Związek zawodowy OneBGS, zrzeszający pracowników Bethesda Game Studios, wziął udział w branżowych manifestacjach przeciwko masowym redukcjom etatów w studiach należących do Microsoftu. Głos w tej sprawie zabrał Alex Nguyen, artysta pracujący dla Bethesdy, który opisał drastyczną zmianę kultury pracy po przejęciu firmy przez giganta z Redmond.
Nguyen zwrócił uwagę, że studio przez dekady słynęło z niespotykanej stabilności zatrudnienia, a teraz mierzy się z falami zwolnień powtarzającymi się niemal co roku. Dawna Bethesda i ZeniMax były dla wielu wymarzonym miejscem pracy, w którym planowano spędzić całą karierę zawodową aż do emerytury. To poczucie bezpieczeństwa miało zostać wyparte przez korporacyjną politykę oszczędnościową nowego właściciela.
Co niszczą coroczne redukcje?
Pracownicy podkreślają, że ciągłe cięcia kadrowe niszczą unikalną wiedzę instytucjonalną zespołów i fatalnie wpływają na morale załogi. Gdy z firmy odchodzą jedyni specjaliści rozumiejący skomplikowane systemy techniczne, pozostali deweloperzy muszą uczyć się wszystkiego od zera, co wydłuża produkcję kolejnych projektów.
W takich warunkach trudniej też o długoterminowe naprawianie i rozwijanie gier usługowych, które – jak swego czasu Fallout 76 czy The Elder Scrolls Online – potrzebowały czasu i cierpliwości, by po trudnych początkach zyskać uznanie fanów. Twórcy czują się rozczarowani postawą kierownictwa działu gier, które publicznie deklaruje wspieranie kreatywności, a jednocześnie forsuje restrukturyzacje kosztujące tysiące ludzi utratę środków do życia.

Napięcie między celami a warunkami pracy
Sytuacja wewnątrz zespołów Microsoftu ma uwidaczniać rosnące napięcie między wielkimi korporacjami a szeregowymi twórcami gier wideo. Podczas gdy zarządy stawiają sobie ambitne cele docierania do miliardów odbiorców dziennie, pracownicy coraz aktywniej domagają się uczciwych umów zbiorowych i stabilnych warunków zatrudnienia.
Informacja pochodzi z serwisu PC Gamer.
Śledź nas na google news – Obserwuj to, co ważne w świecie gier!
