ZastanawialiÅ›cie siÄ™ czego tak naprawdÄ™ siÄ™ boicie? Co budzi dreszczyk emocji, czego najbardziej siÄ™ obawiacie i z czym za nic nie chcielibyÅ›cie spotkać siÄ™ oko w oko? Takie pytanie zdaje siÄ™ zadawać Stephen Edwin King w swej chyba najbardziej rozpoznawalnej i obszernej w treÅ›ci książce, jakÄ… jest "To". DzieÅ‚o tego mistrza budowania napiÄ™cia i wszechobecnej grozy, przeniesione zostaÅ‚o na duży ekran obecnie dwukrotnie, w postaci mini serialu, który Å›wiatÅ‚o dzienne ujrzaÅ‚ w 1990 roku i filmu (jego pierwszej części), który do kin trafiÅ‚ 8 wrzeÅ›nia, czyli zaledwie kilka dni temu.
"To" byÅ‚o muszÄ™ przyznać najbardziej wyczekiwanym przeze mnie tytuÅ‚em w kolekcji dzieÅ‚ X Muzy i horrorów, które jako gatunek filmowy towarzyszÄ… mi już od dawna, nie tylko ze wzglÄ™du na Kinga, co jest oczywiste, ale i ciekawoÅ›ci, z chÄ™ci skonfrontowania ile oryginaÅ‚u książkowego, a ile odwoÅ‚aÅ„ do filmu lat dziewięćdziesiÄ…tych znalazÅ‚o siÄ™ w najnowszej ekranizacji tego bestselerowego dzieÅ‚a. Otóż bardzo dużo, ale w żadnym razie nie jest to zarzut, a pochlebstwo, bowiem ukÅ‚on w stronÄ™ powieÅ›ci i pierwowzoru filmowego jest głęboki, niezwykle szczery i bardzo miÅ‚y. Ale po kolei....
FabuÅ‚a przenosi nas w lata osiemdziesiÄ…te ubiegÅ‚ego wieku (w książce sÄ… to lata pięćdziesiÄ…te), do niewielkiego miasteczka Derry, w stanie Maine, gdzie od jakiego czasu ginÄ… dzieci. Nikt szczególnie siÄ™ tymi zaginiÄ™ciami nie przejmuje, no może poza rodzicami dzieciaków, aż do czasu gdy pewnego dnia znika mÅ‚odszy brat jednego z bohaterów filmu, Billa Denbrougha, który wraz z grupÄ… wiernych przyjacióÅ‚ za wszelka cenÄ™, nawet życia, postanawia odszukać braciszka, żywego, czy martwego. Garstka "frajerów" zmierzyć siÄ™ bÄ™dzie musiaÅ‚a z przerażajÄ…cym demonem przybierajÄ…cym postać klauna o imieniu Pennywise.
Zadanie łatwe nie będzie, bowiem reżyser Andres Muschietti postanowił, co niezwykle mnie cieszy, oddać treść powieści na tyle rzetelnie, by widzowie zyskali nie tylko dreszczyk emocji, ale zgłębili także problemy dorastającej młodzieży, mierzącej się ze swoimi lękami i zbliżającą się dorosłością, barwiąc mroczność projekcji sporą dawką humoru, co jest jej zaletą, a jednocześnie pewnym dla mnie zgrzytem.
Tak jak już wczeÅ›niej zaznaczyÅ‚am wÄ™drujemy w urokliwe, acz ostatnio bardzo modne lata osiemdziesiÄ…te ubiegÅ‚ego wieku. Wprawdzie powieść "To" napisana byÅ‚a zdecydowanie wczeÅ›niej niźli debiut ekranowego serialu Strange Things, ale zagłębiajÄ…c siÄ™ w film To, nie sposób nie porównywać obu tych produkcji. Czy to, że reżyser zdecydowaÅ‚ siÄ™ na taki manewr jest dobrym czy zÅ‚ym posuniÄ™ciem? Na to pytanie myÅ›lÄ™ każdy powinien odpowiedzieć sobie sam, ale jedno jest pewne, tym którzy z jakiÅ› powodów nie czytali książki lub też nie mieli okazji zapoznać siÄ™ z mini serialem, a oglÄ…dali doskonaÅ‚y skÄ…dinÄ…d serial Stranger Things, pomysÅ‚ ten może wydać siÄ™ trafiony w dziesiÄ…tkÄ™.
To, nie jest typowym straszydÅ‚em, na którym skakać bÄ™dziemy na fotelu w kinie, a serce walić nam bÄ™dzie zdecydowanie za szybko. Owszem, natrafimy w nim na sporÄ… ilość jump scare’ów, ale uczucie lÄ™ku niemal natychmiast spÅ‚ycane bÄ™dzie licznymi zabawnymi scenami. PrzysÅ‚owiowe buuu..... osÅ‚adzane jest żartem sÅ‚ownym, zabawnÄ… sytuacjÄ…, czy odpowiednim komentarzem jednej z postaci. W efekcie zamiast pisku sali kinowej, który oczywiÅ›cie czasami siÄ™ pojawia, wnÄ™trze wypeÅ‚nia siÄ™ czÄ™sto Å›miechem. TroszkÄ™ za szybko przechodzimy od "bania" siÄ™ do rozbawienia, co chyba najmniej mi siÄ™ podoba, choć nie okreÅ›lam to w żadnym razie jako zarzut, a raczej małą niedogodność. "To", to także kwintesencja tego, co w twórczoÅ›ci Kinga jest najistotniejsze, czyli budowania napiÄ™cia psychologicznym aspektem życia czÅ‚owieka, w tym wypadku bardzo mÅ‚odego. LÄ™k ukazany w filmie nie jest oczywisty i jednoznaczny, jest różny dla każdej z siedmiu wyjÄ…tkowo dobrze napisanych postaci. Każdy z nich, wspomnianego wyżej demonicznego klauna Pennywise'a, żerujÄ…cego na bojÄ…cych siÄ™ go dzieciakach, widzi zupeÅ‚nie inaczej i dla każdej przybiera on formÄ™ ich osobistych obaw.
Produkcja Andresa Muschietti'ego, to feeria Å›wietnie napisanych postaci, tak samo barwnych i charakterystycznych, jak i rewelacyjnie zagranych. Dawno, oj bardzo dawno nie byÅ‚am pod takim wrażeniem aktorskiej gry mÅ‚odocianych odtwórców ról filmowych. Przekrój charakterystyk tej niezwykÅ‚ej paczki jest bardzo szeroki i głęboki na tyle, że bardzo szybko siÄ™ z nimi utożsamiamy, zaczynamy ich lubić i przeżywać razem z nimi ich strach, ale i pierwsze miÅ‚oÅ›ci, fascynacjÄ™ urokliwÄ… Beverly Marsh, rewelacyjnie zagranÄ… przez Sophi Lillis, problemy dorastania, nietolerancji, dominacji rodziców i wiele innych.
W pierwszym rozdziale jakim jest ten film wÅ‚aÅ›nie (zdjÄ™cia do kolejnej części ruszÄ… w przyszÅ‚ym roku) poznajemy jedynie mÅ‚odość grupki przyjacióÅ‚ ( w mini serialu i książce otrzymuje retrospekcjÄ™, przechodzÄ…c z dorosÅ‚oÅ›ci, do wspominek z dzieciÅ„stwa), którzy siÄ™ wzajemnie uzupeÅ‚niajÄ…, bowiem każdy z nich ma jakieÅ› talenty, wnosi do paczki coÅ› nowego, indywidualnego. Bill Denbrough (Jaeden Lieberher) jÄ…kaÅ‚a, którego celem jest odnalezienie ukochanego braciszka, chÅ‚opak równie nieÅ›miaÅ‚y, co waleczny, posiadajÄ…cy artystycznÄ… duszÄ™. Ben Hanscom (Jeremy Ray Taylor) grubasek, który uwielbia czytać, potrafiÄ…cy wynaleźć każdÄ… najmniejszÄ… tajemnicÄ™, posiadajÄ…cego bardzo mrocznÄ… historiÄ™ miasteczka. (ZÅ‚o pojawia siÄ™ w mieÅ›cie bowiem co 27 lat). Zabawny okularnik Richie Tozier (Finn Wolfhard), który rzuca sproÅ›ne żarty, Å‚agodzÄ…c niejednÄ… kÅ‚opotliwÄ… i przerażajÄ…cÄ… sytuacjÄ™. Eddie Kaspbrak (Jack Grazer), drobniutki chÅ‚opczyk obawiajÄ…cy siÄ™ zakażenia i wszÄ™dzie czyhajÄ…cych zarazków, astmatyk. Mike Hanlon (Chosen Jacobs), czarnoskóry mÅ‚odzieniec zdominowany przez Å›rodowisko i rodzinÄ™, Stanley Uris (Wyatt Oleff) wchodzÄ…cy z dorosÅ‚ość Å»yd no i oczywiÅ›cie jedyna dziewczyna w grupce, rudowÅ‚osa, wesoÅ‚a, odważna, ale walczÄ…ca z okrutnym ojcem, Beverly Marsh (Sophia Lillis). Gwarantuje Wam, że z takimi bohaterami nie sposób siÄ™ nudzić, a ich siłą jest wÅ‚aÅ›nie ich przyjaźń, która pozwala, mimo strachu zmierzyć siÄ™ z wrogiem, który wyglÄ…dajÄ…c jak klaun, mimo wszystko jest nieokreÅ›lonym zÅ‚em, tytuÅ‚owym 'tym".
KlamrÄ™ nad wspaniaÅ‚oÅ›ciÄ… tej produkcji zamykajÄ…, Å›wietna muzyka z lat osiemdziesiÄ…tych, zapadajÄ…ce w pamięć zdjÄ™cia, nieco surrealistyczne sceny grozy, w których Pennywise jest trochÄ™ przerysowany, a to co widzimy jest zwyczajnie niewiarygodne, ale jednoczeÅ›nie prawdziwe, bowiem potÄ™gowane wyobraźniÄ…, bÄ…dź co bÄ…dź mÅ‚odego czÅ‚owieka.
"To", to doskonaÅ‚y przykÅ‚ad na to, że odnowione wersje starych filmów bÄ™dÄ…cych ekranizacjÄ… książek Kinga mogÄ… stać siÄ™ horrorowym hitem, jednoczeÅ›nie straszÄ…c i bawiÄ…c. Andres Muschietti udowodniÅ‚, że powrót do korzeni, wymieszanie gatunków, dobrze napisane postaci i klimat lat osiemdziesiÄ…tych mogÄ… być kluczem do sukcesu. Czekam z utÄ™sknieniem na kolejnÄ… część "To", a Was wszystkich zachÄ™cam do jego obejrzenia, zarÄ™czam, że warto. Moja ocena wynosi 9/10.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu