dodano: 2019-05-20 20:00:03

Recenzja 8 sezonu Gra o Tron - HBO, potrzebujemy dużego patcha! ;)

aktualności recenzja filmow Recenzja 8 sezonu Gra o Tron - HBO, potrzebujemy dużego patcha! ;)
Recenzja 8 sezonu Gra o Tron - HBO, potrzebujemy dużego patcha! ;)
55°
0

W końcu dziś nastąpił wielki koniec całej wielkiej serialowej sagi. Jak wszystko przebiegło? Oto nasza recenzja 8 sezonu Gra o Tron, serialu stacji HBO.
 
Dzisiaj oficjalnie HBO zakończyło emisję swojego kluczowego w ostatnich latach serialu, który przyciągał miliony ludzi na całym globie. Gra o Tron bazująca nie tylko na książce Gra o Tron, ale także na całej sadze Pieśń Lodu i Ognia, produkcja okazała się fenomenem, choć w ostatnich latach pojawiało się coraz więcej narzekań na spadający poziom. Szczególnie mocno odbijała się kwestia wyprzedzenia pierwowzoru, który zdaniem części osób stanowił sporą podstawę pod ostateczny sukces dzieła Davida Benioffa oraz D.B. Weissa. Ósmy sezon to jednak wielkie wydarzenie, w końcu mieliśmy mieć okazję poznać finał wieńczący wszystkie odcinki.
 
Tym razem otrzymaliśmy jedynie sześć odcinków, które trwały czasem prawie po dwie godziny w związku z czym treści miała być w miarę podobna pod względem ilości minut, przy czym braki miała "zapełnić" wygodniejszą forma. W ciągu sześciu tygodni przekonać się mogliśmy czy możemy się czuć jeszcze zaskoczeni, szczególnie w kontekście tego, że mieliśmy ostatecznie poznać odpowiedź na pytanie, kto zasiądzie na tronie. A przecież w tle w dalszym ciągu nie rozwiązana została kwestia Północy, gdzie już niemalże zjawił się Nocny Król wraz z jego potężną armią nieumarłych. W związku z czym w ramach zmienionej formy mieliśmy się doczekać wypełnionej akcji oraz imponującej skali wydarzeń, które nabrały dodatkowo także większego znaczenia, nie wspominając już o napięciu i presji ciążącej na bohaterach. 
 
 
Ósmy sezon rozpoczął się w bardzo spokojny spokój, co spoglądając na całość było krokiem nieroztropnym, ponieważ tutaj jedynie część wątków zarysowano, a w dalszym etapie pojawiają się problemy związane z brakiem czasu i nadmierną ilością poruszonych wątków. Bardzo szybko przekonujemy się o tym jak wielka skala czeka bohaterów po czym... to wszystko zostaje tak naprawdę pozostawione na boku, a niekiedy wątki zostają tak jakby zapomniane, po czym niestety ktoś wykonuje krok przeczący tak naprawdę przeszłości lub całkowicie nielogicznie kształtujący przyszłość. Wiele z nich niestety prowadzonych jest w sposób niespójny wobec niczego, przez co późniejszy rozwój jest mocno przeciągany, przyspieszany lub wynika z elementów lekko zarysowanych lub zasugerowanych. Przez to wszystko część zmiana okazała się dla niektórych osób całkowicie nie zrozumiała lub była po prostu źle rozpisana.
 
Ostatni odcinek ku zakończeniu w sposób dość ciekawy stara się wszystko zamknąć ogólną klamrą, choć ta niestety jest mocno naciągana, przesadzona oraz niekiedy głupia. Finał finału lekko uratował cały sezon, jednakże nie można uznać go za udane wypełnienie całości, która przecież rozpoczęła gigantyczną falę zainteresowania. Po najdroższym na epizod serialu oczekiwaliśmy czegoś więcej, a jak dołożymy do tego wcześniejsze zaskoczenia to otrzymujemy poziom, którego nie udało się utrzymać. Tym razem niestety prawie wszystko jest przewidywalne, rozwiązania wydają się oczywiste lub są tak nachalnie sugerowane, że absolutnie nikt nie powinien czuć wobec nich większych emocji. 
 
Ósmy sezon Gry o Tron niestety zabrał za sobą wady siódmego, przy okazji niestety pozbawiając formuły i pomysłów ich wyjątkowości. Przecież siłą całości było właśnie to jak scenariusz podchodził do znanych nam schematów oraz rozwiązań, przy okazji dostarczając nam wielu emocji. Niestety nie otrzymaliśmy niczego co byłoby utrzymane w tym schemacie. Opowieść stała się piekielnie przewidywalna, mało co oferuje nam zaskoczenia, a wiele momentów bywa nawet nudnych czy całkowicie pozbawionych emocji. Satysfakcja pojawia się tylko przy okazji zakończenia danej ścieżki fabularnej, które niekiedy trwały przez kilka lat.
 
 
Gra aktorska w ósmym sezonie stała na niezłym poziomie, a niektórzy aktorzy zdecydowali zapewnili nam wiele znakomitych scen, to właśnie ich umiejętności zapewniają nam odpowiedni odbiór. Niestety wspomniany scenariusz nie zapewniał prawie żadnego pola do zabawy, przez co trzeba było się mocno napracować, aby zapewnić fanom dobre doznania. Wróciło więcej scen dialogowych, jednakże wynikło to tak naprawdę ze zmiany formuły i ewidentnych problemów z finansami. W związku z czym mogliśmy zobaczyć jak Tyrion (Peter Dinklage), Jamie (Nikolaj Coster-Waldau), Theon (Alfie Allen), Cersei (Lena Headey) czy Genry (Joe Dempsie), a nawet Sansa (Sophie Turner) mogli w miarę błyszczeć na tle całościowego, płaskiego pomysłu na zwieńczenie.
 
Finał wizualnie potrafi robić wielkie wrażenie, nawet pomimo tego, że sporo środków zostało dziwnie wydanych, a niektóre wręcz całkowicie zostały odłożone na bok. Nie przeszkodziło to jednak w pewnych momentach zapewnić widzom kilka absolutnie fenomenalnych scen, które zdecydowanie będą robić wrażenie oraz bez dwóch zdań będą wspominane przez wiele, wiele lat. HBO w tej chwili ma w swoim portfolio wiele widoczków, idealnych do eksponowania przy wielu okazjach. Szkoda, że niektóre sceny zostały mocno przeciągnięcie lub były prawie niewidoczne przez co skala nieco spadła. Muzyka po raz kolejny nieźle uzupełnia emocje towarzyszące scenom, lecz to o wiele lepiej wypadało poprzednim razem. Tutaj niestety zabrakło tego "czegoś".
 
 

Ósmy sezon Gry o Tron niestety nie dostarcza fanom tego czego oczekiwali tak naprawdę... oczywiście mogli mieć w głowie ostrzegawczą lampkę, która jak na złość okazała się prawdziwa. Twórcy ewidentnie się pogubili, postanowili wykorzystać swój największy warsztat teoretyczny, który niestety za nic nie pasował do oryginału, także tego serialowego. Szkoda, ponieważ kilka scen nie tylko robi wrażenie, ale także powinny być prezentowane studentom wszelkiej maści jako przykład tego jak wykonać doskonałe ujęcie. Budżet momentami robi gigantyczne wrażenie umożliwiają nam ujrzenie czegoś niespotykanego do tej pory, niestety na koniec to wszystko zostało zaprzepaszczone, a pojedyncze przebłyski są niewystarczające. Jeżeli śledziliście poprzednie serie to i tym razem będziecie mogli znaleźć coś dla siebie, choć należy pamiętać o tym, że jest jeszcze gorzej niż ostatnio. Przepiękne stroje oraz kreacja świata przedstawionego to za mało, gdyż prawie zawsze wynika to z gigantycznego budżetu.
 
Jest mi po prostu żal, że całość w taki sposób się kończy. Teraz pozostało nam poczekać na petycję, która będzie żądać zmiany zakończenia tak jak miało to miejsce w przypadku Mass Effect 3. Oczywiście są to sytuacja przynajmniej zabawne.... Warto także pamiętać o tym, że wersja streamingowa została dosłownie "spatchowana", w wyniku czego pewien kubek kawy zniknął i już go w oficjalnym materiale nie ujrzycie :P

Śledź nas na google news - Obserwuj to, co ważne w świecie gier!


Komentarze (0):
Reklama