Twórca Nier: Automata, Yoko Taro, w niedawnym wywiadzie dla Square Enix, z okazji 15-lecia serii Nier, wyjaśnił skąd wzięła się ogromna liczba alternatywnych zakończeń w tej grze. Okazuje się, że decyzja ta nie wynikała wyłącznie z artystycznej wizji, a raczej z wytycznych wydawcy, który zażądał „dodania większej ilości treści”.
W rozmowie z producentem Yosuke Saito, Taro wspomniał, że inspiracją było również jego wcześniejsze doświadczenie przy serii Drakengard, gdzie podobny zabieg był już wykorzystywany. W sumie Nier: Automata oferuje aż 26 różnych zakończeń, co wciąż robi spore wrażenie, mimo że dziś takie gry jak Baldur’s Gate 3 stawiają poprzeczkę jeszcze wyżej.
Przeczytaj także:
- Kingmakers nadal bez daty premiery. Jest nowy gameplay
- Aniimo wystartuje 16 września. Skąd data 15 września?
- Fani nie zagrają w multiplayer The Last of Us Part II
Co ciekawe, w pierwotnej wersji gry tych zakończeń było znacznie mniej, jednak Square Enix uznało, że produkcja potrzebuje więcej zawartości. To zmusiło studio PlatinumGames do rozbudowy historii i przygotowania dodatkowych ścieżek fabularnych. Trudno dziś wyobrazić sobie Nier: Automata bez tej charakterystycznej struktury narracyjnej.
W trakcie tego samego wywiadu Yoko Taro poruszył także bardziej pesymistyczny temat. Twórca wyraził obawy, że w przyszłości rozwój sztucznej inteligencji może doprowadzić do masowej utraty pracy przez twórców gier. Jak zauważył, w ciągu najbliższych 50 lat mogą oni zostać sprowadzeni do roli „wędrownych bardów”. Na szczęście, według Kazutaki Kodaki, twórcy Danganronpy, obecna technologia nie jest jeszcze w stanie dorównać prawdziwej kreatywności człowieka.
Podczas rozmowy pojawił się również wątek sukcesu Nier: Automata na rynkach zagranicznych. Chociaż gra zdobyła ogromne uznanie na Zachodzie, Taro zdradził, że podczas produkcji był instruowany, by skupić się przede wszystkim na japońskim rynku, bo „na Zachodzie i tak się nie przyjmie”.
Śledź nas na google news – Obserwuj to, co ważne w świecie gier!
