The Curse of Monkey Island, trzecia część serii gier LucasArt, która broni się sama w sobie nie tylko klasyczną formą przygodówki, kontynuacją historii, ale i humorem, o czym w naszej recenzji.
Jeśli zajrzycie do mojej recenzji The Curse of Monkey Island, to przeczytacie w niej, że miłośniczką tematyki pirackiej nie jestem i opisywana przeze mnie gra tego faktu raczej nie zmieniła, ale pomogła mi zrozumieć czym wszyscy gracze się zachwycając, wychwalając serię The Monkey Island.The Curse of Monkey Island była pierwszą grą z cyklu, z którą się zmierzyłam dzięki uprzejmości firmy GOG.com i pomijając fragmenty zręcznościowe, których w klasycznych grach przygodowych nie lubię (a nawet nie cierpię) to wszystko mi się w niej podobało, od klasycznej formy, śmieszne dialogi i wszędobylski humor, po ciekawe zagadki i prześliczną, rysunkową grafikę.
The Curse od Monkey Island otworzył mi furtkę ku kolejnym grom z serii, które mam zamiar przejść. Póki co zapraszam Was bardzo serdecznie do zapoznania się z moją recenzją części trzeciej Małpiej Wyspy, w której Guybrrush Threepwood mierzy się z klątwą. Życzę miłej lektury!
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu