
redakcja | 10 lutego 2026, 12:31
Na samym początku chcemy szczególnie podziękować firmie Hator za przesłanie fotela do testów. Standardowo podkreślamy - przesłanie egzemplarza testowego nie miało żadnego wpływu na naszą ocenę ani końcowe wnioski. Testujemy sprzęt tak, jak robią to gracze u siebie w domu, a nie pod marketingową tezę.
Na naszym rynku pojawia się coraz więcej foteli gamingowych - albo takich, które jedynie udają gamingowe, próbując wstrzelić się w oczekiwania graczy samym wyglądem. Tym razem w naszej redakcji wylądował Hator Darkside 3 Pro Fabric, który od początku zestawialiśmy z innymi fotelami, jakie mamy na co dzień pod ręką, w tym również z modelami od Razera.
Na pierwszy rzut oka można powiedzieć: fotel jak fotel. Ale każdy, kto spędza przy biurku kilka godzin dziennie, wie, że diabeł tkwi w szczegółach. Tu liczy się to, jak się siedzi, jakie są odczucia po kilku godzinach grania lub pracy, czy plecy dają radę i czy po dłuższym czasie nie zaczynamy wiercić się bez przerwy. Wygląd oczywiście ma znaczenie, ale to nie jest fotel wizytowy do salonu - to sprzęt, który ma wytrzymać długie sesje i codzienne użytkowanie.
Hator Darkside 3 Pro Fabric, jak sama nazwa wskazuje, wykonany jest z tkaniny. I trzeba od razu zaznaczyć - to tkanina solidna, odporna na zabrudzenia i bardzo wyraźnie wyczuwalna w dotyku. Nie jest miękka ani „pluszowa”, nie daje wrażenia luksusowego komfortu po pierwszym usiądnięciu. I dobrze - bo od początku czuć, że to fotel zaprojektowany z myślą o długich posiedzeniach, a nie krótkim siedzeniu raz na jakiś czas.
To zdecydowanie nie jest fotel wizytowy. Siedzisko i oparcie jasno komunikują, że mamy do czynienia ze sprzętem, na którym spędzimy wiele, wiele godzin - czy to grając, czy pracując przy biurku. Po kilku dniach użytkowania to podejście zaczyna mieć coraz więcej sensu.
Ciekawostką, na którą trafiliśmy raczej w instrukcji niż na stronie producenta, jest maksymalna nośność wynosząca 130 kg. To bardzo istotna informacja, bo spora część foteli gamingowych kończy się na 110 kg. Tutaj Hator naprawdę pozytywnie zaskoczył i warto to wyraźnie zaznaczyć.
Jednym z ciekawszych i bardziej wyróżniających się rozwiązań w tym fotelu jest sposób mocowania dodatków - poduszki lędźwiowej oraz zagłówka. Zamiast klasycznych gumek mamy tutaj mocowanie magnetyczne. I w końcu: brak gumek, które się rozciągają, mechacą i z czasem zaczynają wyglądać po prostu źle.
Magnesy są na tyle mocne, że poduszki same „wskakują” w odpowiednie miejsce, ale jednocześnie nie ma obaw, że będą się odczepiać podczas ruchów. Nawet przy częstym zmienianiu pozycji wszystko trzyma się stabilnie i nie wymaga ciągłego poprawiania. To rozwiązanie, które po prostu chce się mieć w każdym fotelu.
Oczywiście w fotelu nie zabrakło klasycznych elementów regulacji - mamy dźwignię do zmiany wysokości oraz pochylenia oparcia, a zakres regulacji jest na tyle duży, że bez problemu poradzą sobie z nim również młodsi użytkownicy. Dzieci w wieku 11–12 lat spokojnie mogą korzystać z tego fotela bez potrzeby kupowania „czegoś przejściowego”.
Elementy boczne oraz osłony mechaniki również zostały zamocowane na magnesy, co pozwala ukryć konstrukcję bez używania śrubek. Montaż jest bardzo prosty, instrukcja czytelna i przejrzysta, a cały proces w naszym przypadku przebiegł szybko i bezproblemowo.
Sam fotel ma wyraźnie odczuwalną wagę, co działa na jego korzyść. Dzięki temu jest stabilny, odporny na kołysanie i sprawia wrażenie bezpiecznego nawet przy bardziej dynamicznym użytkowaniu.
Jeśli chodzi o samo siedzenie - to fotel twardy. Nie jest miękki, nie zapada się pod użytkownikiem i nie daje uczucia „zatopienia się” w siedzisku. Ma wyraźne podparcie i raczej sztywną charakterystykę, co szczególnie docenią osoby spędzające przy biurku długie godziny.
To również fotel o dość długim siedzisku, co jest ważne przede wszystkim dla osób wyższych. Jednocześnie osoby niższe nie powinny mieć problemów z wygodą - zakres regulacji robi tu dobrą robotę. Samo siedzisko jest odpowiednio grube i dobrze wyprofilowane, dzięki czemu fotel sprawdzi się u użytkowników o bardzo różnej budowie ciała.
Na plus trzeba też zapisać podłokietniki 4D, które pozwalają ustawić dłonie praktycznie w każdej pozycji, oraz Hator NFC Custom Touch, umożliwiający personalizację fotela - szczególnie przydatne rozwiązanie w przestrzeniach typu open space.
Hator Darkside 3 Pro Fabric nie jest fotelem, który robi „wow” samym wyglądem. Design jest poprawny, uniwersalny, pasujący zarówno do setupu gamingowego, jak i bardziej biurowego. To fotel, który pokazuje swoje zalety dopiero po dłuższym użytkowaniu, kiedy zaczynamy doceniać jego ergonomię, stabilność i przemyślane detale.
Aktualnie w Polsce można go kupić za około 1300 zł, co - biorąc pod uwagę jakość wykonania i zastosowane rozwiązania - jest ceną rozsądną. Za fotele Razera płaciliśmy więcej, a w bezpośrednim porównaniu wypadają one słabiej jakościowo.
Gdybym dziś miał podjąć decyzję zakupową, wybrałbym Darkside’a. To fotel, który nie próbuje czarować, tylko robi swoją robotę. I robi ją dobrze. Dlatego z czystym sumieniem mogę go spokojnie polecić.
Śledź nas na google news - Obserwuj to, co ważne w świecie gier!
Wszelkie Prawa Zastrzeżone.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu