g2a rabat
dodano: 2017-07-16 18:00:02

Zanim Odejdę - recenzja filmu

Autor: agusia16
Zanim Odejdę - recenzja filmu
21°
2

Bytowanie każdej istoty na ziemi kończy się zawsze tak samo, śmiercią. Zwykle nie znamy dnia ani godziny, najczęściej myśl o nieuchronnym oddalamy od siebie jak najdalej, traktując śmierć jak temat tabu. Zastanawialiście się co by było gdybyście wiedzieli, że wasze egzystowanie na tym padole łez właśnie się kończy i zaczynacie ostatni dzień życia. Co byście zrobili, jak się zachowali, jak wyglądałby Wasze ostatnie chwile? Takie pytanie próbuje zadać dramat filmowy Zanim Odejdę (Before I Fall).
 
Film, dla którego pierwowzorem jest książka Lauren Oliver, przybliża nam postać nastolatki, licealistki imieniem Samatha, zwanej Sam, która wiedzie typowe życie wchodzącej w dorosłość osóbki. Buntuje się przeciwko matce, kłóci z siostrą, plotkuje z najlepszymi kumpelami, spotyka z chłopakiem i imprezuje. Po jednej z takich imprez, wracając z przyjaciółkami do domu ich samochód wpada w poślizg, dachuje a bohaterka traci przytomność. Gdy ją odzyskuje, okazuje się, że leży w swym własnym łóżku. Wkrótce przekonuje się, że dzień zaczyna się tak samo jak poprzedni, a ona tkwi w przedziwnej pętli czasowej, przeżywając ten sam dzionek w nieskończoność. Zaczyna na pewne sprawy patrzeć z dystansem, pewne sytuacje nabierają innego wyrazu, a ona sama staje się odpowiedzialna i pewna swoich decyzji już wie, że musi przeżyć ten ostatni dzień swojego życia w taki sposób, by był najpiękniejszym i najbardziej wartościowym jaki do tej pory przeżyła. 
 
Film w reżyserii Ry Russo-Younga nie jest może obrazem wybitnym, ale w doskonały, prosty sposób pokazuje zawiłości ludzkiego, młodego charakteru, dając jednocześnie do myślenia, co w życiu jest tą nadrzędną, największą wartością. Poprzez kolejne, te same dni, które wciąż i wciąż przeżywa bohaterka filmu, śledzimy postępujące w niej zmiany, od buntu, po pogodzenia się z losem, aż po zrozumienie prawdy i wybór właściwego celu. Muszę przyznać, że postępująca przemiana jest tu pokazana tak przejmująco i realnie, że nie sposób zadumać się nad sensem życia i człowieczeństwa, które gdzieś w galopującej cywilizacji tracimy. 
 
Zaczynając projekcję można odnieść wrażenie, że jest to dzieło przeznaczone dla małoletnich widzów, bo cóż może nam zaoferować film, w którym reżyser skupił się na codzienności małolaty. Pewnie niewiele. Jeśli tak pomyślałam, to tylko na początku. Z wolna wciągałam się w historię, przeżywałam z Sam rozterki, a niejednokrotnie w kącikach moich oczu pojawiła się łza. Mogę z pełnym przekonaniem zakomunikować Wam, że jest to seans przeznaczony zarówno dla młodych, jak i dojrzałych widzów, dający jasne przesłanie, które można skwitować jednym zdaniem: "Żyj tak, by nikomu nie robić krzywdy, by nikt przez Ciebie nie płakał i tak, jakby każdy dzień był tym ostatnim". 
 
 
Zanim odejdę, to tak jak już wcześniej nadmieniłam dramat, choć nie brakuje mu pewnej dawki filmu familijnego i elementów tragikomedii. I choć motyw powtarzającego się dnia oraz nieuchronności przeznaczenia jest nam znany już z wielu produkcji filmowych, to jednak dzieło ogląda się bardzo dobrze, nie wiedząc nawet kiedy minęło te półtorej godziny.  
 
Stopniowo układana historia tego samego dnia, budowana jest nie tylko poprzez pozornie te same wydarzenia, rozbudowane przez dodatkowe fragmenty, inne słowa, nie te same sytuację, ale i przez zmieniające się otoczenie, które choć zbliżone, to jednak różne, jakby odkrywane na nowo. Klimat obrazowany jest także przez świetne udźwiękowienie, doskonałe zdjęcia i muzykę. 
 
Zaletą Zanim Odejdę jest także i przede wszystkim doskonała praca aktorska. Choć bohaterami filmu jest młodzież, a zdolności aktorskie nie mają jeszcze stosownego szlifu, to jednak wyrażają wszystko to, co powinny, idealnie przekazując zwykłość dnia, jak i zarówno dramatyzm sytuacji. Na pierwszy plan wysuwa się rzecz jasna Zoey Deutch jako Samantha Kingston. Młoda aktorka wspięła się na wyżyny bądź, co bądź rozwijającego się dopiero aktorstwa. W postaci, którą gra jest wszystko to, co chcemy, żeby w niej było, czyli codzienność, radość życia, zaskoczenie, złość, pogodzenie się z losem i zrozumienie sytuacji. Na twarzy tej i nie tylko tej bohaterki buduje się mnóstwo emocji, sprawiając, że film jest niezwykle wiarygodny. Równie dobrze wypadają pozostałe dziewczyny, przyjaciółki Sam, czyli: Halston Sage, jako Lindsay, Medalion Rahimi, jako Elody,  Cynthy Wu jako Ally Harris i Logan Miller w roli Kent'a.
 
Zanim Odejdę mimo tego, że już na początku wiemy co możemy się po nim spodziewać, oglądając zmagania się Sam z przeznaczeniem i ostatecznością losu, potrafi zaciekawić i zaskoczyć, przy okazji doskonale budując atmosferę, zmuszając do myślenia i odpowiedzi na pytanie, co tak naprawdę znaczy być dobrym człowiekiem. To film, który ogląda się z zaciekawieniem, roniąc przy okazji łezkę. Pozostaje teraz tylko przeczytać pierwowzór dzieła, czyli książkę "7 razy dziś" Lauren Oliver, z którą koniecznie muszę się zapoznać. Moja ocena filmu, to 7/10, które daje produkcji z niezwykłą przyjemnością, polecając jednocześnie zapoznanie się z filmem Ry Russo-Younga. 
 
ogolny

Komentarze (2):
avatar agusia16
dodano: 2017-07-16 20:48:22

Tak, to bardzo popularny motyw Mariuszu :) przywodzi na myśl także film "Efekt Motyla", bo coś co robimy ma wpływ na życie nasze, jak również życie innych. Zapętlenie w czasie pewnie jeszcze nie raz będzie wykorzystywana zarówno w filmach, jak i w grach :) Ja ze swojej strony film polecam, bo porusza ważny temat :) Pozdrawiam :)

avatar Mariusz
dodano: 2017-07-16 20:38:45

Motyw występował już między innymi w filmie "dzień świstak" czy "na krawędzi jutra" i jeżeli jest umiejętnie użyty to stanowi ciekawy sposób przedstawienia historii i istoty wartości ważnych w życiu.

Wymieniaj punkty na nagrody