Dziecięca wyobraźnia, szczypta horroru, porcja klimatu noir, odrobina humoru, prosty interfejs i czarnobiała klimatyczna grafika, to idealny przepis na wciągającą i godną uwagi przygodówkę. Bear With Me, bo o niej mowa, to pozornie prosta gierka, nie mogąca graczom zaoferować ani powalającej oprawy, ani wartkiej akcji, za to potrafiąca w niesłychany i niespodziewany sposób przyciągnąć swoją prostotą i intrygującą fabułą.
Za powstanie gry odpowiedzialne jest chorwackie studio Exordium Games, które zdecydowało się w swojej najnowszej produkcji, połączyć w Bear With Me kilka gatunków, świadomie i bardzo sprytnie wplatając w ten tytuł klimat detektywistycznych filmów noir. Przygodówka, to projekt podzielony na epizody. Pierwszy z nich pozwala nam zwiedzić dom protagonistki, nieco bliżej poznać jej towarzysza oraz zaplanować podróż do Papierowego Miasta.
Wcielamy się zatem w dziesięciolatkę, Amber Ashwort, która budząc się pewnej burzowej nocy, uświadamia sobie, że jej starszy brat, Flin zaginął. Wiedziona złym przeczuciem i namówiona przez przyjaciółkę i nianię Milly, protagonistka postanawia poszukać pomocy u nieco zblazowanego i mającego problemy z alkoholem misia, detektywa Tedy’ego. Szukając jakiś wskazówek, wędrując po domu, wspólnie odkrywają, że miastu grozi tajemniczy jegomość zwany Czerwonym Panem. Są też świadkami morderstwa oraz wielu podejrzanych i mrocznych sytuacji.
Bear With Me, to tradycyjny point and click i to właśnie jej klasyczność jest czymś, co do niej bardzo pasuje. Prościutki interfejs, uproszczony ekwipunek, rysunkowa, pozbawiona kolorów grafika, wraz z ciekawymi, nieco cynicznymi, a czasami sarkastycznymi dialogami, (nie pozbawionymi humoru) budują obraz dobrze wykonanej gry adventure. W pierwszym epizodzie nasza wędrówka skupia się jedynie, tak jak już wcześniej nadmieniłam, następnie w domu Amber, w którym domownikami i znajomymi dziewczynki są jej zabawki. Nie sposób w tym miejscu nie pochwalić pomysłu twórców na wykorzystanie wyobraźni dziecka. Do końca nie wiemy bowiem, czy wszystko, co nas otacza i co dzieje się w domu nie jest tylko wymysłem naszej bohaterki. Deweloperzy stawiają nam od samego początku wyraźny znak zapytania i potęgują go dozą tajemniczości związaną z Czerwonym Jegomościem i dziwnymi wizjami, które prześladują nie tylko Amber, ale i Teda.
Bear With Me, to także mroczny klimacik rodem z horroru. Nie jest to jednak straszydło, które przerazi nas wyskakującymi zza rogu potworami, pojawiającymi się duchami, czy też krwawymi scenami. Nic z tych rzeczy. Dreszczyk emocji wzbudzi tu w nas tajemnicza i odziana w czerwoną pelerynę postać oraz pojawiające się wraz z nim purpurowe napisy. Ciężką atmosferę sprawnie buduje wspomniana czarnobiała grafika, dość prosta i lekka, ale przeplatana wymownymi czerwonymi akcentami. Rozwiązanie jest ciekawe, niedopowiedziane i równie zagadkowe jak cała fabuła tej gry, która w pierwszym epizodzie zostaje nam jedynie nakreślona, ale robi to w doskonały sposób.
Stonowana kolorystyka wraz z dialogami, postacią detektywa Misia Tedego, jego sposobem bycia, mówienia i zachowania, nawiązuje do detektywistycznych filmów lat czterdziestych ubiegłego wieku. Wrażenie, że gra się w całkiem niezły kryminał, wzmacniany jest przez komiksowe animacje, w których spokojnym, pewnym i miękkim męskim głosem komentuje to, co do tej pory wydarzyło się w Bear With Me. Całość spina rozbrzmiewająca w tle jazzowa muzyka, która idealnie wpasowuje się pełen sprzeczności nastrój owej przygodówki.
Epizod numer jeden nie pozwoli nam zatrzymać się ani na moment, bowiem jest grą dość prostą i bardzo logiczną. Wszystkie zabrane przedmioty wykorzystywane są prawie od razu i mają swoje odpowiednie zastosowanie. Nie znajdziemy tu też żadnych zagadek logicznych, a jedynie te przedmiotowe. Brak takowych zadań wcale nie ujmuje produkcji na jakości i grywalności. Nie nudziłam się ani minuty i ani przez chwilę nie pomyślałam, że czegoś Bear With Me brakuje, bo tak nie jest.
Kolejnym plusem tej jakże przemyślanej przygodówki są dialogi, szczególnie te wypowiadane między Amber a Tedem. Są jednocześnie poważne i wesołe, zgryźliwe i łagodne, proste i złożone, zwyczajnie ciekawe. Wielka szkoda, że licznych w grze dialogów i wszelakich rozmów, z rożnymi dostępnymi w epizodzie postaciami, nie możemy śledzić w języku polskim. Gra sprzedawana w dystrybucji cyfrowej na Steam, dostępna jest w wielu językach, ale niestety nie w naszym ojczystym.
Pierwszy odcinek Bear With Me zaskoczył mnie bardzo, bardzo pozytywnie. Podchodząc do gry bardzo sceptycznie, spodziewała się kolejnej niezależnej, raczej nijakiej pozycji, a otrzymałam bardzo ciekawą, wciągającą, zaskakującą i tajemniczą przygodówkę. Było mi dane spędzić czas (nieco krótki) z grą, która łącząc w sobie wiele elementów nie pozwoliła mi się nudzić, mimo braku zagadek typowych dla gier z tego gatunku. Skończywszy pierwszy epizod, śmiem twierdzić, że kolejny zapewni mi jeszcze więcej emocji i przysporzy mnóstwo radości czerpanych z mojego ukochanego gatunku gier. Jeśli jeszcze nie graliście, to serdecznie ją polecam!
Bardzo Serdecznie Dziękujemy studiu Exordium Games za udostępnienie nam recenzenckiej kopii gry!
- Fabuła
- Dialogi
- Humor
- Zbyt krótka
