„Kto rzÄ…dzi przeszÅ‚oÅ›ciÄ…, w tego rÄ™kach jest przyszÅ‚ość; kto rzÄ…dzi teraźniejszoÅ›ciÄ…, w tego rÄ™kach jest przeszÅ‚ość”. Jest to myÅ›l George’a Orwella, autora „Folwarku ZwierzÄ™cego”. Cytat ten pochodzi jednak z jego innej, chyba jeszcze bardziej znanej książki, a mianowicie z „Roku 1984”. I zanurzajÄ…c siÄ™ w Å›wiat wykreowany przez Compulsion Games czuÅ‚em, jakby znalazÅ‚ siÄ™ na kartach powieÅ›ci tej jednej z najważniejszych książek XX w. Ale po kolei…
Gdy po raz pierwszy uruchomiÅ‚em ten tytuÅ‚, tak naprawdÄ™ nie wiedziaÅ‚em za bardzo, czego siÄ™ spodziewać. „WyguglowaÅ‚em” podstawowe dane o nim, lecz pomysÅ‚ na rozgrywkÄ™ wydaÅ‚ mi siÄ™ dosyć osobliwy; oto jako protagonista przemierzajÄ…cy losowo generowany Å›wiat, stawiajÄ…c czoÅ‚a rzeczywistoÅ›ci, z której fasadÄ… do czynienia mieliÅ›my na co dzieÅ„. Zagadkowa angielska rzeczywistość lat powojennych osnuta mgieÅ‚kÄ… tajemnicy przegranego przed laty konfliktu.
I tak oto stworzono mix najróżniejszych gatunków. Czego tutaj nie znajdziemy; survival, dystopijny otwarty Å›wiat, momentami horror, a nawet skradankÄ™! Taka różnorodność pozwoliÅ‚a twórcom na stworzenie bardzo klimatycznej antyutopii, która w zawoalowany sposób niesie w sobie krytykÄ™ systemów totalitarnych oraz propagandy, mówiÄ…cej wprost, jak powinno siÄ™ myÅ›leć.
Niemal od razu po uruchomieniu wciÄ…gnÄ…Å‚ mnie Å›wiat stworzony przez Compulsion Games. I odkryÅ‚em, że to Å›wiat, którego nie znam i nie rozumiem, ale który mnie interesuje.
Take your joy!
„
We Happy Few” za pierwszym podejÅ›ciem udaÅ‚o mi siÄ™ przejść w ciÄ…gu… kilku minut. Jako buntownik bez powodu przy pierwszej interakcji z grÄ… wybraÅ‚em opcjÄ™ niesugerowanÄ… przez twórców, co, ku mojemu zdziwieniu sprawiÅ‚o, iż ujrzaÅ‚em napisy koÅ„cowe. WziÄ…Å‚em siÄ™ jednak w garść i zaczÄ…Å‚em ponownie rozgrywkÄ™, gotów na powrót zanurzyć siÄ™ w zagadkowym Å›wiecie.
Niemal od razu zostaÅ‚em wrzucony na głębokÄ… wodÄ™. Na poczÄ…tku jednak akcja zaczyna siÄ™ caÅ‚kiem niewinnie; oto siedzimy przed czymÅ› w rodzaju komputera-projektora, gdzie wprowadzamy do maszyny kolejne nadesÅ‚ane nam teksty i oceniamy, czy nadajÄ… siÄ™ do publikacji w prasie. Nie ubierajÄ…c w Å‚adne sÅ‚owa – piastujemy stanowisko zwykÅ‚ego cenzora czuwajÄ…cego nad tym, by nic nie zakÅ‚óciÅ‚o spokoju umysÅ‚owego mieszkaÅ„ców. I tu nasuwa mi siÄ™ kolejne skojarzenie z Orwellem, gdzie gÅ‚ówny bohater Winston paraÅ‚ siÄ™ podobnym zawodem, przepisujÄ…c artykuÅ‚y prasowe i zmieniajÄ…c fragmenty z książek, niezgodne z nowo ustalonÄ… rzeczywistoÅ›ciÄ….
Jeden tekst wyrywa nas jednak z bÅ‚ogiej nieÅ›wiadomoÅ›ci. OdzywajÄ… siÄ™ stÅ‚umione, niepojÄ…ce wspomnienia, z czego wyratować nas może piguÅ‚ka „Joy”, bÄ™dÄ…ca niczym innym jak substancjÄ… psychoaktywnÄ… tÅ‚umiÄ…cÄ… wszystkie negatywne myÅ›li.
Mija chwila, którÄ… spÄ™dzamy na podejmowaniu jeszcze kilku decyzji, ale zostajemy wyrwani z biura przez naszÄ… koleżankÄ™, by Å›wiÄ™tować urodziny jednego z pracowników. Przybywamy na miejsce, oglÄ…dajÄ…c po drodze nieco niepokojÄ…cÄ… scenÄ™ w jednym z pomieszczeÅ„ i idziemy na miejsce. Tam uderzamy w zabawowÄ… piniatÄ™, która jednak nie okazuje siÄ™ być tym, czym naprawdÄ™ byÅ‚a. Niestety; to nasz gwóźdź do trumny. Otoczenie spostrzega, iż jest coÅ› z nami nie tak i zmuszeni jesteÅ›my do salwowania siÄ™ ucieczkÄ…, która rozpoczyna naszÄ… wielkÄ… przygodÄ™ w nieznane.
Wraz z kolejnymi etapami naszej podróży odkrywamy sekrety pogrzebane u podstaw sztucznego Å›wiata stworzonego przez wÅ‚adze. WyrywajÄ…c siÄ™ z otumanienia spowodowanego przez „szczęście” w piguÅ‚ce powoli przypominamy sobie okrutne zdarzenia z przeszÅ‚oÅ›ci. Wraz z tym odkrywamy, że kiedyÅ› mieliÅ›my brata, który w pewnym momencie zniknÄ…Å‚, bÄ™dÄ…c zmuszonym do opuszczenia miasta i udania siÄ™ w bliżej niesprecyzowanym kierunku. I tak nasze wysiÅ‚ki bÄ™dÄ… skoncentrowane na tym, by przekraczać kolejne mosty i wydostać siÄ™ z tej surrealistycznej rzeczywistoÅ›ci tym samym dworcem, na którym wiele lat temu znalazÅ‚ siÄ™ jego brat. Po drodze próbujemy też dowiedzieć siÄ™, dlaczego ten musiaÅ‚ zniknąć i co staÅ‚o siÄ™ z innymi dziećmi.
Happy is the country with no past
To wÅ‚aÅ›nie fabuÅ‚a stanowi moim zdaniem najmocniejszy aspekt rozgrywki. MaÅ‚o jednak brakowaÅ‚o, a nie pojawiÅ‚aby siÄ™ ona w ogóle! PoczÄ…tkowo, jak to miaÅ‚o miejsce we wczesnym etapie Wczesnego DostÄ™pu, to na survival miaÅ‚ być poÅ‚ożony gÅ‚ówny, a w zasadzie jedyny aspekt. Nie wspomniaÅ‚em bowiem, że jednÄ… z przeszkadzajek jest potrzeba gÅ‚odu, pragnienia oraz odpoczynku. I trochÄ™ źle wypadÅ‚o to na poczÄ…tku, gdzie co chwilÄ™ należaÅ‚o zaspokajać swoje pragnienia, co skutecznie utrudniaÅ‚o komfortowe granie.
