Strach, każdy z nas odczuwa go inaczej i każdy boi siÄ™ czego innego. LÄ™kamy siÄ™ kogoÅ› czy też czegoÅ›, choć czasami nasz lÄ™k ma przysÅ‚owiowe "wielkie oczy". I choć nie lubimy siÄ™ bać, to mimo tego chÄ™tnie (przynajmniej niektórzy z nas) siÄ™gamy po horrory, liczÄ…c, że te nie oszczÄ™dzÄ… nam porcji adrenaliny, straszÄ…c nie tylko przerażajÄ…cymi scenami, ale i mrocznym klimatem. NadziejÄ™ na nocny dreszczyk filmowy miaÅ‚am i ja zasiadajÄ…c przed monitorem mojego komputera, by obejrzeć oryginalny film Netffixa o przeraźliwie dÅ‚ugim, ale jakże poetyckim tytule: I Am the Pretty Thing That Lives in the House. Szybko okazaÅ‚o siÄ™, że nadzieje okazaÅ‚y siÄ™ pÅ‚onne, a serwowana mi projekcja, to coÅ› miÄ™dzy dreszczowcem, a poetyckÄ… opowieÅ›ciÄ…, dziwnie na siłę wydÅ‚użonÄ…. Film można skwitować w kilku sÅ‚owach: nie straszny.....za dÅ‚ugi.....nudny.
Opowieść przenosi nas do pewnej posiadÅ‚oÅ›ci, w której samotnie mieszka schorowana i dotkniÄ™ta demencjÄ… starczÄ… pisarka thrillerów Iris Blum, do której wysÅ‚ana zostaje, by z niÄ… zamieszkaÅ‚a i opiekowaÅ‚a, mÅ‚oda pielÄ™gniarka hospicyjna o imieniu Lily. Kobieta, która niedawno skoÅ„czyÅ‚a 28 rok życia, to samotna, pozostawiona przez narzeczonego, cicha i niezmiernie bojaźliwa osóbka. Co najgorsze ma odtÄ…d zamieszkać w domu, który jak siÄ™ okazuje, skrywa przerażajÄ…cÄ… historiÄ™, którÄ… pani Blum niegdyÅ› spisaÅ‚a na kartach swojej książki. Pacjentka zdaje siÄ™ nie wiedzieć o bożym Å›wiecie, wzywajÄ…c co jakiÅ› czas tajemniczÄ… dziewczynÄ™ imieniem Polly, dom jest ponury, pusty i popada w ruinÄ™, a odwiedzajÄ…cy Lily i paniÄ… Blum nadzorca, nieco dziwny. Å»ycie mÅ‚odej pielÄ™gniarki ma być odtÄ…d monotonne i raczej ponure, choć jak dowiadujemy siÄ™ na samym wstÄ™pie filmu... krótkie.
To wÅ‚aÅ›nie poczÄ…tek jest w tym filmie nadziejÄ… na ponad godzinÄ™ mrocznej, strasznej historii. RychÅ‚a Å›mierć naszej bohaterki Lily, w którÄ… wcieliÅ‚a siÄ™ Ruth Wilson, pozwala mniemać, że czeka nas wartka, peÅ‚na zwrotów akcji historia z dreszczykiem, a i trochÄ™ z przekorÄ… wypowiedziane, zupeÅ‚nie różne w odbiorze zdania "Ta piÄ™kna istota, którÄ… widzisz, to ja" i "I tak wÅ‚aÅ›nie zgnijesz", pozwalajÄ… domniemywać, że oprócz dreszczyku emocji, bÄ™dzie jeszcze nieco psychodelicznego surrealizmu, który ja osobiÅ›cie uwielbiam w horrorach. Niestety, jeÅ›li tego siÄ™ wÅ‚aÅ›nie spodziewaliÅ›cie, to muszÄ™ Was rozczarować. Nic z tych rzeczy! Wprawdzie mamy skrzÄ™tnie upchanÄ… historiÄ™ martwej dziewczyny i ducha tej "piÄ™knej istoty", szwendajÄ…cego siÄ™ po domu, zdarzajÄ… siÄ™ momenty, które spowodujÄ…, że drgniemy na fotelu lub kanapie, jak choćby wypadajÄ…ca z rÄ…k Lily sÅ‚uchawka telefonu, to caÅ‚ość pÅ‚ynie niespiesznie, bardziej poetycko i narracyjnie, nie starajÄ…c siÄ™ widza niczym wystraszyć.
Reżyser i jednoczeÅ›nie scenarzysta filmu Oz Perkins, nie wiem czy Å›wiadomie, czy też nie, zbudowaÅ‚ coÅ› na wzór metafory życia, przemijania i Å›mierci, tylko chwilami tworzÄ…c pewnÄ… bardzo cienkÄ… otoczkÄ™ strachu. Ci z Was, którzy oczekujÄ… po tym sensie ochów i achów, skwitowanych zdaniem "ale ten film byÅ‚ straszny" z pewnoÅ›ciÄ… bÄ™dÄ… zawiedzeni. I Am the Pretty Thing That Lives in the House, to rozciÄ…gniÄ™ta opowieść o nieuchronnoÅ›ci losu, o przeznaczeniu i pogodzeniu siÄ™ z opatrznoÅ›ciÄ…, opakowana w doskonale wykona zdjÄ™cie i Å›wietne, klimatyczne ujÄ™cia domu i dobrÄ… pracÄ™ aktorskÄ….
Choć caÅ‚y film zrealizowany jest jedynie w kilku pomieszczeniach domu, nie wykraczajÄ…c ani na chwilÄ™ poza cztery Å›ciany, to mimo wszystko dziÄ™ki Å›wietnym ujÄ™ciom i doskonaÅ‚ym zdjÄ™ciom, udaÅ‚o siÄ™ zbudować niesamowity klimat niepewnoÅ›ci i poczucia zagrożenie. Gdyby byÅ‚y one spotÄ™gowane przez mroczniejsze sceny rodem z horroru, wiÄ™cej akcji i mocniej angażujÄ…cÄ… historiÄ™, to Å›miem sÄ…dzić, że pozytywnie wpÅ‚ynęłyby na jakość i charakter tego filmu. A tak z czasem, z wolna jak akcja filmu, tracimy chęć do oglÄ…dania, zastanawiajÄ…c siÄ™ co też tak naprawdÄ™ chciaÅ‚ nam nim przekazać jego twórca i czy jest to raczej błąd w sztuce, czy manewr zdecydowanie zamierzony.
TrochÄ™ kolorytu, bÄ…dź, co bÄ…dź nudnemu filmowi dodaje Å›wietnie zagrana rola tytuÅ‚owej Lily. Aktorka, Ruth Wilson jest tak przekonujÄ…ca, że nie sposób razem z niÄ… nie odczuwać strachu, niepokoju, czy zażenowania i wÅ›ciekÅ‚oÅ›ci. Jest jednoczeÅ›nie naiwna i spokojna, przekorna i zarazem strachliwa. Postać Lily idealnie wkomponowuje siÄ™ w strukturÄ™ tego poetyckiego przekazu. Alienacja i pewna dziecinność bohaterki podkrÄ™ca atmosferÄ™, przekonujÄ…c nas, byÅ›my w projekcji jednak dotrwali do koÅ„ca. SÄ… jeszcze pomniejsze role: Pani Blum, w którÄ… w poprawny sposób wciela siÄ™ Paula Prentiss, mÅ‚odej dziewczyny i zarazem ducha imieniem Polly, którÄ… w sposób zadowalajÄ…cy acz nie pozwalajÄ…cy siÄ™ jej rozwinąć odgrywa Lucy Boynton i nadzorcy, Pana Waxcapa, w tej roli Bob Balaban.
KoÅ„czÄ…c recenzjÄ™ i chcÄ…c jÄ… podsumować, muszÄ™ sama sobie zadać pytania. Dla kogo, dla jakiego widza przeznaczony jest ten dziwny miks horroru i poetycko-atrystycznego, psychologicznego dramatu? Odpowiedź nie może być jednoznaczna, ani prosta. I Am the Pretty Thing That Lives in the House już samym tytuÅ‚em może nam sugerować pewnÄ… artystyczność wyrazu, wizjÄ™, którÄ… Oz Perkins postanowiÅ‚ wcielić w życie i oferować ludziom. NiewÄ…tpliwie nie jest to film dla wszystkich, a już na pewno nie dla tych, którzy oczekujÄ… dużej dawki strachu. Nie jest to także projekcja luźna, Å‚atwa i przyjemna. Ale jeÅ›li chcecie sprawdzić jak wyglÄ…da inne podejÅ›cie do filmów grozy i lubicie zastanowić siÄ™ nad sobÄ… i życiem, to ten film jest ku temu idealny. Moja ocena to 5/10.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu