Na początku muszę was przeprosić za opóźnienie. Na innych stronach można już było przeczytać o nowości Techlandu. Opóźnienie to było spowodowane brakiem komputera. Śpieszę nadrobić zaległości (przy kupnie komputera udało mi się załapać na promocję o której pisaliśmy na łamach serwisu).
Spotify, Netflix, czy Deezer bardzo szybko zdobyły rynek oraz rzesze oddanych fanów. Dlaczego? Odpowiedz jest bardzo prosta. Za niewielkie pieniądze dostajemy dostęp do nieograniczonej liczby utworów muzycznych, filmów bądź seriali. Nie wyobrażam sobie już kupowania płyt z muzyką czy filmami (no chyba, że jest się wielkim fanem).

BoxOff został szybko okrzyknięty 'Spotify dla graczy”. Jest to oczywiście spore uproszczenie. Przesłuchanie piosenek trwa znacznie krócej niż przejście chociażby jednej gry. Do tego słuchać muzyki możemy zawsze, natomiast grać nie. Dlatego prostsze może być kupienie 2-3 gier niż płacenie miesięcznego abonament, którego możemy „nie odzyskać”.
Przejdźmy teraz do techniki działania całego systemu. Płacimy abonament i dostajemy nielimitowany dostęp do pakietu gier. Na start programu przygotowano 100 tytułów. Ściągamy downloader, który pobiera nam grę (po pobraniu 20% możemy już grać, reszta zostaje ściągnięta w trakcie). Po ściągnięciu dostajemy dostęp do całej gry. Jest jeden minus działania całego systemu. Wszystko wymaga dostępu do internetu. Przy dłuższym braku połączenia zostaniemy poproszenie o ponowne połączenie.
W wersji beta dostępnych było 14 starszych tytułów np: Sherlock Holmes vs Arsen Lupin, Call of Juarez: Więzy krwi. Osobiście nie udało mi się zagrać we wszystkie tytuły. Cały system będzie posiadał jeden wielki plus. Kiedy wygaśnie nam gra, zostanie ona odinstalowana, ale konfiguracja oraz save’y zostaną nie skasowane.
-Technologia uzyta w BoxOff Play to Numecent Cloudpaging. W odróżnieniu od wrażliwego na stabilność i przepustowość łącza streamingu, nie polega ona na ciągłym przesyłaniu obrazów aplikacji działającej na zewnętrznym serwerze – wyjaśnia tajniki działania Tomasz Gawlikowski z Techlandu. To oznacza, że nie mamy tutaj okropnej jakości, która charakteryzowała Gaikai czy Onlive i zależała od jakości łącza. Tu od startu możemy cieszyć się jakością działania, jakby cała gra znajdowała się na dysku. Dodatkowo gra, mimo, że pracuje z wykorzystaniem lokalnych zasobów (CPU, GPU, RAM, etc.), działa w izolowanym środowisku, co zmniejsza jej możliwe problemy w interakcji z systemem operacyjnym, a więc nie musi mieć zainstalowanego innego oprogramowania – dodaje Gawlikowski.

Trzeba pamiętać, że jest to wersja Beta. Widać kilka niedociągnięć takich jak nie włączająca się gra, czy znikający save. Jest też kilka aspektów, które mogłyby działać lepiej. Przydałaby się możliwość zapisywania postępów gry w chmurze. Drugim aspektem jest konieczność wejścia na stronę internetową, żeby wybrać grę.
Podsumowując jest to na pewno ciekawy pomysł. Jednak pomysł to nie wszystko, żeby zdobyć rynek. Aby walczyć o takowy rynek trzeba mieć dużą paletę gier do wyboru. Nie mogą być to tylko gry wydawane przez Techland. Firma na razie nie powiedziała nic o swoich partnerów.
Śledź nas na google news – Obserwuj to, co ważne w świecie gier!