Twórcy na szczęście poszli po rozum do gÅ‚owy i ukrócili to; w koÅ„cu to po to chcemy grać, by zanurzyć siÄ™ w nierealnym Å›wiecie, a nie użerać siÄ™ z przejaskrawionymi zjawiskami życia codziennego, prawda? JednÄ… z kolejnych decyzji byÅ‚o pozbycie trybu swobodnej rozgrywki bez wyznaczonych zadaÅ„ (który jednak, dopracowany, ma powrócić w przyszÅ‚oÅ›ci). I dobrze; dziÄ™ki temu dostaliÅ›my dramat w trzech aktach.
I nie jest to żadna przenoÅ›nia! Rozgrywka bowiem dzieli siÄ™ na trzy odrÄ™bne części. Åšwiat jest wspóÅ‚dzielony przez protagonistów, jednak każda z prezentowanych historii stanowi peÅ‚nowartoÅ›ciowÄ… odrÄ™bnÄ… caÅ‚ość z innym bohaterem (bÄ…dź bohaterkÄ…!). Lecz przebrnąć przez nie jest Å‚atwo; przemierzajÄ…c kolejne lokacje musimy dostosować siÄ™ wyglÄ…dem i zachowaniem do mieszkaÅ„ców. I tak bÄ™dÄ…c w zrujnowanych dzielnicach musimy przybrać równie zniszczony strój, by nie narazić siÄ™ na gniew wÅ‚óczÄ…cych siÄ™ smÄ™tnie po dróżkach postaci, które dawno zrezygnowaÅ‚y z przyjmowania radosnych piguÅ‚ek i teraz sunÄ… z miejsca na miejsce, nie mogÄ…c otrzÄ…snąć siÄ™ z rzeczywistoÅ›ci ich otaczajÄ…cej. I odwrotnie – obszarpane ubranie wzbudzi wrogość u porzÄ…dnych obywateli.
Ale NPC nie zachowujÄ… siÄ™ tylko jak bezwiedne kupy miÄ™sa i mięśni. Zawsze w mniej lub bardziej inteligentny sposób potrafiÄ… odpowiedzieć na naszÄ… zaczepkÄ™, a i sami wyrażajÄ… nierzadko swoje myÅ›li. „Wastrelsi” przeszukujÄ… Å›mieci w poszukiwaniu czegoÅ› przydatnego, „Wellies”; mieszkaÅ„cy bardziej cywilizowanych spacerujÄ… po ulicach, a strzegÄ…cy porzÄ…dku „bobbies” patrolujÄ…, nucÄ…c pod nosem. Gwoli ciekawostki; ich repertuar nie jest zbyt wyszukany, ale raz idÄ…c obok jednego z konstabli zorientowaÅ‚em siÄ™, że kojarzÄ™ melodiÄ™. Po chwili już wiedziaÅ‚em! NuciÅ‚ on „CichÄ… noc”, co wydawaÅ‚o siÄ™ nieco dziwne w tym areligijnym Å›wiecie, chyba że policjant byÅ‚ zakamuflowanym „Downerem” stojÄ…cym okoniem wobec narzuconego porzÄ…dku ;).
Lovely day for it!
Bawi mnie nieco, że „
We Happy Few” wpisuje siÄ™ w nurt tzw.
rogalików (czyli
rogue-like games). Dzieje siÄ™ tak, gdyż twórcy nie zdecydowali siÄ™ na samodzielne rozmieszczenie każdego elementu, tylko powierzyli ten element aspektowi losowoÅ›ci. MijajÄ… siÄ™ wiÄ™c z celem rozmaite poradniki pokazujÄ…ce dokÅ‚adnie w jaki sposób przechodzić przez fabułę. OczywiÅ›cie wszystkie zadania u każdego gracza wyglÄ…dajÄ… tak samo, jednak w które miejsca na mapie Å›wiata bÄ™dziemy musieli siÄ™ udać, to zależy już wyłącznie od tego, jak komputer zaplanowaÅ‚ rozmieszczenie budynków, ulic, a nawet caÅ‚ych wysp!
W tej beczce miodu znajduje siÄ™ jednak Å‚yżka dziegciu. Część zadaÅ„ pobocznych to w znacznej mierze typowe zapychacze – przynieÅ› to, zrób tamto. Ok, tak jest wszÄ™dzie, nie czepiam siÄ™. Nieco denerwuje jednak to, że ta losowość Å›wiata nie niesie ze sobÄ… niczego ciekawego. Proceduralnie generowane otoczenie czÄ™sto nie jest niczym wiÄ™cej jak pokrytymi łąkami równinami nie majÄ…cy zbyt wiele do zaoferowania (czasami odkryjemy jakiÅ› „dig spot” i idziemy wykopać skrzyniÄ™, ale to w zasadzie jedyne urozmaicenie).
Na pewno poruszanie siÄ™ po nieciekawym terenie urozmaiciÅ‚aby obecność jakichÅ› zwierzÄ…t, lecz na te nie możemy liczyć (może zostaÅ‚y zjedzone przez wygÅ‚odniaÅ‚ych Wastreli?). Tak samo miasteczka nie prezentujÄ… siÄ™ zbyt atrakcyjnie – trzeba pochwalić twórców, iż naprawdÄ™ przyÅ‚ożyli siÄ™ do lokacji, z którymi możemy „wejść w interakcjÄ™”, lecz rzÄ™dy identycznych kamieniczek mogÄ… przyprawić o zawrót gÅ‚owy i niezbÄ™dnym bÄ™dzie nawigować po ulicach przy pomocy mapki. Także modeli postaci nie jest zbyt dużo – nie razi to może zbyt rażące w ponurych dzielnicach peÅ‚nych szaroÅ›ci i beznadziejnoÅ›ci, ale w częściach Å›wiata przeznaczonych dla porzÄ…dnych obywateli przeszkadza „atak klonów” na ulicach, kiedy podczas spaceru co chwila napotyka siÄ™ identycznie wyglÄ…dajÄ…ce osoby. Na poczÄ…tku imponowaÅ‚o mi to, że każda postać ma indywidualnie brzmiÄ…ce nazwisko, jednak czar prysÅ‚ po spotkaniu idÄ…cych jeden za drugim trzech funkcjonariuszy policji o identycznych personaliach.
SytuacjÄ™ panujÄ…cej w krajobrazie monotonii ratuje tryb szybkiej podróży. Oparty jest on na schronach rozmieszczonych (losowo) na wiÄ™kszoÅ›ci wysepek. Dotarcie i przywrócenie jej do stanu używalnoÅ›ci wiąże siÄ™ zwykle z niewielkimi Å‚amigÅ‚ówkami Å›rodowiskowymi, stanowiÄ…ce przyjemnÄ… odskoczniÄ™ od innych zadaÅ„. Ciekawie wypadajÄ… tutaj wstawki gÅ‚ównego bohatera, który w humorystyczny sposób próbuje zracjonalizować istnieje rozlegÅ‚ego kompleksu korytarzy prowadzÄ…cych do każdej mini-krypty.
Sama grafika nie prezentuje siÄ™ źle. Oprawa mocno przywodzi na myÅ›li wspominanego już „BioShocka”, a niektóre efekty czÄ…steczkowe sÄ… przyjemne dla oka, zwÅ‚aszcza gdy po zmroku przemierzamy rozlegÅ‚e równiny. Nie można przyczepić siÄ™ także do pomieszczeÅ„ – czÄ™sto rozlegÅ‚e kompleksy zaprojektowane sÄ… w przemyÅ›lany sposób. SmucÄ… nieco okazjonalne spadki pÅ‚ynnoÅ›ci, które czÄ™sto nie sÄ… wcale uzależnione od tego, co dzieje siÄ™ na ekranie.
Happiness is a choice
Tak naprawdÄ™ czas przebrniÄ™cia przez caÅ‚ość produkcji zajmie tyle, ile siÄ™ bÄ™dzie chciaÅ‚o. Na przebiegniÄ™cie przez grÄ™, zaliczajÄ…c gÅ‚ówny wÄ…tek, wystarczy kilkanaÅ›cie godzin, lecz biada temu, kto tak postÄ…pi! Prawdziwym bogactwem tej produkcji nie jest tylko gÅ‚ówny wÄ…tek, ale również zadania poboczne. Na zaliczenie zadaÅ„ fabularnych wprawnego graczowi wystarczy kilkanaÅ›cie godzin rozgrywki (jakieÅ› osiemnaÅ›cie). Mnie jednak trzynaÅ›cie zajęło przejÅ›cie dopiero pierwszego aktu, zaliczajÄ…c wiÄ™kszość zadaÅ„ pobocznych (te nudniejsze sobie odpuÅ›ciÅ‚em). UkoÅ„czenie wszystkich trzech aktów oraz zadaÅ„ pobocznych może wynieść nawet okoÅ‚o czterdziestu godzin, co jest naprawdÄ™ imponujÄ…cym wynikiem, zwÅ‚aszcza biorÄ…c pod uwagÄ™ powszechny trend minimalizowania znaczenia trybu dla pojedynczego gracza.
Jak już wspomniałem, "
We Happy Few" dzieli siÄ™ na trzy gÅ‚ówne części, podczas których otrzymamy przyjemność kierowania trzema caÅ‚kowicie różniÄ…cymi siÄ™ od siebie postaciami. OczywiÅ›cie nie da siÄ™ ukryć, że to do obowiÄ…zkowej fabuÅ‚y przyÅ‚ożono siÄ™ w najwiÄ™kszym stopniu, ale wiele dodatkowych atrakcji również bÅ‚yszczy na tle czÄ™sto powtarzalnych zadaÅ„ z innych produkcji. Część aktywnoÅ›ci pobocznych imponuje oryginalnoÅ›ciÄ… i zÅ‚ożonoÅ›ciÄ… konceptu, na którym je oparto. Na przykÅ‚ad
caÅ‚y czas noszÄ™ w sobie traumÄ™ po jednym z zadaÅ„ dla lokalnego rzeźnika, które obfitowaÅ‚o w zwroty akcji i nietypowe mechaniki.
Dobrym pomysÅ‚em twórców byÅ‚o zrezygnowanie z powszechnego pomysÅ‚u kolekcjonowania kolejnych znajdziek, byle tylko na dÅ‚użej przykuć odbiorcÄ™ do ekranu. Tego tutaj nie uÅ›wiadczymy, poza okazjonalnymi maskami teatralnymi, za pomocÄ… których poznajemy kolejne fragmenty fabuÅ‚y. Jednak okazji do zbieractwa jest wiele! W niemal każdej szafce, stoliku czy skrzyni czeka na nas gros rzeczy do odnalezienia. Napotkane tam przedmioty mogÄ… wydawać siÄ™ zwykÅ‚ymi Å›mieciami, ale niech Was to nie zmyli! Każdy z nich przyda siÄ™ przy stole warsztatowym bÄ…dź alchemicznym, gdzie samodzielnie wytworzymy najpotrzebniejsze przedmioty takie jak leki, opatrunki, broÅ„ czy elementy przydatne przy dokonywaniu wÅ‚amaÅ„.
Nie tylko na aspekt craftingu poÅ‚ożono mocny nacisk. Oprócz tego dostÄ™pne jest drzewko umiejÄ™tnoÅ›ci, niezwykle przydatne podczas zaliczana kolejnych misji. Część z nich ma naprawdÄ™ istotny wpÅ‚yw na rozgrywkÄ™, dość wymienić chociażby tÄ™, która pozwala na zwykÅ‚e bieganie w mieÅ›cie (bez wykupionego „perku” mieszkaÅ„cy rzucÄ… siÄ™ na nas z obłędem w oczach, gdyż za bardzo odbiegamy zachowaniem od pozostaÅ‚ej części spoÅ‚ecznoÅ›ci). Inne gałęzie pozwolÄ… nam wolniej siÄ™ mÄ™czyć, być bardziej sprawniejszym w walce czy przyjmować wiÄ™kszość ilość ciosów.
Ogólne wrażenie psujÄ… jednak trochÄ™ powszechnie wystÄ™pujÄ…ce bugi. Czasami zdarza siÄ™, że postaci nie powinny być tam, gdzie siÄ™ znajdujÄ…, co wywoÅ‚uje niepotrzebny groteskowy efekt w tym miejscami mrocznym Å›wiecie. Nie uÅ›wiadczyÅ‚em na szczęście błędów, które na dobre przeszkodziÅ‚yby mi w kontynuowaniu fabuÅ‚y czy powodowaÅ‚y zgon, wiÄ™c na szczęście nie jest źle! MyÅ›lÄ™, że to jak z produkcjami od Bethesdy; przepeÅ‚nione glitchami, jednak ich ogólna jakość jest tak dobra, że stajÄ… siÄ™ po prostu kolejnym z elementów skÅ‚adajÄ…cych siÄ™ na grÄ™.
It’s never too late to have a happy past
„
We Happy Few”
nie jest niczym rewolucyjnym. WrÄ™cz przeciwnie; zawiera sobie ogrom znanych już mechanik i rozwiÄ…zaÅ„, inspirujÄ…c siÄ™ zarówno obecnymi modami, jak i tym, co inne produkcje zawieraÅ‚y przed laty. Nie jest to w cale wada –
Copulsion Games zgrabnie poskładało to wszystko w solidny, kompletny produkt przepełniony ciekawą zawartością.
Razi nieco to, że nie zadbano o polskÄ… wersjÄ™ jÄ™zykowÄ…. W obecnych czasach dla wielu może nie wydawać siÄ™ to przeszkodÄ…, lecz w tym przypadku spolszczenie naprawdÄ™ by siÄ™ przydaÅ‚o. Jako że Å›wiat rysuje siÄ™ na alternatywnÄ… historiÄ™ Wielkiej Brytanii, nie tylko akcent jest angielski, ale także bardziej skomplikowana skÅ‚adnia czy wyszukane sÅ‚ówka (Amerykanie czÄ™sto rezygnujÄ… ze stosowania co bardziej zÅ‚ożonych konstrukcji gramatycznych). O ile grÄ™ da siÄ™ przejść ze znajomoÅ›ciÄ… tego jÄ™zyka na podstawowym poziomie, jednak może umknąć nam wiele smaczków oraz meandrów fabuÅ‚y, także tym mniej pewnie czujÄ…cym siÄ™ w jÄ™zyku Szekspira poleciÅ‚bym poczekać na spolszczenie (które najpewniej prÄ™dzej doczeka siÄ™ stworzenia przez fanów produkcji niż odgórnie).
Niektórych odrzucić mogÄ… błędy czy gÅ‚upotki licznie tu wystÄ™pujÄ…ce. Tak naprawdÄ™ jednak „
We Happy Few” to coÅ›, czego dawno nie widzieliÅ›my, i jak na dzieÅ‚o niewielkiego studia sfinansowane za pomocÄ… kampanii crowdfundingowej jawi siÄ™ naprawdÄ™ nieźle, zwÅ‚aszcza na tle indyków o czÄ™sto dyskusyjnej jakoÅ›ci. Należy wiÄ™c samemu podjąć decyzjÄ™, czy kupić grÄ™, ale na pewno warto chociaż na chwilÄ™ pochylić siÄ™ na tym tytuÅ‚em i zobaczyć, co ma sobÄ… do zaoferowania.
Klimat bardzo ciekawy tak samo jak i sam pomysł na fabułę. Gratulacje.