Berlin – lipiec 1944
Po chwili dzwoni telefon, odbieram go więc. Mój szef jest zły, bowiem do tej pory nie dostarczyłem mu raportu. Znów słyszę dźwięk dzwonka telefonu, więc odbieram. Tym razem w słuchawce odzywa się pracownik poczty, który przypomina o telegramie do odebrania. Zanim tam pójdę, muszę odnaleźć klucze. Klikam zatem na biurko, by pojawiła się retrospekcja wydarzeń. Dotykam najpierw drzwi z lewej, a potem z prawej strony. Przypominam sobie co robiłem. Patrzę zatem na zdjęcie leżące na kominku, potem na telefon, a na koniec, na stolik z dokumentami i radiem. Wśród papierów znajduję kluczyk. Otwieram nim szufladę biurka i zabieram kolejną część raportu. Z biurka biorę także nasz dziennik. Zaglądam do niego i znajduje moją kartę identyfikacyjną. Na podłodze, tuż pod biurkiem, obok fotela znajduję kartkę z adresem poczty. Spoglądam na nią.






























