
redakcja | 29 stycznia 2026, 09:00
Komiks Koszmarne Komando trafił do mnie dzięki wydawnictwu Egmont, za co bardzo dziękuję. Już na starcie zainteresował mnie fakt, że jest to pozycja z linii DC Horror oraz moja pierwsza styczność z horrorem w tym uniwersum. Oczekiwania były więc dość jasno określone — liczyłem na mrok, niepokój i coś, co faktycznie wywoła u mnie poczucie obcowania z horrorem. No i… właśnie do tego jeszcze wrócę.
Zacznijmy od samego wydania. Otrzymujemy zbiorcze wydanie kilku zeszytów, co oczywiście w Polsce jest standardem — w przeciwieństwie do rynku amerykańskiego, gdzie forma zeszytowa wciąż ma się świetnie. Polscy czytelnicy raczej wolą grubsze tomy i tutaj dostajemy solidny kawał komiksu. Mam jednak nadzieję, że z czasem zeszyty także u nas zaczną zyskiwać na popularności.
Tom opowiada całą historię powstania Koszmarnego Komanda: jak drużyna została zebrana, do czego ją powołano, jaka była jej pierwsza misja i jak ta misja się potoczyła. Fabularnie nie chcę wchodzić w spoilery — to nadal komiks, więc ilość informacji nie jest przytłaczająca. Mam jednak wrażenie, że momentami tych informacji po prostu brakuje.
I to jest mój pierwszy poważniejszy zarzut. Niektóre elementy fabularne są podane w sposób urywkowy, trochę niespójny. Czytając całość ciągiem, miałem poczucie, że pewne sceny lub wątki mogłyby lepiej spinać historię, a tak — coś jakby zostało pominięte. Przy „zwykłym” odbiorze raczej to nie przeszkadza, ale przy bardziej uważnej lekturze da się to odczuć.
Za rysunki odpowiada Jesús Hervás, a za kolory Álex Guimarães. Zacznijmy jednak od okładki — ta jest naprawdę bardzo dobra. Egmont postarał się również od strony fizycznej: twarda oprawa, lakierowana okładka, format B5, całość jest przyjemna w dotyku i po prostu dobrze wygląda na półce.
Same rysunki są dobre, a momentami bardzo dobre, choć mam wrażenie, że nie są maksymalnie detaliczne, szczególnie jeśli chodzi o postacie ludzkie. Są one lekko „wypłaszczone”, uproszczone. Absolutnie nie przeszkadza to w odbiorze — styl jest konsekwentny przez cały tom i czyta się to bardzo płynnie — ale widziałem już bardziej szczegółowe prace.
Duży plus za kadrowanie. Widać, że twórcy bawili się dynamiką — kadry często podbijają tempo akcji, a w środku znajdziemy też kilka efektownych rozkładówek, które naprawdę robią robotę wizualnie.
Kolorystyka jest ciemna, ciężka, światło jest w dużej mierze unikane. Poza sztucznym światłem maszyn czy instalacji, całość tonie w mroku — i to oczywiście pasuje do konwencji horroru. Klimat jest gęsty, przytłaczający, wizualnie bardzo spójny.
No właśnie — tu dochodzimy do sedna.
Największym problemem tego komiksu jest dla mnie… brak horroru. Spodziewałem się czegoś mocniejszego: bardziej niepokojącej fabuły, ostrzejszych rysunków, większego poczucia grozy. Owszem, mamy tu istoty nadnaturalne — wampiry, meduzy, zombie — ale to one same w sobie mają tworzyć „horrorowość”, a to dla mnie za mało.
W praktyce dostajemy coś bardzo bliskiego Suicide Squad. Zbieranina wynaturzonych postaci po przejściach, każda z innymi zdolnościami, zebranych do jednej drużyny. Motyw znany, wręcz oklepany. Co gorsza, nie czuć tragedii tych postaci. Są próby jej zarysowania — konflikt wampira z wilkołakiem, utracona miłość, osobiste dramaty — ale wszystko to jest niedokończone, niedopowiedziane, nierozwinięte.
Komiks skupia się głównie na walce, akcji, demonstracji mocy i zdolności bohaterów, organizowaniu drużyny oraz finałowym „rozpierdzielu”. Brakuje mi emocjonalnej głębi, brakuje ciężaru, brakuje czegoś, co faktycznie zapadłoby w pamięć. Paradoksalnie — brakuje tu „koloru”, mimo że wizualnie wszystko jest dopracowane.
To coś innego ze świata DC. To komiks dobrze narysowany, dobrze pokolorowany, solidnie wydany, ale nie spełnił moich oczekiwań jako horror. Nie porwał mnie, nie wciągnął emocjonalnie i nie zostawił po sobie silnego wrażenia.
Na końcu tomu znajdziemy kilka alternatywnych okładek — jedna z nich szczególnie przypadła mi do gustu, jest naprawdę epicka i to ją sam bym wybrał.
Cena: 80 zł — dostajemy kawał komiksu, ale też zostawiamy kawałek portfela.
Ostateczną ocenę zostawiam Wam.
Śledź nas na google news - Obserwuj to, co ważne w świecie gier!
Komentarze [0]:Wszelkie Prawa Zastrzeżone.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu