dziami. OtworzyÅ‚em jÄ… i zabraÅ‚em z niej urzÄ…dzenie wielofunkcyjne. RuszyÅ‚em do generatora, wyłączyÅ‚em go, po czym otworzyÅ‚em jego pokrywÄ™ używajÄ…c urzÄ…dzenia uniwersalnego i za pomocÄ… tego samego urzÄ…dzenia zdjÄ…Å‚em pasek klinowy.

PojawiÅ‚ siÄ™ Andy, który zaczÄ…Å‚ majsterkować przy generatorze. WróciÅ‚em wiÄ™c do stodoÅ‚y i ruszyÅ‚em w stronÄ™ zamkniÄ™tych drzwi. RozlegÅ‚ siÄ™ dzwonek na obiad, a ponieważ syn Kenny’ego bardzo nalegaÅ‚, żeby jego tata poszedÅ‚ z nim, to Kenny wyszedÅ‚, a za nim całą reszta. ZostaÅ‚em sam. OdkrÄ™ciÅ‚em zatem wszystkie cztery Å›rubki za pomocÄ… narzÄ™dzia uniwersalnego i otworzyÅ‚em drzwi. To co zobaczyÅ‚em, przeraziÅ‚o mnie. ByÅ‚a tam sala wyglÄ…dajÄ…ca jak rzeźnia lub sala tortur. PojawiÅ‚ siÄ™ Andy, który wytÅ‚umaczyÅ‚ mi, że jest to miejsce, w którym rozbierajÄ… upolowane przez siebie zwierzÄ™ta, bo mama nie lubi jak to robiÄ… w domu. UwierzyÅ‚em mu i udaÅ‚em siÄ™ na posiÅ‚ek. Przed jedzeniem chciaÅ‚em jeszcze umyć sobie rÄ™ce. SpojrzaÅ‚em na zadrapania na podÅ‚odze, przyjrzaÅ‚em siÄ™ dyplomom wiszÄ…cym na Å›cianie, zajrzaÅ‚em do Å‚azienki, po czym powoli wszedÅ‚em po schodach na górÄ™ kierujÄ…c siÄ™ rozciÄ…gniÄ™tym na podÅ‚odze czerwonym kablem, który wchodziÅ‚ do szafki z lewej. OtworzyÅ‚em jÄ…. ByÅ‚o tam mnóstwo morfiny, jakieÅ› odpady medyczne, wenflony i sól fizilogiczna. WydaÅ‚o mi siÄ™ to bardzo dziwne. PodłączyÅ‚em kabel zasilajÄ…cy leżący na dole i odszedÅ‚em.

Ruszyłem do sypialni. Otworzyłem drzwi i wszedłem do środka. Przy regale zauważyłem ślady krwi. Przesunąłem więc regał z książkami, odsłaniając drzwi. Nie spodziewałem się, że znajdę tam Marka.

LeżaÅ‚ tam z obciÄ™tymi nogami i prosiÅ‚ mnie, byÅ›my nie jedli obiadu. PrzeraziÅ‚em siÄ™, bo już wiedziaÅ‚em, że za chwilÄ™, wszyscy na dole bÄ™dÄ… jeść ludzkie miÄ™so. PomyÅ›laÅ‚em i Clementaine i zbiegÅ‚em na dóÅ‚. KrzyknÄ…Å‚em do Clem, by wypluÅ‚a, to co ma w ustach. PowiedziaÅ‚em wszystkim, że na górze jest Mark, któremu uciÄ™to nogi i że wÅ‚aÅ›nie je jedzÄ…. Brenda nie zaprzeczaÅ‚a, wrÄ™cz przeciwnie. TwierdziÅ‚a, że sÄ… takie, a nie inne czasy i nie majÄ… wyjÅ›cia. Kenny chwyciÅ‚ za broÅ„, ale jeden z braci zÅ‚apaÅ‚ Clem i trzymaÅ‚ jÄ… na muszce. Nagle w drzwiach pojawiÅ‚ siÄ™ Mark, który jakimÅ› cudem siÄ™ tutaj doczoÅ‚gaÅ‚. OberwaÅ‚em kolbÄ… w gÅ‚owÄ™ i ocknÄ…Å‚em siÄ™ w chÅ‚odni w raz z kilkom osobami z mojej grupy. ByÅ‚a tu też Clem. StaraÅ‚em siÄ™ jÄ… uspokoić. Larry waliÅ‚ zapamiÄ™tale w drzwi. RozejrzaÅ‚em siÄ™, próbowaÅ‚em w wszystkimi porozmawiać. PodszedÅ‚em do Kenny’ego. OkazaÅ‚o siÄ™, że farmerzy majÄ… jego żonÄ™ i dziecko. Nagle Larry chwyciÅ‚ siÄ™ za serce i upadÅ‚. UmieraÅ‚ albo już umarÅ‚. Lilly próbowaÅ‚a mu pomóc robiÄ…c ojcu masaż serca, Kenny zaÅ› ostrzegaÅ‚ co za chwilÄ™ może siÄ™ stać. JeÅ›li siÄ™ obudzi, bÄ™dziemy mieli problem, jest przecież wÅ›ciekÅ‚y i duży postanowiÅ‚em pomóc Lilly i zajÄ…Å‚em siÄ™ masażem serca Larrego, ale Kenny postanowiÅ‚ zrobić to co uważa. Na gÅ‚owie ojca Lilly wylÄ…dowaÅ‚o ciężkie pudÅ‚o, miażdżąc mu twarz. MusieliÅ›my siÄ™ stÄ…d wydostać. RozejrzaÅ‚em siÄ™. MojÄ… uwagÄ™ zwróciÅ‚ klimatyzator. Za nim powinien znajdować siÄ™ szyb. MusiaÅ‚em tylko jakoÅ› go zdjąć. PomyÅ›laÅ‚em o urzÄ…dzeniu uniwersalnym, które zabraÅ‚em, ale okazaÅ‚o siÄ™, że już go nie miaÅ‚em. Nie miaÅ‚em też monety. PrzypomniaÅ‚em sobie, że Larry wspominaÅ‚, że ma w kieszeni jakieÅ› drobne. PodszedÅ‚em zatem do Lilly i zapytaÅ‚em jÄ… o monety. Gdy powiedziaÅ‚a mi, żebym robiÅ‚ to co uważam, przeszukaÅ‚em jego kieszenie. W jednej znalazÅ‚em obrÄ…czkÄ™, którÄ… oddaÅ‚em, a w drugiej monety. Za pomocÄ… monety odkrÄ™ciÅ‚em klimatyzator.

ByÅ‚em za duży, by wejść do Å›rodka. ZgodziÅ‚a siÄ™ to zrobiÅ‚ Clem, wiÄ™c podsadziÅ‚em jÄ… i chwilÄ™ później drzwi byÅ‚y już otwarte. Kenny wyszedÅ‚ niemal natychmiast. ByÅ‚em na niego nieco zÅ‚y. ZagadaÅ‚em do Lilly, ale chciaÅ‚a pożegnać siÄ™ z ojcem. ZostawiÅ‚em Clem z Lilly i ruszyÅ‚em za Kenny’m. Ponownie znaleźliÅ›my siÄ™ w rzeźni. To tutaj ćwiartowano ludzi. MogÅ‚em stÄ…d zabrać jeden z trzech przedmiotów do obrony, czyli hak, paralizator lun sierp. ZabraÅ‚em sierp. RozejrzaÅ‚em siÄ™ po tym strasznym miejscu, porozmawiaÅ‚em w Kenny’m, który postanowiÅ‚ wyjść ratować swojÄ… rodzinÄ™. TwierdziÅ‚, że lepszy taki plan, niż żaden. Co miaÅ‚em robić ? RuszyÅ‚em wiÄ™c za nim i otworzyÅ‚em drzwi. ByliÅ›my ponownie w szopie, przed którÄ… siedziaÅ‚ Danny, a przy nim leżaÅ‚a broÅ„. RuszyÅ‚em zatem w jego stronÄ™ po cichu i dość wolno.

Niestety pojawiÅ‚ siÄ™ Andy i musieliÅ›my siÄ™ ukryć w jednej z zagród. UchyliÅ‚em drzwi (A), by zobaczyć siÄ™ dzieje. WidziaÅ‚em jak Danny rozstawia sidÅ‚a. WróciÅ‚em do zagrody i po raz kolejny wyjrzaÅ‚em. Danny mierzyÅ‚ do mnie ze strzelby. MusiaÅ‚em szybko reagować, wiÄ™c zÅ‚apaÅ‚em jego broÅ„ i podniosÅ‚em do góry. PadÅ‚ strzaÅ‚ i skierowany zostaÅ‚ w górÄ™. Danny ponownie zaÅ‚adowaÅ‚ i gdy to robiÅ‚, wbiÅ‚em w jego ramiÄ™ sierp. Niestety nie udaÅ‚o mi siÄ™ go pokonać, a Kenny siÄ™ nie ruszaÅ‚. Na szczęście pojawiÅ‚a siÄ™ Lilly, która rzuciÅ‚a siÄ™ na Danny’ego, a ten wpadÅ‚ we wÅ‚asne sidÅ‚a. Danny twierdziÅ‚, że Å›wiat dziaÅ‚a teraz tak, a nie inaczej, że jedni muszÄ… jeść innych. MusiaÅ‚em zdecydować, czy zostawić go przy życiu, czy zabić. Nie mogÅ‚em pozwolić, by dalej mordowaÅ‚ ludzi i ich zjadaÅ‚, wiÄ™c pozbawiÅ‚em go życia. Lilly obiecaÅ‚a zająć siÄ™ Clem, która byÅ‚a przerażona, a ja postanowiÅ‚em poszukać Kenny’ego. StojÄ…c na zewnÄ…trz i zastanawiajÄ…c siÄ™ co dalej, usÅ‚yszaÅ‚em szelest. OkazaÅ‚o siÄ™, że to Carley i Ben, którzy postanowili sprawdzić co siÄ™ z nami dzieje, bo dÅ‚ugo nas nie byÅ‚o. PowiedziaÅ‚em im, by przeszli wzdÅ‚uż pÅ‚otu, a ja postanowiÅ‚em ruszyć na pomoc Kenny’emu. PowÄ™drowaÅ‚em zatem w stronÄ™ domu, idÄ…c powoli i po cichu. SÅ‚yszaÅ‚em w domu odgÅ‚osy kÅ‚ótni. Brenda mnie usÅ‚yszaÅ‚a, zawoÅ‚aÅ‚a, pytajÄ…c o Danny’ego. UdaÅ‚em, że nim jestem, ale oczywiÅ›cie mi nie uwierzyÅ‚a. RuszyÅ‚em zatem odważniej w stronÄ™ domu, otworzyÅ‚em drzwi i zobaczyÅ‚em BrendÄ™ trzymajÄ…cÄ… KatjÄ™ i mierzÄ…cÄ… do niej z broni. KrzyczaÅ‚a, że jÄ… zabije. StaraÅ‚em siÄ™ jÄ… jakoÅ› uspokoić, idÄ…c w jej kierunku. Brenda caÅ‚y czas trzymaÅ‚a żonÄ™ Kenny’ego, ale stopniowo wchodziÅ‚a na górÄ™. Na piÄ™trze leżaÅ‚o truchÅ‚o Marka, które próbowaÅ‚o siÄ™gnąć po BrendÄ™. W koÅ„cu udaÅ‚o mu siÄ™ to zrobić i Katja byÅ‚a wolna.

Niestety Andy miaÅ‚ Duck’a no i nie byÅ‚o Kenny’ego. WybiegliÅ›my wiÄ™c na zewnÄ…trz, gdzie sÅ‚ychać byÅ‚o krzykiAndy trzymaÅ‚ na muszcze Duck’a, Kenny do niego podbiegÅ‚, a Andy strzeliÅ‚. Kenny upadÅ‚. Wszystko dziaÅ‚o siÄ™ bardzo szybko. Andy rzuciÅ‚ siÄ™ na mnie, wiÄ™c broniÅ‚em siÄ™ (Q), przy okazji uwalniajÄ…c Duck’a. Carly strzeliÅ‚a, ale Andy znów mnie zaatakowaÅ‚. ZÅ‚apaÅ‚ mnie i zaciÄ…gnÄ…Å‚ do ogrodzenia. PróbowaÅ‚ mnie na nie poÅ‚ożyć i porazić prÄ…dem, wiÄ™c wszystkimi siÅ‚ami próbowaÅ‚em mu przeszkodzić (Q). UratowaÅ‚a mnie Lilly, która strzeliÅ‚a. UderzyÅ‚em Andy’ego kilka razy, po czym zostawiÅ‚em go. DowiedziaÅ‚ siÄ™ ode mnie, że jego rodzina nie żyje. ChciaÅ‚ bym walczyÅ‚ z nim dalej, ale ja tego nie chciaÅ‚em i ruszyÅ‚em w stronÄ™ stojÄ…cej i patrzÄ…cej siÄ™ mojej grupy i odeszliÅ›my. Generator przestaÅ‚ dziaÅ‚ać i szwendacze zaczęły wdzierać siÄ™ na farmÄ™. Los Andy’ego byÅ‚ już przesÄ…dzony. WracaliÅ›my do obozu. Po drodze rozmawialiÅ›my. Nagle Duck usÅ‚yszaÅ‚ dziwny dźwiÄ™k, przypominajÄ…cy samochód. Tak, to byÅ‚o auto, które staÅ‚o pootwierane na Å›rodku polany. ZawoÅ‚aÅ‚em, ale nikt siÄ™ nie odzywaÅ‚, wiÄ™c podszedÅ‚em w jego stronÄ™. Nikogo w nim nie byÅ‚o, ale byÅ‚ zaÅ‚adowany paczkami z jedzeniem. Mimo tego, że Clem protestowaÅ‚o, przecież mogÅ‚o to być czyjeÅ› jedzenie, postanowiÅ‚em je zabrać. OtworzyÅ‚em zatem klapÄ™ bagażnika kluczykami, które zabraÅ‚em ze stacyjki z otwartego auta.

WyciÄ…gaÅ‚em zatem po kolei wszystkie paczki, które odbierali ode mnie kolejni czÅ‚onkowie grupy. WziÄ…Å‚em też bluzÄ™, po czym przekonaÅ‚em Clem, by jÄ… wzięła. Przecież mogÅ‚o siÄ™ zrobić zimno. Carley w jednym z pudeÅ‚ znalazÅ‚a bateriÄ™ i daÅ‚a je Clementaine. My zaÅ› mogliÅ›my obejrzeć w koÅ„cu to, co byÅ‚o nagrane na kamerze. Kobieta z lasu, którÄ… zastrzeliÅ‚ Danny, obserwowaÅ‚a nas caÅ‚y czas.
EPIZOD III Przed nami długa droga
Kolejny raz wybraliÅ›my siÄ™ wraz z Kenny’m do apteki, mieliÅ›my wziąć co trzeba i wrócić. Kenny dalej nalegaÅ‚ na wspólny wyjazd. WspiÄ…Å‚ siÄ™ na drabinÄ™ i wszedÅ‚ na ciężarówkÄ™. Niestety jak tylko to zrobiÅ‚, drabina pÄ™kÅ‚a i zwisaÅ‚a bezwÅ‚adnie. Gdy jÄ… schwyciÅ‚em natychmiast spadÅ‚a w dóÅ‚. MusiaÅ‚em znaleźć inny sposób, by wejść tam, gdzie staÅ‚ teraz Kenny. PodszedÅ‚em zatem do samochodu, który staÅ‚ z prawej strony i wszedÅ‚em na niego. KrzyknÄ…Å‚em do Kenny’ego, by mnie podciÄ…gnÄ…Å‚, ale rana, którÄ… zadaÅ‚ mu Andy na farmie, dalej mu dokuczaÅ‚a, wiÄ™c nie miaÅ‚ siÅ‚y tego zrobić. PodszedÅ‚em wiÄ™c do jeepa i wyciÄ…gnÄ…Å‚em linÄ™ holowniczÄ…, którÄ… przyczepiÅ‚em do oÅ›ki. PodszedÅ‚em w stronÄ™ drzwi jeepa i uruchomiÅ‚em holowanie, by przesunąć auto aż pod ciężarówkÄ™.

Teraz wszedÅ‚em na auto, Kenny wyciÄ…gnÄ…Å‚ do mnie rÄ™kÄ™, wiÄ™c jÄ… chwyciÅ‚em, ale niestety puÅ›ciÅ‚ mnie i przewróciÅ‚em siÄ™ na plecy. Nagle usÅ‚yszeliÅ›my krzyk kobiety, która wybiegÅ‚a z jednej z uliczek. AtakowaÅ‚a jÄ… chorda szwendaczy. Kenny chciaÅ‚, by zachować jÄ… przy życiu, wtedy mielibyÅ›my wiÄ™cej czasu, ale ja nie mogÅ‚em pozwolić, żeby tak umieraÅ‚a. ZastrzeliÅ‚em jÄ…. WbiegliÅ›my do apteki, trupy zwabione dźwiÄ™kiem strzaÅ‚y byÅ‚y tuż za nami. ZostaÅ‚o nam maÅ‚o czasu. Szybko wiÄ™c zbieraÅ‚em leki, przeszukujÄ…c kolejne szafki.
Trupy zaczęły wdzierać siÄ™ do apteki. PrzeskoczyÅ‚em podobnie jak Kenny szafkÄ™ z prawej, ale żywe trupy, rozwaliÅ‚y drzwi, które mnie przygniotÅ‚y. Napierali na mnie, leżącego pod drzwiami. SpróbowaÅ‚em podnieść drzwi wraz z nimi (Q), a potem je odepchnąć (E). Kenny krzyknÄ…Å‚, bym zrzuciÅ‚ na nim lodówkÄ™ stojÄ…cÄ… z prawej strony. ZrobiÅ‚em to. Ta przygniotÅ‚a jednego z nich. Niestety zaatakowaÅ‚ mnie kolejny, uderzyÅ‚em go zatem (myszka), po czym zaczÄ…Å‚em odpychać (Q i E). W ten sposób szwenadzc nadziaÅ‚ siÄ™ na prÄ™t i nie mógÅ‚ siÄ™ ruszyć. Niestety w aptece pojawiaÅ‚y siÄ™ kolejne trupy, wiÄ™c uciekliÅ›my przez dziurÄ™ w Å›cianie i chwili później byliÅ›my już w motelu. DaliÅ›my Lilly wszystkie zdobyte leki. Kenny oczywiÅ›cie znów siÄ™ za niÄ… pokÅ‚óciÅ‚. ChciaÅ‚ jechać, a ona zamierzaÅ‚a przeczekać tu zimÄ™. Gdy zostaÅ‚em sam, porozmawiaÅ‚em ze wszystkimi na dole oraz z Carly, która staÅ‚a na górze. TwierdziÅ‚a, że powinienem powiedzieć wszystkim co zrobiÅ‚, że byÅ‚em skazany za morderstwo. ZrobiÅ‚em to wiÄ™c, podchodzÄ…c do każdego i mówiÄ…c co siÄ™ wydarzyÅ‚o w moim życiu zanim wybuchÅ‚a zaraza. Na koniec wszedÅ‚em do pokoju Lilly. ChciaÅ‚a, by zajÄ…Å‚ siÄ™ sprawÄ… ginÄ…cych zapasów. ZgodziÅ‚em siÄ™. PokazaÅ‚a mi latarkÄ™ z potrzaskanÄ… szybkÄ…, ktoÅ› wrzuciÅ‚ jÄ… do kosza. My nie wyrzucaliÅ›my rzeczy, naprawialiÅ›my je. Gdy opuÅ›ciÅ‚em pokój Lilly, pojawiÅ‚ siÄ™ Duck. PodsÅ‚uchaÅ‚ naszÄ… rozmowÄ™ i chciaÅ‚ mi pomóc w Å›ledztwie. Cóż musiaÅ‚em siÄ™ zgodzić. RozejrzaÅ‚em siÄ™. Na chodniku, tuż przy rysunkach dzieci, zauważyÅ‚em odÅ‚amki szkÅ‚a. PodniosÅ‚em jeden z nich i dopasowaÅ‚em do latarki, którÄ… daÅ‚a mi Lilly.
Na murze odkryÅ‚em znak X. SpojrzaÅ‚em na niego i dotknÄ…Å‚em. ByÅ‚ namalowany różowÄ… kredÄ…. PojawiÅ‚ siÄ™ Duck, który twierdziÅ‚, że to pewnie jakiÅ› znak, po czym ruszyÅ‚ dalej do Å›ledztwa.
SpojrzaÅ‚em na rysujÄ…cÄ… Clem. PodszedÅ‚em do niej i zapytaÅ‚em o różowÄ… kredÄ™. OkazaÅ‚o siÄ™, że jÄ… zgubiÅ‚a. Wtedy pojawiÅ‚ siÄ™ Duck, który takie wÅ‚aÅ›nie kawaÅ‚ek różowej kredy znalazÅ‚ tuż przy bramie. ByÅ‚y tam też Å›lady na ziemi. PrzybiÅ‚em mu piÄ…tkÄ™, po czym przyjrzaÅ‚em siÄ™ bliżej Å›ladom. PostanowiÅ‚em rozejrzeć siÄ™ poza bramÄ….
Przesunąłem zatem kosz. Ktoś tu był i wyszedłem na zewnątrz. Przyjrzałem się strzałom wbitym w bramę, po czym przeszedłem w prawo, aż do kratki wentylacyjnej. Otworzyłem ją i znalazłem torbę, zabrałem ją, otworzyłem i znalazłem w niej nasze leki.

WÅ›ciekÅ‚a Lilly chciaÅ‚a zwoÅ‚ać wszystkich na zebranie, ale na zewnÄ…trz rozlegÅ‚y siÄ™ krzyki. OkazaÅ‚o siÄ™, że zaatakowali nas bandyci, którzy trzymali naszych na muszce. MiaÅ‚em ich jakoÅ› zagadać, a Lilly miaÅ‚a zająć siÄ™ resztÄ…. PróbowaÅ‚em ich jakoÅ› udobruchać. PrzerwaÅ‚ to strzaÅ‚. Lilly wÅ‚aÅ›nie zabiÅ‚a jednego z bandytów. ZrobiÅ‚o siÄ™ strasznie zamieszanie, wszyscy rozbiegli siÄ™ w różne strony, a ja musiaÅ‚em nie dopuÅ›cić, by reszta bandytów podeszÅ‚a bliżej. SchowaÅ‚em siÄ™ za samochodem, wychyliÅ‚em siÄ™ (A) i strzeliÅ‚em. ByÅ‚o tam ich trzech, wszystkich musiaÅ‚em zabić. Gdy już to zrobiÅ‚em, z prawej pojawiÅ‚o siÄ™ jeszcze dwóch, którzy zbliżali siÄ™ do kasji i dzieci. WychyliÅ‚em siÄ™ zatem w prawo (D) i zlikwidowaÅ‚em ich. Niestety tym razem pojawiÅ‚y siÄ™ szwenadacze. Jeden z nich napadÅ‚ na KatjÄ™ i Duck’a. StrzeliÅ‚ mu zatem w gÅ‚owÄ™, po czym musiaÅ‚em jeszcze zastrzelić kilku przy bramie. UdaÅ‚o siÄ™ nam uciec. W czasie drogi Lilly ciÄ…gle krzyczaÅ‚a, byÅ‚a strasznie zÅ‚a, zaczęła oskarżać wszystkich o kradzież leków i kolaboracjÄ™ z bandytami. SkupiÅ‚a siÄ™ na Benie, atakujÄ…c go coraz bardziej, a potem zaczeÅ‚a atakować też Carley, która stanęła w jego obronie. Nagle kempingowcem Kenny’ego zatrzÄ™sÅ‚o. Pod koÅ‚a wpadÅ‚ jeden ze szwendaczy. MusieliÅ›my siÄ™ zatrzymać. Kenny próbowaÅ‚ wydostać go z pod wozu, a Lilly dalej oskarżaÅ‚a, ByÅ‚a coraz bardzie zÅ‚a, wpadÅ‚a w jakÄ…Å› furiÄ™ i wÅ‚aÅ›nie wtedy strzeliÅ‚a do Carly, zabijajÄ…c jÄ…. ByÅ‚em wÅ›ciekÅ‚y, zdecydowaÅ‚em, że Lilly nie pojedzie z nami i zostawiliÅ›my jÄ… na drodze, a my ruszyliÅ›my dalej. W aucie zawoÅ‚aÅ‚a mnie Katjaa. OkazaÅ‚o siÄ™, że nie jest to koniec naszych kÅ‚opotów. Podczas ataków bandytów Duck zostaÅ‚ pogryziony. ByÅ‚em pewien, że siÄ™ przemieni. Katjaa chciaÅ‚a, bym powiedziaÅ‚ o tym Clem, wiÄ™c podszedÅ‚em do niej i usiadÅ‚em. PorozmawiaÅ‚em z niÄ…. MiaÅ‚em okropny sen. ÅšniÅ‚o mi siÄ™, że Clementaine mnie atakuje, a ja musiaÅ‚em siÄ™ bronić (Q). ObudziÅ‚ mnie krzyk Kenny’ego. Tym razem mieliÅ›my duży i ciężki problem. DalszÄ… drogÄ™ blokowaÅ‚a stara lokomotywa z wagonami. Z pewnoÅ›ciÄ…, nie mogliÅ›my jej przesunąć. Trzeba siÄ™ byÅ‚o zatem rozejrzeć. OtworzyÅ‚em zatem drzwi przedziaÅ‚u. WyglÄ…daÅ‚o na to, że ktoÅ› tu pomieszkiwaÅ‚. PrzeszukaÅ‚em go. ZabraÅ‚em podkÅ‚adkÄ™ z mapÄ… – mapa trasy, która prowadziÅ‚a do Savanna. StaÅ‚a tam też butelkÄ… z wodÄ…. ZabraÅ‚am jÄ…, pamiÄ™tajÄ…c, że Katjaa prosiÅ‚a o wodÄ™ dla Ducka.

OtworzyÅ‚em drzwi na wprost, przeszedÅ‚em przez nie, po czym ruszyÅ‚em w stronÄ™ lokomotywy. OtworzyÅ‚em pokrywÄ™ silnika. OdkryÅ‚em tam włącznik, który przekrÄ™ciÅ‚em, ale nie siÄ™ nie staÅ‚o. RuszyÅ‚em zatem do lokomotywy. ZajrzaÅ‚em przez szybÄ™ w drzwiach i dojrzaÅ‚em chyba kolejnego szwenadacza. PojawiÅ‚ siÄ™ Ben. PostanowiÅ‚em go zlikwidować przy użyciu broni, wiÄ™c mierzyÅ‚em do niego z mojego pistoletu, ale strzaÅ‚ nie byÅ‚ potrzebny. Mężczyzna nigdy siÄ™ nie przemieniÅ‚. PostanowiÅ‚em go przeszukać, wiÄ™c zrzuciÅ‚em go z fotela. PojawiÅ‚ siÄ™ Kenny. Ben wcisnÄ…Å‚ jakiÅ› migajÄ…cy żóÅ‚ty przycisk, ale byÅ‚ to tylko hamulec. PociÄ…g mógÅ‚ być naszÄ… szansÄ…, musieliÅ›my go tylko uruchomić. SpojrzaÅ‚em zatem na notatnik z napisem Rozruch silnika. Tego byÅ‚o nam trzeba. Problem polegaÅ‚ na tym, że ktoÅ› wyrwaÅ‚ z niego potrzebnÄ… nam kartkÄ™. DostrzegÅ‚em jednak, że widać na niej Å›lady tekstu.

OpuÅ›ciÅ‚em wiÄ™c pociÄ…g i wróciÅ‚em do kempingowca. PrzeszedÅ‚em do szoferki i zabraÅ‚em leżący w kubku oÅ‚ówek. WróciÅ‚em do lokomotywy i użyÅ‚em oÅ‚ówka na notatniku. W ten sposób miaÅ‚em gotowÄ… instrukcjÄ™ rozruchu pociÄ…gu. PrzyjrzaÅ‚em siÄ™ jej.
Podszedłem zatem do tablicy z pokrętłami i przyciskami i ustawiłem ją zgodnie z instrukcją.
Panel z numerem 6 ustawiÅ‚em przyciski liczÄ…c od lewej w nastÄ™pujÄ…cy sposób:
- pierwszej dźwigni nie ruszałem;
- drugiej dźwigni nie ruszałem;
- trzeciÄ… dźwigniÄ™ podniosÅ‚em do góry;
- czwartÄ… dźwigniÄ™ podniosÅ‚em do góry;
- piÄ…tÄ… dźwignie podniosÅ‚em do góry;
- szóstÄ… dźwigniÄ™ nie ruszaÅ‚em;
- siódmÄ… dźwigniÄ™ podniosÅ‚em do góry.
Panel z numerem 5 ustawiÅ‚em w nastÄ™pujÄ…cy sposób:
- przekręciłem lewe pokrętło na pozycję w poziomie.
Opuściłem lokomotywę, by ustawić panel z numerem dziewięć. Udałem się zatem do pierwszej od lewej pokrywy silnika. Otworzyłem ją i ustawiłem panel numer 9:
- przekręciłem zatem gałkę numer 9 raz w lewo i raz w prawo.
UdaÅ‚o mi siÄ™ uruchomić pociÄ…g. WróciÅ‚em zatem do lokomotywy, by sprawdzić, czy uda siÄ™ nam ruszyć. RuszyÅ‚em wiÄ™c górnÄ… przepustnicÄ™, ale lokomotywÄ™ blokowaÅ‚y wagony. Aby móc odjechać, musiaÅ‚em je najpierw odczepić.
WróciÅ‚em wiÄ™c do wagonu, w którym znalazÅ‚em mapÄ™ i butelkÄ™ wody i wyszedÅ‚em na zewnÄ…trz. SpojrzaÅ‚em na prÄ™t połączeniowy. DziÄ™ki niemu mogÅ‚em odłączyć wagony, ale potrzebne mi byÅ‚o odpowiednie narzÄ™dzie. WróciÅ‚em zatem w stronÄ™ lokomotywy i otworzyÅ‚em drugÄ… od lewej pokrywÄ™ silnika. Na drzwiach wisiaÅ‚y różne klucze. ZabraÅ‚em klucz francuski, który byÅ‚ bardzo solidny. WróciÅ‚em wiÄ™c w miejsce łączenia wagonów i użyÅ‚em klucza na wtyku połączeniowym, odczepiajÄ…c wagony. DaÅ‚em też wodÄ™ Katji.

WróciÅ‚em do wagonu, w którym pojawiÅ‚ siÄ™ lokator, który tu mieszkaÅ‚. MiaÅ‚ na imiÄ™ Chuck i byÅ‚ kolejarzem. PowiedziaÅ‚em mu, że zabraÅ‚em jego mapÄ™, ale nie miaÅ‚ nic przeciwko, a moje grupa przyjęła go do swego grona bardzo szybko i przyjaźnie. UsiadÅ‚ z nimi i zaczÄ…Å‚ grać na gitarze. PorozmawiaÅ‚em ze wszystkimi, po czym podszedÅ‚em do Kaenny’ego. MogliÅ›my ruszać. Niestety Duck’woi stale siÄ™ pogarszaÅ‚o, ale Kenny nie chciaÅ‚ o tym sÅ‚yszeć. RuszyÅ‚em ponownie przepustnicÄ™ i pociÄ…g ruszyÅ‚. JechaliÅ›my jakiÅ› czas, gdy nagle Duck zaczÄ…Å‚ wymiotować krwiÄ…. WytarÅ‚em mu twarz szmatkÄ…, tak jak prosiÅ‚a mnie Katjaa. PoprosiÅ‚a mnie też, bym poszedÅ‚ do Kenny’ego, by ten zatrzymaÅ‚ pociÄ…g. ByÅ‚ już czas, Duck umieraÅ‚. RuszyÅ‚em wiÄ™c do przyjaciela, ale on nie chciaÅ‚ sÅ‚yszeć tego co mówiÅ‚em i o co prosiÅ‚a Katjaa. PróbowaÅ‚em zaÅ‚agodzić sytuacjÄ™. Kenny miaÅ‚ wyrzuty sumienia w zwiÄ…zku ze Å›mierciÄ… syna Hershela na farmie, a koÅ„cu zgodziÅ‚ siÄ™ zatrzymać pociÄ…g. Duck przemieniaÅ‚ siÄ™. Nie pozostawaÅ‚o już nic innego. Nie można byÅ‚o dopuÅ›cić do tego, by staÅ‚ siÄ™ żywym trupem. ZdecydowaÅ‚em, że ja siÄ™ tym zajmÄ™, nie powinni tego przecież robić rodzice. Kat chciaÅ‚a, żeby odbyÅ‚o siÄ™ to w lesie, wzięła zatem Ducka i razem z Kenny’m ruszyli do lasu. Gdy zamierzaÅ‚em wejść do lasu, zaczepiÅ‚a mnie Clem. ChciaÅ‚em być wobec niej szczery, wiÄ™c powiedziaÅ‚em jej, że zamierzam skrócić cierpienia Duck’a. Nagle z lasu dobiegÅ‚ nas strzaÅ‚. PobiegÅ‚em wiÄ™c tam i zobaczyÅ‚em leżącÄ… na ziemi KatjÄ™. Nie wytrzymaÅ‚a, zabiÅ‚a siÄ™. ZabraÅ‚em broÅ„ od zaÅ‚amanego Kenny’ego i strzeliÅ‚em do Duck’a. MusieliÅ›my ruszać dalej. Clem byÅ‚a bardzo smutna. Podobno Chuck powiedziaÅ‚ jej, że to co spotkaÅ‚o Duck’a, spotka i jÄ…. ByÅ‚em na niego wÅ›ciekÅ‚y, wiÄ™c ruszyÅ‚em, żeby z nim pogadać. Nie zaprzeczaÅ‚, że tak powiedziaÅ‚, wrÄ™cz przeciwnie daÅ‚ mi radÄ™. TwierdziÅ‚, że powinienem nauczyć Clementaine strzelać i zrobić coÅ› z jej wÅ‚osami, które z Å‚atwoÅ›ciÄ… mógÅ‚ zÅ‚apać jeden z żywych trupów. PowiedziaÅ‚, że w jego wagonie znajdÄ™ plecak, w a nim nożyczki. WróciÅ‚em wiÄ™c do wagonu, zajrzaÅ‚em do plecaka. ZabraÅ‚em też butelkÄ™ Whiskey, która tam staÅ‚a. PorozmawiaÅ‚em z Clem. ChciaÅ‚em jÄ… nauczyć strzelać. Ona trzymaÅ‚a broÅ„, a ja kierowaÅ‚em w jakim kierunku ma strzelać: lewo, prawo, wyżej, niżej, czy spokojnie.

Gdy Clementaine samej udaÅ‚o siÄ™ strzelić do butelki i stÅ‚uc jÄ…, zadanie byÅ‚o wykonane. NauczyÅ‚em jÄ… jak siÄ™ bronić, pozostaÅ‚y jedynie wÅ‚osy. UżyÅ‚em wiÄ™c na niej nożyczek. ObcinaÅ‚em jej wÅ‚osy, przy okazji z niÄ… rozmawiajÄ…c, gdy już wÅ‚osy byÅ‚y opanowane wróciÅ‚em do Chucka. DaÅ‚em mu butelkÄ™ Whiskey, a ten powiedziaÅ‚ mi, że chÄ™tnie by siÄ™ z kimÅ› napiÅ‚. WróciÅ‚em wiÄ™c do lokomotywy, do Kenny’ego i zaproponowaÅ‚em mu napicie siÄ™ z Chuck’em. Gdy Kenny wyszedÅ‚, zabraÅ‚em mapÄ™ z zasobnika z mapami.

RuszyÅ‚em do wyjÅ›cia i pojawiÅ‚ siÄ™ Kenny, a ja postanowiÅ‚em jeszcze raz porozmawiać z Vlem, by wyjaÅ›nić jej, co czeka nas w Savanna. Gdy szedÅ‚em do wagonu, w którym siedziaÅ‚a Clem, zaczepiÅ‚ mnie Ben. PrzyznaÅ‚ siÄ™ do tego, że to on kradÅ‚ leki i dawaÅ‚ je bandytom, czuÅ‚ siÄ™ winny tego co potem siÄ™ zdarzyÅ‚o. KazaÅ‚em mu póki co milczeć i tak nic to już by nie zmieniÅ‚o. WróciÅ‚em do Clem i pokazaÅ‚em jej mapÄ™. Dziewczynka chciaÅ‚a w Savanna odnaleźć rodziców, przecież byli tam na wycieczce, ja zaÅ› chciaÅ‚em wraz Kenny’m odnaleźć Å‚ódź. ZgodziÅ‚em siÄ™ najpierw odszukać rodziców, a potem poszukać Å‚odzi. MieliÅ›my plan, to cieszyÅ‚o Clementaine. Niestety nie udaÅ‚o siÄ™ nam dojechać do Savanna. MusieliÅ›my siÄ™ zatrzymać, bo dalszÄ… drogÄ™ blokowaÅ‚a zwisajÄ…ca z mostu cysterna z benzynÄ…. WysiedliÅ›my. DostrzegliÅ›my na górze dwójkÄ™ ludzi. PostanowiÅ‚em do niej dołączyć. RuszyÅ‚em zatem na drabinÄ™. Tak poznaÅ‚em Christe i Omida. Po rozmowie z nim, przeszukaÅ‚em ciężarówkÄ™, w której znalazÅ‚em tylko izolacjÄ™, zabraÅ‚em jÄ…. SpojrzaÅ‚em na generator, który byÅ‚ pusty i na zaczep zwisajÄ…cej na dóÅ‚ cysterny, po czym zszedÅ‚em na dóÅ‚. Kenny poszedÅ‚ z Omidem pokazać mu, tak na wszelki wypadek jak obsÅ‚ugiwać pociÄ…g, a ja przyjrzaÅ‚em siÄ™ cysternie. Nie mogliÅ›my jej przebić, bo to groziÅ‚o wybuchem. PostanowiÅ‚em ruszyć wiÄ™c na stacjÄ™, by poszukać czegoÅ› przydatnego. Clem chciaÅ‚a iść ze mnÄ…, wiÄ™c zgodziÅ‚em siÄ™. PrzyjrzaÅ‚em siÄ™ Å›cianom i sufitowi, na którym byÅ‚ niepokojÄ…cy napis, po czym ruszyÅ‚em w prawo. Clem byÅ‚a szybsza i próbowaÅ‚a sama otworzyć drzwi. Na szczęście byÅ‚y one zamkniÄ™te. PowiedziaÅ‚em jej, że nie może tak robić, musi czekać na mnie zanim nie sprawdzÄ™, czy w Å›rodku jest bezpiecznie. SpojrzaÅ‚em na uchylone na górze okno. Clem zaproponowaÅ‚a, że zajrzy do Å›rodka.

PodsadziÅ‚em jÄ… zatem i gdy siÄ™ zastanawiaÅ‚em jak otworzyć drzwi, Clem już to zrobiÅ‚a. Ponieważ w Å›rodku byÅ‚o dość ciemno, podstawiÅ‚em pod drzwi klucz francuski. WewnÄ…trz spojrzaÅ‚em na okratowane drzwi, które byÅ‚y również zamkniÄ™te, ale na górze znajdowaÅ‚a siÄ™ szpara, przez którÄ… Clem mogÅ‚a siÄ™ przecisnąć. PodsadziÅ‚em jÄ… zatem po raz kolejny. MiaÅ‚a poszukać klucza, lecz nagle krzyknęła. W moim kierunku szÅ‚o dwóch szwendaczy. SpojrzaÅ‚em na leżący w drzwiach klucz francuski i gdy byÅ‚a taka możliwość (poczekaj aż klawisz S bÄ™dzie aktywny), cofaÅ‚em siÄ™ w tyÅ‚. MogÅ‚em siÄ™ też bronić uderzajÄ…c stwory, który byÅ‚y dość szybkie. Gdy byÅ‚em już przy drzwiach, siÄ™gnÄ…Å‚em po klucz, który trzymaÅ‚ drzwi i uderzaÅ‚em nim w trupy, pozbywajÄ…c siÄ™ ich. PodszedÅ‚em teraz do Clem, która trzymaÅ‚a w rÄ™ku broÅ„. Niestety w moim kierunku szedÅ‚ kolejny szwenadacz. PoprosiÅ‚em Clem, by podaÅ‚a mi klucz, zabraÅ‚em go, otworzyÅ‚em nim drzwi, wszedÅ‚em do Å›rodka i zÅ‚apaÅ‚em broÅ„, która trzymaÅ‚a Clem i zabiÅ‚em stwora. MusiaÅ‚em dziaÅ‚ać bardzo szybko.

PojawiÅ‚a siÄ™ Christa, którÄ… zaalarmowaÅ‚ dźwiÄ™k strzaÅ‚u. Nie podobaÅ‚ siÄ™ jej pomysÅ‚ zabrania tu Clem. ZabraÅ‚em paliwo, które tu siÄ™ znajdowaÅ‚o i opuÅ›ciÅ‚em stacjÄ™. Zanim wszedÅ‚em na górÄ™, tak jak prosiÅ‚ Omid, porozmawiaÅ‚em z ChristÄ…, po czym powÄ™drowaÅ‚em po drabinie na górÄ™. UżyÅ‚em palnika na zwisajÄ…cej cysternie, ale wąż byÅ‚ dziurawy. ZakleiÅ‚em zatem wąż za pomocÄ… taÅ›my i ponownie użyÅ‚em palnika na cysternie. Omid w porÄ™ mnie zÅ‚apaÅ‚, bo inaczej pewnie bym zleciaÅ‚ w dóÅ‚. Niestety cysterna dalej nie chciaÅ‚a siÄ™ odczepić, ale przesunęła siÄ™ i nie mogÅ‚em siÄ™gnąć do zaczepu by go przepalić. DaÅ‚em zatem palnik Omidowi. Ja trzymaÅ‚em go za rÄ™kÄ™, a on zajÄ…Å‚ siÄ™ spawaniem. Nagle usÅ‚yszeliÅ›my woÅ‚anie Ben’a. W naszym kierunku szÅ‚a chmara szwendaczy, krzyczaÅ‚em do Omida, by pracowaÅ‚ szybciej. Gdy cysterna już spadÅ‚a, krzyknÄ…Å‚em do Kenny’ego, by ruszyÅ‚. Nam pozostaÅ‚o skakać na dach pociÄ…gu. KliknÄ…Å‚em wiÄ™c na balustradÄ™ za mnÄ…, by skoczyć.

Omid siÄ™ ociÄ…gaÅ‚, ale w koÅ„cu skoczyÅ‚. Niestety tak niefortunnie, że spadÅ‚. Christa ruszyÅ‚a mu na pomoc. Biegli w stronÄ™ wagony. Omid byÅ‚ ranny, wychyliÅ‚em siÄ™, by zÅ‚apać ChristÄ™ i pomóc wsiąść im do pociÄ…gu. Omid byÅ‚ ranny, ale jechaliÅ›my dalej. Clem zasnęła bardzo szybko, jak nigdy dotÄ…d. RozmawiaÅ‚em z Kenny’m gdy nagle odezwaÅ‚a siÄ™ krótkofalówka, a w niej mężczyzna, który znaÅ‚ Clementaine. KtoÅ› wiedziaÅ‚ gdzie jedziemy.
EPIZOD IV Za każdym rogiem
WÄ™drowaliÅ›my ulicÄ… zmierzajÄ…c w stronÄ™ rzeki. Z nogÄ… Omid’a nie byÅ‚o najlepiej. Nagle odezwaÅ‚ siÄ™ dzwon koÅ›cielny, a mnie zdawaÅ‚o siÄ™, że widzÄ™ na dachu jakÄ…Å› postać. OdezwaÅ‚ siÄ™ też ten sam ktoÅ› w krótkofalówce. TwierdziÅ‚, że powinniÅ›my siÄ™ schować. MiaÅ‚ racjÄ™, bo po chwili na ulicy zaroiÅ‚o siÄ™ od szwenadaczy. ZaczÄ™liÅ›my siÄ™ bronić i uciekać. Jeden z trupów zÅ‚apaÅ‚ Kenny’ego i trzymaÅ‚ go za nogÄ™, wiÄ™c strzeliÅ‚em mu w Å‚eb. ZobaczyÅ‚em jak grupa trupów atakuje Clem i Ben’a. KrzyknÄ…Å‚em do chÅ‚opaka, by jÄ… ratowaÅ‚, a ten zaczÄ…Å‚ uciekać. PozostaÅ‚o mi wiÄ™c tylko strzelanie do truposzy zbliżajÄ…cych siÄ™ do Clementaine. MusiaÅ‚em strzelać bardzo celnie. Przy jednym z nich pomógÅ‚ mi Chack, która zabijaÅ‚ je za pomocÄ… szpadla. On zostaÅ‚, a nam udaÅ‚o siÄ™ uciec na jakieÅ› podwórko. MusieliÅ›my jakoÅ› dostać siÄ™ do Å›rodka. SpojrzaÅ‚em na drzwiczki dla psa, te znajdujÄ…ce siÄ™ w drzwiach, przy których staÅ‚ Ken. Niestety też byÅ‚y zamkniÄ™te. ZaciekawiaÅ‚o mnie to, co powiedziaÅ‚ na temat takich drzwi Omid. Podobno znaÅ‚ kiedyÅ› takÄ… rodzinÄ™, której pies nosiÅ‚ obrożę z chipem, który jak tylko zwierze podeszÅ‚o do drzwi, otwieraÅ‚o zamek tych psich drzwiczek. Tylko gdzie mógÅ‚ być pies? ZabraÅ‚em Å‚opatÄ™, która staÅ‚a na podwórku i zajrzaÅ‚em do budy. Tam psa nie byÅ‚o. Przy budzie znajdowaÅ‚ siÄ™ za to Å›wieży kopiec ziemi. ZastanawiaÅ‚o mnie, co też tam zakopano. UżyÅ‚em zatem Å‚opaty na ziemi i po chwili wykopaÅ‚em psa, który na szyi miaÅ‚ takÄ… wÅ‚aÅ›nie obrożę. ZabraÅ‚em jÄ….

PrzyÅ‚ożyÅ‚em obrożę do psich drzwiczek i po chwili zamek puÅ›ciÅ‚. Zanim wykombinowaÅ‚em jak dosiÄ™gnąć do klamki, Clem byÅ‚a już w Å›rodku i otworzyÅ‚a nam drzwi. WÅ›ciekÅ‚em siÄ™ na niÄ… i może byÅ‚em trochÄ™ za ostry, ale byliÅ›my w domu. PostanowiÅ‚em, że zanim ruszymy w poszukiwaniu Å‚odzi, nieco odpoczniemy. MusieliÅ›my najpierw przeszukać dom, kto wie kto siÄ™ tu chowaÅ‚? PrzeszukaÅ‚em caÅ‚y parter, otwierajÄ…c wszystkie drzwi, ale nikogo nie znalazÅ‚em. PorozmawiaÅ‚em także z Clem mężczyzny, z którym rozmawiaÅ‚a przez krótkofalówkÄ™. Nie dowiedziaÅ‚em siÄ™ co miaÅ‚a mi powiedzieć, bowiem zawoÅ‚aÅ‚ mnie Ben. Podobno Ken usÅ‚yszaÅ‚ coÅ› na górze i wszedÅ‚ na strych. WspiÄ…Å‚em siÄ™ zatem po drabinie na górÄ™ (użyj klawiszy strzaÅ‚ek). Na strychu zobaczyÅ‚em Kenny’ego, który czemuÅ› siÄ™ wpatrywaÅ‚ i staÅ‚ nieruchomo. To co zobaczyÅ‚em zmroziÅ‚o mi krew z żyÅ‚am. ByÅ‚ tam chÅ‚opiec, który umarÅ‚ z gÅ‚odu, maÅ‚y, przeraźliwie chudy trup, który nie miaÅ‚ nawet siÅ‚y, by siÄ™ na nas rzucić. UkróciÅ‚em jego cierpienia, strzelajÄ…c do niego, po czym podniosÅ‚em go i pochowaÅ‚em go razem z jego psem, w dole.

ZasypywaÅ‚em grób za pomocÄ… Å‚opaty, gdy nagle poczuÅ‚em na sobie czyjÅ› wzrok. KtoÅ› mnie obserwowaÅ‚, a po chwili uciekÅ‚. KrzyknÄ…Å‚em za nim, ale zniknÄ…Å‚. Wszyscy wybiegli z domu, zobaczyć co siÄ™ dzieje. Kenny chciaÅ‚ ruszyć na poszukiwanie Å‚odzi, ale ja chciaÅ‚em dalej sprawdzać dom, miaÅ‚em nadzieje znaleźć jakieÅ› jedzenie lub leki, ale ponieważ Ken siÄ™ upieraÅ‚, postanowiÅ‚em, że Ben popilnuje Clem, a reszta przeszuka dom. PowiedziaÅ‚em chÅ‚opakowi, by dobrze jej pilnowaÅ‚ i strzelaÅ‚ do wszystkich i wszystkiego co pojawi siÄ™ w domu. RuszyliÅ›my z Kenny’m w stronÄ™ portu. Nagle znów rozlegÅ‚ siÄ™ dzwon, ale tym razem odciÄ…gnÄ…Å‚ on od nas kolejnych szwendaczy. Po chwili dotarliÅ›my nad wodÄ™, ale Å‚odzie, które tam byÅ‚y wyglÄ…daÅ‚y okropnie. MiaÅ‚em zająć siÄ™ obserwacjÄ… morza za pomocÄ… teleskopu, zaÅ› Ken zajÄ…Å‚ siÄ™ jednÄ… z Å‚odzi. RozejrzaÅ‚em siÄ™ zatem. SpojrzaÅ‚em na kiosk z gazetami oraz na transparent z napisem „uciekajcie”. PrzyjrzaÅ‚em siÄ™ także drzwiom z dziwnym oznaczeniem, tuż obok znajdowaÅ‚a siÄ™ sterta, barykada uÅ‚ożona z zabitych już żywych trupów, a miÄ™dzy nimi tkwiÅ‚y trzy bale z nabitymi na nich trupami. UżyÅ‚em teleskopu, ale okazaÅ‚o siÄ™, że potrzebowaÅ‚em monet. Wtedy odezwaÅ‚ siÄ™ Ken. Niestety Å‚ódź przy której dÅ‚ubaÅ‚, okazaÅ‚a siÄ™ być bardziej zniszczona niż mu siÄ™ zdawaÅ‚o. Kenny zobaczyÅ‚ także barykadÄ™ zrobionÄ… z trupów. RuszyÅ‚em do automatu z gazetami i uderzyÅ‚em w niego kilka razy kluczem francuskim i miaÅ‚em już potrzebne monety.

WróciÅ‚em do teleskopu, wrzuciÅ‚em monety i spojrzaÅ‚em przez teleskop. Na morzu nie widziaÅ‚em żadnej Å‚odzi. PrzesunÄ…Å‚em teleskop maksymalnie w lewo. Na jednym budynków zobaczyÅ‚em jakiegoÅ› czÅ‚owieka, który schodziÅ‚ na dóÅ‚.

SchowaliÅ›my siÄ™. Osoba zbliżaÅ‚a siÄ™ do kiosku. PostanowiliÅ›my jÄ… jakoÅ› dopaść. Kenny miaÅ‚ mnie osÅ‚aniać, a ja miaÅ‚em podejść do kiosku, w którym staÅ‚a ta osoba. PodszedÅ‚em zatem po cichu do kiosku. Osobnik wszedÅ‚ za ladÄ™ i zniknÄ…Å‚ mi z oczu. WychyliÅ‚em siÄ™ (W) i spróbowaÅ‚em uderzyć go kluczem, ale nie wycelowaÅ‚em. DostaÅ‚em niezÅ‚y cios i upadÅ‚em. Pewnie zginÄ…Å‚bym, gdyby nie pojawiÅ‚a siÄ™ Clem, krzyknęła i napastnik zrezygnowaÅ‚ w uderzenia mnie. OkazaÅ‚o siÄ™, że jest nim dziewczyna. PojawiÅ‚ siÄ™ Ken, który chciaÅ‚ do niej strzelić, ale go powstrzymaÅ‚em. Dziewczyna oczywiÅ›cie powaliÅ‚a go na ziemiÄ™. Napastniczka miaÅ‚a na imiÄ™ Molly. OpowiedziaÅ‚a mi o Crowford. ByÅ‚a to zamkniÄ™ta grupa, która nie przyjmowaÅ‚a nowych ludzi, a tym bardziej chorych, rannych i nie byÅ‚o wÅ›ród nich dzieci. Dziewczyna twierdziÅ‚a, że nie znajdziemy tu żadnej Å‚odzi. Nagle pojawiÅ‚y siÄ™ trupy. Molly uciekÅ‚a w uliczkÄ™, zarzuciÅ‚a swój toporek i zaczęła wspinać siÄ™ na górÄ™. KrzyknÄ…Å‚em do niej, że przecież nas tu nie zostawi. Nie byÅ‚a przekonana, ale Clem udaÅ‚o siÄ™ jÄ… przekonać i po chwili Clementaine byÅ‚a już na górze, za niÄ… Ken, ale mnie siÄ™ nie udaÅ‚o. Kenny wyciÄ…gnÄ…Å‚ do mnie rÄ™kÄ™. ChwyciÅ‚em jÄ…, ale wyÅ›lizgnÄ…Å‚em siÄ™. PrzesunÄ…Å‚em kontener, odsÅ‚aniajÄ…c wÅ‚az prowadzÄ…cy do kanaÅ‚u. PróbowaÅ‚em go otworzyć, ale nie mogÅ‚em. Molly rzuciÅ‚a mi wiÄ™c swój toporek, chwyciÅ‚em go wiÄ™c i otworzyÅ‚em nim wÅ‚az prowadzÄ…cy do kanaÅ‚u (Q). Z obu stron w moim kierunku zmierzaÅ‚y truposze. ByÅ‚em na dole. KrzyknÄ…Å‚em do Clem, by wracaÅ‚a do domu. Tam mieliÅ›my siÄ™ spotkać. ZszedÅ‚em po schodach na dóÅ‚, spojrzaÅ‚em na kratkÄ™ z lewej, po czym ruszyÅ‚em do tunelu prowadzÄ…cego w dóÅ‚. PróbowaÅ‚em pomaÅ‚u zejść, ale byÅ‚o strasznie Å›lisko i zjechaÅ‚em w dóÅ‚.

ZnalazÅ‚em w poÅ‚owie niedojedzonego szczura. ZnaczyÅ‚o to, że byÅ‚y tu jakieÅ› szwendacze. RuszyÅ‚em w lewo, a potem przed siebie. ZobaczyÅ‚em rurÄ™, usÅ‚yszaÅ‚em też dochodzÄ…cy z lewej strony gÅ‚os szwendaczy. PrzyjrzaÅ‚em siÄ™ rurze. ByÅ‚a to rura odpÅ‚ywowa. RuszyÅ‚em zawór w lewo. Ponieważ drogÄ™ blokowaÅ‚y trupy, zjadajÄ…cego kogoÅ›, wszedÅ‚em do tunelu z lewej.
ZnalazÅ‚em tu kolejnÄ… rurÄ™ z zaworem, którÄ… przekrÄ™ciÅ‚em w prawo. W ten sposób z rury za mnÄ… zaczęła wylewać siÄ™ woda. WidziaÅ‚em jak stoi tam jeden ze szwendaczy. ZauważyÅ‚em też, że zawór jest poluzowany. ZabraÅ‚em go. Przy wyjÅ›ciu niestety pojawiÅ‚ siÄ™ żywy trup. RuszyÅ‚em wiÄ™c w lewo.
ObróciÅ‚em siÄ™ i szedÅ‚em przed siebie. SpróbowaÅ‚em otworzyć kratÄ™, ale goÅ‚ymi rÄ™kami bym tego nie zrobiÅ‚. UżyÅ‚em zatem toporka Molly, by otworzyć zasuwÄ™ kraty.
WyszedÅ‚em wyjÅ›ciem przede mnÄ… i podszedÅ‚em do rury, która nie miaÅ‚a zaworu. UmieÅ›ciÅ‚em zatem zawór na rurze i przekrÄ™ciÅ‚em go w prawo. Woda zaczęła wylewać siÄ™ kratÄ… tuż przy mnie. Szwendacze nadchodziÅ‚y.
SchowaÅ‚em siÄ™ zatem w tunelu z lewej (tam skÄ…d przeszedÅ‚em) i ruszyÅ‚em tym tunelem przed siebie. PoczekaÅ‚em aż trupy przejdÄ…, po czym powÄ™drowaÅ‚em w lewo, w stronÄ™ kraty, przy której siedziaÅ‚ jeden ze szwendaczy.
ZobaczyÅ‚em, że zjadanÄ… osobÄ… byÅ‚ Chuck. ZabraÅ‚em broÅ„, która przy nim leżaÅ‚a. Niestety magazynek byÅ‚ pusty, po czym ruszyÅ‚em w stronÄ™ szwendacza siedzÄ…cego przy kracie. Gdy byÅ‚em już blisko, moja nogÄ™ zÅ‚apaÅ‚ jeden z truposzy, którego rÄ™ka wyÅ‚oniÅ‚a siÄ™ z kanaÅ‚u. OdrÄ…baÅ‚em jÄ… za pomocÄ… toporka Molly, a potem broniÅ‚em siÄ™ (Q i E). W mojÄ… stronÄ™ zbliżaÅ‚a siÄ™ szwendaczka, którÄ… też potraktowaÅ‚em toporem. SpróbowaÅ‚em otworzyć kratÄ™, ale byÅ‚o to niemożliwe. Nie zdoÅ‚aÅ‚em też podnieść drabiny. WszedÅ‚em zatem na górÄ™, spojrzaÅ‚em w górÄ™. PostanowiÅ‚em użyć na przejÅ›ciu na górze topora by go jakoÅ› zaczepić i przypadkiem obluzowaÅ‚em znak, odsÅ‚aniajÄ…c za nim przejÅ›cie.

PrzesunÄ…Å‚em wiÄ™c znak i wszedÅ‚em w przejÅ›cie. ZnalazÅ‚em siÄ™ chyba w jakimÅ› starym schronie. SpojrzaÅ‚em na Å‚óżko, na jedzenie i na regaÅ‚y, po czym otworzyÅ‚em drzwi, za którymi byÅ‚a sala, w niej grupa ludzi. Staruszek imieniem Veron mierzyÅ‚ do mnie z broni, byÅ‚ ciekawy, czy jestem z Crowford, ale przecież nie byÅ‚em. ZabraÅ‚em mu broÅ„ i porozmawiaÅ‚em z nimi. DowiedziaÅ‚em siÄ™, że kiedyÅ› żyli w tej grupie, ale zostali z niej wyrzuceni gdy zachorowali na raka. PoprosiÅ‚em go o pomoc, po czym zrobiÅ‚em, albo raczej powiedziaÅ‚em coÅ›, z czego nie jestem dumny. SkÅ‚amaÅ‚em, że mamy w posiadaniu leki. ZgodziÅ‚ siÄ™ mnie wyprowadzić i po chwili byliÅ›my już w domu. ZawoÅ‚aÅ‚em do Clem, ale nigdzie jej nie byÅ‚o. Podobno krÄ™ciÅ‚a siÄ™ gdzieÅ› w pobliżu. PojawiÅ‚a siÄ™ Christa, która powiedziaÅ‚a mi, że z Omidem nie jest najlepiej. MieliÅ›my lekarza, którym byÅ‚ Veron, ale ten chciaÅ‚ najpierw zobaczyć leki, których przecież nie mieliÅ›my. Mimo tego Veron zajÄ…Å‚ siÄ™ Omid’em, ja zaÅ› postanowiÅ‚em poszukać Clem. SprawdziÅ‚em wiÄ™c wszystkie pokoje, ale w domu jej nie byÅ‚o. WszedÅ‚em do gabinetu, gdzie znalazÅ‚em rysunek Clementaine, sprawdziÅ‚em Å‚azienkÄ™, po czym wszedÅ‚em do sypialni, gdzie znalazÅ‚em Molly, grzebiÄ…cÄ… w rzeczach. DowiedziaÅ‚em siÄ™ od niej, że Clem byÅ‚a ostatnio na dole, wraz z Kennym i Benem. ZszedÅ‚em wiÄ™c na dóÅ‚ i w salonie zobaczyÅ‚em Kenny’ego i Ben’a. Ken byÅ‚ piany. PróbowaÅ‚em zabrać mu butelkÄ™, ale mi na to nie pozwoliÅ‚. ByÅ‚em wÅ›ciekÅ‚y na Ben’a, przecież miaÅ‚ pilnować Clem, a tymczasem pozwoliÅ‚ siÄ™ jej samej bawić na dworze. WyszedÅ‚em zatem na podwórze, zawoÅ‚aÅ‚am, ale nie odpowiadaÅ‚a mi. Nagle drzwi poroÅ›niÄ™te bluszczem zaczęły siÄ™ ruszać. OtworzyÅ‚em je zatem i znalazÅ‚em Clementaine.

W garażu, w którym byÅ‚a staÅ‚a caÅ‚y czas potrzebna nam Å‚ódź. CzekaÅ‚em na jakieÅ› wieÅ›ci od Kenny’ego, który sprawdzaÅ‚ Å‚ódź. DowiedziaÅ‚em siÄ™ też od Verona, gdzie w ranÄ™ Omid’a wdaÅ‚o siÄ™ zakażenie i bez leków nie przeżyje. PojawiÅ‚ siÄ™ Ken z wieÅ›ciami na temat Å‚odzi. Otóż brakowaÅ‚o w niej paliwa no i akumulator siÄ™ wyczerpaÅ‚, ale ogólnie Å‚ódź byÅ‚a sprawna. Nie byÅ‚o sensu sprawdzać ulic, bo nic tam wedÅ‚ug Molly nie byÅ‚o, Crowford też odpadaÅ‚o, bo nie przyjmowali ani dzieci, ani chorych. PozostaÅ‚o siÄ™ nam zakraść do szkoÅ‚y, siedziby Crowford. Veron obiecaÅ‚ pomóc, ale potrzebowaÅ‚ mapy. MiaÅ‚em takowÄ…, wiÄ™c pokazaÅ‚em mu jÄ…. MieliÅ›my plan, by dostać siÄ™ tam i zabrać zapasy i leki. Clem też chciaÅ‚a z nami iść. Możę zrobiÅ‚em źle, ale zgodziÅ‚em siÄ™, by z nami poszÅ‚a. MieliÅ›my ruszyć nocÄ…. Na podwórzu podszedÅ‚ do mnie Kenny, który powiedziaÅ‚ mi, że do Å‚odzi nie wszyscy siÄ™ zmieszczÄ…. PojawiÅ‚ siÄ™ Vernon wraz Brie, która uczyÅ‚a siÄ™ w szkole, w której swojÄ… siedzibÄ™ mieli czÅ‚onkowie Crowford. ZnaÅ‚a rozkÅ‚ad tego budynku. RuszyliÅ›my wiÄ™c. Vernon nie chciaÅ‚ siÄ™ zgodzić, by Clem poszÅ‚a z nami, ale ja nie mogÅ‚em zostawić jej samej z chorym Omid’em. ZabraliÅ›my wiÄ™c trochÄ™ sprzÄ™tu i ruszyliÅ›my. Po chwili byliÅ›my już w tunelu, tuż pod szkołą. WszedÅ‚em zatem na drabinÄ™ i otworzyÅ‚em wÅ‚az (W), po czym wyszliÅ›my na zewnÄ…trz. Vernona bardzo zdziwiÅ‚o, że na zewnÄ…trz nie byÅ‚o żadnych strażników, ani patroli. Christa wypatrzyÅ‚a jednego z nich, wiÄ™c podszedÅ‚em do niego po cichu i okazaÅ‚o siÄ™, że to nie czÅ‚owiek, ale szwendacz. Niestety podwórze peÅ‚ne byÅ‚o trupów, wiÄ™c uciekliÅ›my do budynku. MieliÅ›my przeszukać to miejsce, poprowadziÅ‚a nas Brie i po chwili byliÅ›my już w klasie. SprawdziliÅ›my mapÄ™ – rozkÅ‚ad kolejnych budynków i już wiedzieliÅ›my gdzie szukać leków, paliwa i akumulatora.

Kenny ruszyÅ‚ do szopy po paliwo, Christa wraz z Vernonem ruszyli w poszukiwaniu leków, a ja wraz z Molly miaÅ‚em ruszyć w poszukiwaniu akumulatora. SpojrzaÅ‚em jeszcze raz na mapÄ™, by siÄ™ upewnić, po czym porozmawiaÅ‚em z Ben’em, który miaÅ‚ wyrzuty sumienia WyszedÅ‚em z klasy i ruszyÅ‚em w lewo. Po drodze mogÅ‚em jeszcze poczytać ogÅ‚oszenia z zasadami panujÄ…cymi w Crowford i obejrzeć zdjÄ™cia ich przywódcy. RuszyÅ‚em w lewo, w stronÄ™ Molly, a potem w prawo, do drzwi prowadzÄ…cych na alejkÄ™. Nigdzie nie mogÅ‚am znaleźć Molly, wszedÅ‚em zatem do szopy z lewej, po czym spojrzaÅ‚em do góry, na dziurÄ™. WspiÄ…Å‚em siÄ™ po deskach i przeskoczyÅ‚em na kolejne podwórko. Tu znalazÅ‚em drzwi do warsztatu, spróbowaÅ‚em je przeskoczyć, ale byÅ‚y zepsute. SpojrzaÅ‚em przez ogrodzenie. Po drugiej stronie krÄ™ciÅ‚y siÄ™ szwendacze.

RuszyÅ‚em wiÄ™c z powrotem, gdy nagle na beton przede mnÄ… spadÅ‚ jeden ze szwendaczy. PojawiÅ‚a siÄ™ Molly, który waliÅ‚a w niego zapamiÄ™tale. PowiedziaÅ‚em jej, by siÄ™ uspokoiÅ‚a i że znalazÅ‚em wejÅ›cie do warsztatu, ale nie mogÄ™ go otworzyć. OkazaÅ‚o siÄ™, że Molly znalazÅ‚a podnoÅ›nik, dziÄ™ki któremu mogliÅ›my otworzyć drzwi warsztatu. Niestety trupy zaczęły napierać na ogrodzenie, które zaczęło siÄ™ przechylać. PodÅ‚ożyÅ‚em zatem szybko podnoÅ›nik pod drzwi warsztatu i zaczÄ…Å‚em nim krÄ™cić (Q), by podnieść drzwi. UdaÅ‚o siÄ™ nam wejść do Å›rodka. Ja miaÅ‚em siÄ™ rozejrzeć, a Molly pilnowaÅ‚a drzwi. SpojrzaÅ‚em na ciężarówkÄ™, ale nie byÅ‚o w niej akumulatora. PrzyjrzaÅ‚em siÄ™ zatem samochodowi z lewej strony. ByÅ‚ podniesiony do góry, widziaÅ‚em migajÄ…cÄ… lampkÄ™ alarmu, wiÄ™c musiaÅ‚ być i akumulator. Tylko jak siÄ™ do niego dostać? SpojrzaÅ‚em wiÄ™c na panel kontrolny, który kontrolowaÅ‚ podnoÅ›nik. KliknÄ…Å‚em na niego, ale nie dziaÅ‚aÅ‚. PrzyjrzaÅ‚em siÄ™ zatem wężowi hydraulicznemu. PotrzebowaÅ‚em czegoÅ›, czym mógÅ‚bym go przyciąć.

PodszedÅ‚em wiÄ™c do Molly, zagadaÅ‚em jÄ… i pożyczyÅ‚em od niej jej toporek, a raczej mÅ‚otek – HildÄ™ i przy jej pomocy przeciÄ…Å‚em wąż. PodnoÅ›nik zaczÄ…Å‚ siÄ™ obniżać, ale niestety zbyt szybko. Samochód uderzyÅ‚ o podÅ‚ogÄ™, włączajÄ…c alarm. Molly zabraÅ‚a swój mÅ‚otek, a ja ruszyÅ‚em po akumulator. OdkrÄ™ciÅ‚em Å›rubki, zdjÄ…Å‚em klemy (kliknij na dole), po czym zabraÅ‚em akumulator.

WÅ‚ożyÅ‚em go do plecaka Molly, która chwilÄ™ później staÅ‚a już na ciężarówce. WspiÄ…Å‚em siÄ™ tam też i ja. Szwendacze wdarÅ‚y siÄ™ już do warsztatu i trzÄ™sÅ‚y ciężarówkÄ…. StrzeliÅ‚em zatem do szyby z prawej strony, Molly zarzuciÅ‚a swój toporek i wskoczyÅ‚a na górÄ™, a ja chwyciÅ‚em jej rÄ™kÄ™. ByliÅ›my na dachu. Dziewczyna niewiele myÅ›lÄ…c rozpÄ™dziÅ‚a i przeskoczyÅ‚a na sÄ…siedni dach. Cóż byÅ‚o robić? SkoczyÅ‚em i ja, choć siÄ™ wahaÅ‚em. ZnalazÅ‚em siÄ™ z powrotem w szkole, ale Molly nie zeszÅ‚a ze mnÄ… na dóÅ‚. TwierdziÅ‚a, że ma jeszcze coÅ› do zaÅ‚atwienia. Wciąż miaÅ‚a ze sobÄ… akumulator. PodszedÅ‚em do Veronona i Christy stojÄ…cych przed pokojem lekarskim i próbujÄ…cych otworzyć drzwi owego pokoju. Wrócili Kenny i Brie, ale idÄ…ca za nich grupa szwendaczy próbowaÅ‚a wedrzeć siÄ™ do szkoÅ‚y. PróbowaÅ‚em im pomóc zamykajÄ…c drzwi (Q i E), lecz te nie chciaÅ‚y siÄ™ zamknąć. ChwyciÅ‚em wiÄ™c toporek i podÅ‚ożyÅ‚em go pod drzwi. Kenny i Brie mieli ze sobÄ… paliwo. WróciliÅ›my do klasy. Clem ucieszyÅ‚a siÄ™ na mój widok. Kenny zajÄ…Å‚ siÄ™ otwieraniem drzwi wraz z Ben’em, a ja porozmawiaÅ‚em z wszystkimi Brie jednak nie mogÅ‚em, bo mi nie ufaÅ‚a. WyszedÅ‚em z klasy i ruszyÅ‚em pod drzwi, przy których stali Vernon i Christa. Nie byÅ‚o ich tam, ale w drzwi dobijaÅ‚a siÄ™ banda szwendaczy. PodbiegÅ‚em i schowaÅ‚em siÄ™ za szafkÄ…, po czym wychyliÅ‚em siÄ™ (W) i strzeliÅ‚em do jednego z nich. StrzaÅ‚ spowodowaÅ‚, że obróciÅ‚y siÄ™ w mojÄ… stronÄ™, wiÄ™c strzelaÅ‚em do nich po kolei, musiaÅ‚y to być bardzo celne strzaÅ‚y. Gdy już pozbyÅ‚em siÄ™ chodzÄ…cych trupów, wszedÅ‚em do gabinetu. PorozmawiaÅ‚em tam z Veronem i z ChristÄ…. OkazaÅ‚o siÄ™, że potrzebna nam leki sÄ… zamkniÄ™te w sejfie, do którego nie znany kodu. RozejrzaÅ‚em siÄ™ wiÄ™c po pokoju. PrzyjrzaÅ‚em siÄ™ kamerze, która byÅ‚a skierowana na sejf. PomyÅ›laÅ‚em, że może nagraÅ‚o siÄ™ coÅ›, coby pomogÅ‚o nam rozgryźć kod. UżyÅ‚em zatem kamery, ale nie byÅ‚o w niej kasety. SpojrzaÅ‚em zatem na dokumentacjÄ™ medycznÄ… leżącÄ… na biurku, otworzyÅ‚em jÄ… i znalazÅ‚em kasetÄ™. WÅ‚ożyÅ‚em jÄ… do kamery i obejrzeliÅ›my nagranie.

Nagranie dotyczyÅ‚o kobiety, czÅ‚onka Crowford, która zaszÅ‚a w ciąże, a lekarz miaÅ‚ obowiÄ…zek jÄ… usunąć. PoznaÅ‚em tego lekarza. ByÅ‚ jednym ze szwendaczy, którego widziaÅ‚em w alejce. OpuÅ›ciÅ‚em wiÄ™c gabinet lekarski i wyszedÅ‚em na uliczkÄ™, gdzie powÄ™drowaÅ‚em do szopy. Tu zaatakowaÅ‚ mnie szwendacz. WalczyÅ‚em z nim (Q i E), po czym wszedÅ‚em na górÄ™ i przeskoczyÅ‚em w uliczkÄ™ w warsztatem. Tu znalazÅ‚em trupa owego lekarza z nagrania. PozbyÅ‚em siÄ™ go za pomocÄ… buta i przeszukaÅ‚em zwÅ‚oki lekarza. ZnalazÅ‚em kasetÄ™, byÅ‚ na niej jakiÅ› kod, ale miaÅ‚ wiÄ™cej niż cztery cyfry.

WróciÅ‚em do gabinetu lekarskiego, umieÅ›ciÅ‚em kasetÄ™ w kamerze i obejrzeliÅ›my kolejne nagranie. W ten sposób dowiedzieliÅ›my siÄ™, co staÅ‚o siÄ™ w Crowford. Anna, kobieta, której lekarz miaÅ‚ usunąć ciąże, wbiÅ‚a mu w bok skalpel, a sama uciekÅ‚a. W ten sposób rozpÄ™taÅ‚o siÄ™ w szkole piekÅ‚o, które skoÅ„czyÅ‚o siÄ™ tak jak wszyscy teraz widzieliÅ›my. W nagraniu widać też byÅ‚o jaki kod do sejfu wybiera lekarz. Christa siÄ™ popÅ‚akaÅ‚a, sami nie wiedzieliÅ›my dlaczego, zaÅ› Vernon zabraÅ‚ potrzebne nam leki. Powinno starczyć ich dla nas i dla grupy Verona. Christa i Vernon wyszli, a ja postanowiÅ‚em jeszcze chwilÄ™ zostać, by sprawdzić, czy wszystko zabraliÅ›my. WyszedÅ‚em na zewnÄ…trz i ruszyÅ‚em w stronÄ™ klasy. PojawiÅ‚a siÄ™ Molly, która bardzo mnie wystraszyÅ‚a. MiaÅ‚a ze sobÄ… akumulator, który mi oddaÅ‚a. TrzymaÅ‚a w rÄ™ce jakieÅ› zdjÄ™cie, ale nie chciaÅ‚a nic na ten temat powiedzieć. Nagle znów rozlegÅ‚ siÄ™ dźwiÄ™k dzwonu. ByÅ‚ to znak, że powinniÅ›my spadać. RuszyliÅ›my wiÄ™c do przodu, gdy nagle pojawiÅ‚ siÄ™ Ben. TrzymaÅ‚ w dÅ‚oni toporek, który wÅ‚ożyÅ‚em miÄ™dzy drzwi. W ten sposób do szkoÅ‚y zaczęły wdzierać siÄ™ trupy. Molly rozprawiÅ‚a siÄ™ prawie ze wszystkimi, ale jeden z nich jÄ… zaatakowaÅ‚. Ja nie zdążyÅ‚em strzelić, ale zrobiÅ‚a to Clementaine. WbiegliÅ›my do klasy. Kenny rozbijaÅ‚ drzwi zbrojowni, przez które mieliÅ›my uciec. I wtedy Ben nie wytrzymaÅ‚ i przyznaÅ‚ siÄ™. PowiedziaÅ‚, że to on dogadaÅ‚ siÄ™ z bandytami. Ken siÄ™ wÅ›ciekÅ‚, rzuciÅ‚ siÄ™ na Ben’a, ale go powstrzymaÅ‚em. ChciaÅ‚ zostawić Bena w szkole, ale gÅ‚osowaliÅ›my, a ponieważ uznaÅ‚em, że Clem też może gÅ‚osować, dziÄ™ki temu, Clem zagÅ‚osowaÅ‚y, by Ben ruszyÅ‚ dalej z nami. Nagle do klasy wtargnęły trupy. Jeden zÅ‚apaÅ‚ Brie, która zginęła. UciekliÅ›my do zbrojowni, z której niewiele zostaÅ‚o, a na dodatek, nie daÅ‚o siÄ™ zamknąć drzwi, bo zamek byÅ‚ popsuty. ZbiegliÅ›my na dóÅ‚. OtworzyÅ‚em drzwi, ale byÅ‚o za nimi mnóstwo szwendaczy. WróciliÅ›my zatem do góry. Kenny znalazÅ‚ strzelbÄ™ i daÅ‚ mi jÄ…, ale szwendacze wtargnęły już do zbrojowni. CofaÅ‚em siÄ™ w tyÅ‚, wchodzÄ…c na schody (S) i strzelaÅ‚em do nich. Niestety moja noga utknęła w jednym ze schodów. MusiaÅ‚em wiÄ™c próbować jÄ… jakoÅ› wyciÄ…gnąć, jednoczeÅ›nie strzelaÅ‚em do wchodzÄ…cych na górÄ™ szwendaczy i próbowaÅ‚em wyciÄ…gnąć nogÄ™, klikajÄ…c na niÄ…. W koÅ„cu siÄ™ uwolniÅ‚em. Pewnie bym zginaÅ‚ , gdyby nie Christa, która zastrzeliÅ‚a dwóch szwendaczy stojÄ…cych przy mnie zbyt blisko. PostanowiliÅ›my uciekać i zeszliÅ›my po drabinie. W zbrojowni zostaÅ‚em tylko ja i Ben. Nagle znów zaczÄ…Å‚ bić dzwon. ZobaczyÅ‚em wiszÄ…cego na sznurze dzwonu trupa, który zÅ‚apaÅ‚ Bena, bowiem staÅ‚ w zasiÄ™gu jego rÄ…k. StrzeliÅ‚em do trupa. Ben wisiaÅ‚ teraz nad przepaÅ›ciÄ…. ZdoÅ‚aÅ‚em go jednak zÅ‚apać. ChciaÅ‚ żebym go puÅ›ciÅ‚, ale nie zamierzaÅ‚em tego zrobić, wiÄ™c wciÄ…gnÄ…Å‚em go na górÄ™ i uciekliÅ›my.

WróciliÅ›my do domu. MyÅ›leliÅ›my, że Omid nie żyje, bo siÄ™ nie ruszaÅ‚, ale okazaÅ‚o siÄ™, że tylko mocno Å›pi. DostaÅ‚ leki, które zdobyliÅ›my i Vernon byÅ‚ dobrej myÅ›li. ChciaÅ‚ teraz ze mnÄ… porozmawiać na osobnoÅ›ci. ByÅ‚ na mnie wÅ›ciekÅ‚y. TwierdziÅ‚, że może zabrać Clem ze sobÄ…. Nie zgodziÅ‚em siÄ™ oczywiÅ›cie i Vernon odszedÅ‚. OdeszÅ‚a także Molly. WróciÅ‚em do Clementaine. MiaÅ‚a nadziejÄ™, że odszukamy jej rodziców, ale byÅ‚o to niemożliwe. RozpÅ‚akaÅ‚a siÄ™, po czym poÅ‚ożyÅ‚a przy oknie, a ja usiadÅ‚em na kanapie i nawet nie wiem kiedy zasnÄ…Å‚em. Gdy siÄ™ obudziÅ‚em, w pokoju nie byÅ‚o Clem. WyszedÅ‚em na podwórze. Na trawie leżaÅ‚a czapka Clementaine. PodniosÅ‚em jÄ… i nagle usÅ‚yszaÅ‚em dźwiÄ™k krótkofalówki. PrzeskoczyÅ‚em przez ogrodzenie i podszedÅ‚em do kartonu leżącego na kuble na Å›mieci. Obok leżaÅ‚a krótkofalówka. PodniosÅ‚em karton, myÅ›lÄ…c, że ukrywa siÄ™ tam Clem, ale byÅ‚ tam jedynie szwendacz, który mnie zaatakowaÅ‚. ZostaÅ‚em ugryziony. UdaÅ‚o mi siÄ™ go zabić. PojawiÅ‚a siÄ™ reszta grupy. UsÅ‚yszaÅ‚em, że wszyscy mnie woÅ‚ajÄ…. ZobaczyÅ‚em, że wszyscy martwiÄ… siÄ™ o Clementaine, wiÄ™c postanowiÅ‚em pokazać im ugryzienie.

Obiecali mi pomóc, kto wie ile mi zostaÅ‚o czasu ? RuszyliÅ›my z powrotem do starego bunkra, ale Vernona i jego grupy już nie byÅ‚o. WyglÄ…daÅ‚o to tak, jakby uciekli w poÅ›piechu. Nagle usÅ‚yszeliÅ›my pomrukiwania setek szwendaczy, którzy wÄ™drowali po ulicy. OdezwaÅ‚a siÄ™ też krótkofalówka, w której usÅ‚yszaÅ‚em glos porywacza Clem i nie byÅ‚ to Vernon, jak myÅ›laÅ‚em. Fecet mi groziÅ‚.
ROZDZIAÅ V Nie mamy czasu
Moja, nasza sytuacja była zła. Ktoś przetrzymywał Clem, na ulicach roiło się od szwendaczy, a ja byłem ugryziony. Musiałem znaleźć inne wyjście ze schronu. Otwierałem wszystkie szafki i w jednej z nich znalazłem urządzenie zwane rozwieraczem. Zabrałem je.

UdaÅ‚em siÄ™ na górÄ™ i wÅ‚ożyÅ‚em rozwieracz miÄ™dzy drzwi, po czym użyÅ‚em go, by je otworzyć. Nagle poczuÅ‚em siÄ™ źle i straciÅ‚em przytomność. Gdy jÄ… odzyskaÅ‚em, zobaczyÅ‚em nad sobÄ… mojÄ… grupÄ…, która chciaÅ‚a mi coÅ› zrobić. KrzyknÄ…Å‚em, by mnie nie zabijali. OkazaÅ‚o siÄ™, że chcieli mi odciąć rÄ™kÄ™, w nadziei, że wirus siÄ™ nie rozprzestrzeni. Kenny twierdziÅ‚, że dziÄ™ki temu zyskam trochÄ™ czasu. ZgodziÅ‚em siÄ™, przecież potrzebowaÅ‚em czasu. Boże, to byÅ‚o straszne, bolaÅ‚o jak diabli, kolejny raz straciÅ‚em przytomność i gdy już jÄ… odzyskaÅ‚em, byÅ‚o już po wszystkim. RÄ™ka piekÅ‚a mnie jak diabli, dalej miaÅ‚em wrażenie, że czujÄ™ jeszcze palce. MusieliÅ›my jednak ruszać dalej. WeszliÅ›my zatem do windy, którÄ… udaÅ‚o mi siÄ™ otworzyć zanim zemdlaÅ‚em. CzekaÅ‚a mnie tam wspinaczka po drabinie, co posiadajÄ…c jednÄ… rÄ™kÄ™ nie byÅ‚o Å‚atwe (W). JakiÅ› czas później byliÅ›my już na dachu. SpojrzaÅ‚em na wieżę koÅ›cioÅ‚a. Niedaleko znajdowaÅ‚ siÄ™ dom, w którym mieszkaliÅ›my. MusieliÅ›my jakoÅ› zejść na dóÅ‚ i przedostać siÄ™ do domu. Gdyby tylko udaÅ‚o siÄ™ uruchomić dzwon. Póki co porozmawiaÅ‚em ze wszystkimi. PodszedÅ‚em do Omid’a i spojrzaÅ‚em na dzwonnicÄ™. MusiaÅ‚em siÄ™ tam jakoÅ› dostać. PowÄ™drowaÅ‚em wiÄ™c w prawo i zabraÅ‚em drabinÄ™, którÄ… oparÅ‚em o dzwonnicÄ™ (kliknij na ikonÄ™ drabiny). Ponieważ miaÅ‚em najmniej do stracenia, postanowiÅ‚em to ja wspiąć siÄ™ po drabinie na wieżę. ZrobiÅ‚em to wiÄ™c.

W poÅ‚owie drogi zaczep rozkÅ‚adanej drabiny puÅ›ciÅ‚ i aby nie spać musiaÅ‚em przeskoczyć. Na szczęście siÄ™ udaÅ‚o i byÅ‚em bezpieczny na dzwonnicy. PoszukaÅ‚em innego wyjÅ›cia. ByÅ‚a tam klapa, ale niestety zamkniÄ™ta. PociÄ…gnÄ…Å‚em zatem za linÄ™, by uruchomić dzwon. W ten sposób trupy ruszyÅ‚y w naszÄ… stronÄ™.

Nie byÅ‚o innego wyjÅ›cia, wiÄ™c żeby wrócić, pozostaÅ‚o mi tylko jedno. MusiaÅ‚em skoczyć. ZrobiÅ‚em to wiÄ™c (skacz, jak pojawiÄ… siÄ™ ikony rÄ™ki). ZbiegliÅ›my z dachu i w koÅ„cu dotarliÅ›my do domu. Omid znalazÅ‚ list w garażu, w którym nie byÅ‚o już Å‚odzi. ZabraÅ‚a nam jÄ… grupa Vernona. MusieliÅ›my wracać do domu. W miÄ™dzy czasie Ken miaÅ‚ sprzeczkÄ™ z Ben’em. W domu niestety nie byÅ‚o tak bezpiecznie jak siÄ™ nam zdawaÅ‚o. Trupy wdzieraÅ‚y siÄ™ do Å›rodka. RozdzielaliÅ›my zadania, ale trupy napieraÅ‚y na frontowe drzwi. RuszyÅ‚em biegiem na pomoc, ale jeden z nich zÅ‚apaÅ‚ mnie za nogÄ™, wciskajÄ…c siÄ™ przez drzwi dla psa. KopaÅ‚em go tyle razy, aż jego dÅ‚oÅ„ odpadÅ‚a. KrzyknÄ…Å‚em, by zabezpieczyli frontowe drzwi, ale trupów byÅ‚o coraz wiÄ™cej. PotrzebowaÅ‚em jakiegoÅ› narzÄ™dzia, choćby noża. PobiegÅ‚em wiÄ™c do kuchni i w jednej z szuflad znalazÅ‚em tasak, zabraÅ‚em go. WróciÅ‚em do drzwi i przy jego pomocy obcinaÅ‚em Å‚apy szwendaczy, które wyÅ‚aniaÅ‚y siÄ™ w drzwiach. UdaÅ‚o siÄ™ je w koÅ„cu zamknąć, ale spokój nie trwaÅ‚ dÅ‚ugo. PobiegliÅ›my zatem na górÄ™. Kenny zamierzaÅ‚ postawić w poprzek szafkÄ™, wiÄ™c pomogÅ‚em mu jÄ… przesunąć (Q i E). StanÄ™liÅ›my za niÄ…, szykujÄ…c siÄ™ do strzaÅ‚ów. MusiaÅ‚y to być celne strzaÅ‚y, prosto w gÅ‚owÄ™, a gdy już nie byÅ‚o innej możliwoÅ›ci, postanowiliÅ›my, że wbiegniemy na strych. KliknÄ…Å‚em zatem na górÄ™, by rozÅ‚ożyć drabinÄ™ i po kolei wspiÄ™liÅ›my siÄ™ na strych. Niestety w czasie wchodzenie, zgubiÅ‚em swojÄ… broÅ„. PodniósÅ‚ jÄ… Ben, który daÅ‚ mi jÄ… jak już byliÅ›my chwilowo bezpieczni na strychu. Niestety Kenny’emu puÅ›ciÅ‚y nerwy. ChciaÅ‚ zrobić krzywdÄ™ Ben’owi. ZaczÄ…Å‚em na niego krzyczeć, a ten chciaÅ‚ siÄ™ bić. WrzasnÄ…Å‚em zatem, żeby mnie zabiÅ‚. Ken siÄ™gnÄ…Å‚ po popiersie, które tu leżaÅ‚o, ale nie rzuciÅ‚ we mnie, a w Å›cianÄ™, robiÄ…c w niej dziurÄ™. W ten sposób wiedzieliÅ›my co musimy dalej zrobić. Trzeba byÅ‚o przebić siÄ™ do sÄ…siedniego domu. W miÄ™dzy czasie odezwaÅ‚a siÄ™ Clem. MówiÅ‚a, że z niÄ… dobrze i że jest tam, gdzie jej rodzice. WiedziaÅ‚em, że moja Clem jest przetrzymywana w hotelu. MusieliÅ›my wiÄ™c tam dotrzeć, ale najpierw trzeba byÅ‚o przebić siÄ™ przez Å›cianÄ™. Niestety ja nie mogÅ‚em wziąć w tym udziaÅ‚u, bo miaÅ‚em tylko jednÄ… rÄ™kÄ™, wiÄ™c na zmianÄ™ pracowali Ken, Christa i Omid. W miÄ™dzy czasie trochÄ™ rozmawialiÅ›my, aż w koÅ„cu udaÅ‚o siÄ™ im przebić przejÅ›cie do sÄ…siedniego domu. TrafiliÅ›my do sypialni, gdzie na Å‚óżku leżaÅ‚a para, która postanowiÅ‚a sama odebrać sobie życie. PrzeszukaliÅ›my pokój, ale nie byÅ‚o w nim nic wartoÅ›ciowego, po czym wyszedÅ‚em na balkon. TÄ™dy mogliÅ›my przejść omijajÄ…c ulice peÅ‚ne trupów.
PrzeskakiwaliÅ›my zatem po kolei na sÄ…siedni dach. Niestety Benowi siÄ™ nie udaÅ‚o. Balustrada, na której staÅ‚ urwaÅ‚a siÄ™ i chÅ‚opak zleciaÅ‚ w dóÅ‚. Ken ruszyÅ‚ mu na pomoc, a ja ruszyÅ‚em za nimi. Christa i Omid zostali na górze. ChciaÅ‚em, żeby zostali. JeÅ›li coÅ› by mi siÄ™ staÅ‚o, zaopiekowali by siÄ™ Clem. ZszedÅ‚em wiÄ™c na dóÅ‚. Niestety okazaÅ‚o siÄ™, że Ben nadziaÅ‚ siÄ™ na balustradÄ™. Nie mogliÅ›my go w żaden sposób wyciÄ…gnąć, a w naszÄ… stronÄ™ zbliżaÅ‚o siÄ™ coraz wiÄ™cej szwendaczy. Ken postanowiÅ‚ siÄ™ poÅ›wiÄ™cić, a mnie kazaÅ‚ odejść. WróciÅ‚em wiÄ™c na dach. CzuÅ‚em siÄ™ podle, ale musiaÅ‚em znaleźć Clem. Christa i Omid postanowili nie iść ze mnÄ…. Chcieli zostać bezpieczni dla Clem, ale póki co szliÅ›my razem. SzliÅ›my bardzo powoli po rozÅ‚ożonych miÄ™dzy dachami platformach i deskach, aż doszliÅ›my przed budynek hotelu. MusiaÅ‚em przejść po metalowej konstrukcji rozwieszonej miÄ™dzy budynkami. Niestety gdy byÅ‚em już bardzo blisko dachu hotelu, konstrukcja przeÅ‚amaÅ‚a siÄ™. ZÅ‚apaÅ‚em siÄ™ (ikona rÄ™ki), by nie spaść. PozostaÅ‚o mi tylko jedno wyjÅ›cie. MusiaÅ‚em zejść na dóÅ‚ i przedrzeć siÄ™ przez trupy.

WyciÄ…gnÄ…Å‚em zatem swój tasak i szedÅ‚em przed siebie, tÅ‚ukÄ…c nim żywe trupy, które siÄ™ przede mnÄ… pojawiaÅ‚y, aż dotarÅ‚em przed wejÅ›cie do hotelu. RuszyÅ‚em korytarzem aż po drzwi pokoju z którego dochodziÅ‚y jakieÅ› dźwiÄ™ki. PodsÅ‚uchaÅ‚em co siÄ™ tam dzieje, po czym wszedÅ‚em do pokoju hotelowego.

ZobaczyÅ‚em linÄ™ przeciÄ…gniÄ™tÄ… od drzwi do szafy. RuszyÅ‚em w jej stronÄ™, ale pojawiÅ‚ siÄ™ porywacz, który celowaÅ‚ do mnie z broni. OdezwaÅ‚a siÄ™ Clem, ale mężczyzna nie pozwoliÅ‚ mi nic do niej powiedzieć. KazaÅ‚ mi poÅ‚ożyć wszystkie swoje rzeczy na szafce. SkÅ‚amaÅ‚em, że mam tylko krótkofalówkÄ™, którÄ… oczywiÅ›cie poÅ‚ożyÅ‚em, tam gdzie chciaÅ‚, po czym kazaÅ‚ mi usiąść na fotelu. DowiedziaÅ‚em siÄ™, że to on byÅ‚ wÅ‚aÅ›cicielem auta wypeÅ‚nionego jedzeniem, które znaleźliÅ›my w lesie, po odejÅ›ciu z farmy St. John. OpowiedziaÅ‚ mi, co go przez to spotkaÅ‚o, winiÅ‚ mnie za Å›mierć swoich bliskich. Gdy tak mówiÅ‚, zobaczyÅ‚em, że w drzwi wyÅ‚ania siÄ™ Clementaine. SpojrzaÅ‚em na butelkÄ™ stojÄ…cÄ… na szafce. Clem jÄ… zÅ‚apaÅ‚a i uderzyÅ‚a niÄ… w gÅ‚owÄ™ porywacza. ZaatakowaÅ‚em go. ZaczÄ™liÅ›my siÄ™ szarpać, po czym zaczÄ…Å‚em go dusić (Q i E), aż przestaÅ‚ siÄ™ ruszać. Å»eby mieć pewność, że nie wstanie, strzeliÅ‚em go niego. PrzytuliÅ‚em Clem, która spojrzaÅ‚a na mojÄ… odciÄ™tÄ… rÄ™kÄ™, a raczej brak rÄ™ki. Nie mogliÅ›my o tym rozmawiać tutaj, musieliÅ›my stÄ…d odejść. ZajrzaÅ‚em do torby, o której mówiÅ‚ porywacz. ByÅ‚a tam gÅ‚owa kogoÅ› z jego rodziny, gÅ‚owa szwendacza. OtworzyÅ‚em drzwi, żeby wyjść. StaÅ‚ za nim kolejny trup, ale nie rzuciÅ‚ siÄ™ na mnie zabiÅ‚em go, a później, domyÅ›lajÄ…c siÄ™, że jest to jedyna możliwość wydostania siÄ™ stÄ…d i dotarcie w bezpieczne miejsce, rozwaliÅ‚em ciaÅ‚o truposza za pomocÄ… tasaka i wyciÄ…gnÄ…Å‚em jego wnÄ™trznoÅ›ci, którymi nasmarowaÅ‚em Clem. OddaÅ‚em jej czapkÄ™, powiedziaÅ‚em by trzymaÅ‚ siÄ™ mnie blisko, nie panikowaÅ‚a i nie oglÄ…daÅ‚a siÄ™ i wyszliÅ›my. SzliÅ›my miedzy trupami (W), idÄ…c caÅ‚y czas do przodu. Å»aden nas nie atakowaÅ‚. Nagle Clem zatrzymaÅ‚a siÄ™ i patrzyÅ‚a na jakÄ…Å› kobietÄ™, szwendacza. ZrobiÅ‚o mi siÄ™ sÅ‚abo i upadÅ‚em. Gdy odzyskaÅ‚em przytomność, staÅ‚a nade mnÄ… Clementaine. UratowaÅ‚a mnie, powiedziaÅ‚a mi, że widziaÅ‚a rodziców. ChciaÅ‚em, by otworzyÅ‚a drzwi. MieliÅ›my przecież uciekać. PróbowaÅ‚em jej pomóc otworzyć drzwi (Q), ale miaÅ‚em coraz mniej siÅ‚y, wiÄ™c musieliÅ›my poszukać innego wyjÅ›cia. Nie miaÅ‚em już siÅ‚y sam iść , wiÄ™c Clem mi pomagaÅ‚a. Niestety przeszedÅ‚em tylko parÄ™ kroków i upadÅ‚em. Nie miaÅ‚em już siÅ‚y wstać, choć próbowaÅ‚em (Q) aż dwa razy. PoprosiÅ‚em wiÄ™c Clem, by otworzyÅ‚a drzwi, a potem zbiÅ‚a szybÄ™. SpojrzaÅ‚em w lewo, leżaÅ‚ tam kij baseballowy. PoprosiÅ‚em, by go zÅ‚apaÅ‚a i uderzyÅ‚a nim w szybÄ™ drzwi biura.

ZrobiÅ‚a to wiÄ™c. SpojrzaÅ‚em na krzesÅ‚o, które staÅ‚o z prawej. PoprosiÅ‚em, by go przesunęła, weszÅ‚a na nie i siÄ™gnęła do zamka, a później otworzyÅ‚a drzwi. ZrobiÅ‚a to wiÄ™c. PowiedziaÅ‚a mi, że trup, który tam byÅ‚ jest w puÅ‚apce. Przy jego pasku wisiaÅ‚y klucze, pewnie do drzwi poprosiÅ‚em, by zabraÅ‚a leżące na podÅ‚odze kajdanki i przykuÅ‚a mnie do kaloryfera. Nie mogÅ‚em ryzykować. DziÄ™ki temu bÄ™dzie bezpieczna, Gdy siÄ™ przemieniÄ™.

Teraz poprosiÅ‚em jÄ…, by siÄ™gnęła po broÅ„, która wisiaÅ‚a u pasa szwendacza. Niestety trup jakimÅ› cudem wydostaÅ‚ siÄ™ z puÅ‚apki i zaatakowaÅ‚ jÄ…. CiÄ…gnÄ…Å‚ Clem za nogÄ™. SzamoczÄ…c siÄ™, zawadziÅ‚a o postument z rzeźbÄ…, która spadÅ‚a i uderzyÅ‚a mnie w gÅ‚owÄ™. Na chwilÄ™ mnie zamroczyÅ‚o i gdy już prawie odzyskaÅ‚em przytomność, kopnÄ…Å‚em w stronÄ™ Clem kij baseballowy, który leżaÅ‚ przede mnÄ…. Clementaine go zÅ‚apaÅ‚a i zabiÅ‚a stwora, po czym zabraÅ‚a jego broÅ„. MogÅ‚em siÄ™ lada chwila przemienić, wiÄ™c mogÅ‚a zrobić dla mnie tylko jedno, zabić mnie, by nigdy nie musiaÅ‚a mnie oglÄ…dać wÅ›ród szwendaczy. PowiedziaÅ‚em jej, żeby odnalazÅ‚a Christe i Omid’a, którzy zgodnie z tym jak siÄ™ umówiliÅ›my (wybieramy dowolne miejsce) byli poza miastem, przy pociÄ…gu. PowiedziaÅ‚em jej, że bÄ™dÄ™ za niÄ… tÄ™skniÅ‚ i strzeliÅ‚a. Po napisach koÅ„cowych pojawia siÄ™ jeszcze jedna animacja, w której widzimy Clem stojÄ…cÄ… gdzieÅ› na łące i widzÄ…cÄ… idÄ…cÄ… w oddali parÄ™.
Koniec.