dodano: 2023-01-24 08:00:02
aktualności recenzja filmow Kobiety na wojnie, recenzja dramatu wojennego dostępnego na platformie Netflix

Kobiety na wojnie, recenzja dramatu wojennego dostępnego na platformie Netflix

Kobiety na wojnie, recenzja dramatu wojennego dostępnego na platformie Netflix
80°
0

Kobiety na wojnie, recenzja dramatu wojennego dostępnego na platformie Netflix. Piekło I wojny światowej pokazane w sposób realistyczny oczami kobiet.

Wojna to niestety bardzo aktualny temat, który wprawdzie nie dotyczy nas osobiście, ale działania wojenne trwają blisko nas, a cierpienie ludzi widzimy codziennie, choćby w telewizji, prasie, czy na Internecie. Wiek XX doświadczony aż dwie wojny, podczas których zginęło mnóstwo ludzi, a pozbawione mężczyzn kobiety musiały radzić sobie same. Pierwsza wojna światowa, która była przerażającym testem i świadectwem możliwości nowej broni, w tym chemicznej, stała się motywem zarówno filmu Netfliksa Na zachodzie bez zmian, ale i ostatnio dodanego do biblioteki platformy francuskiego serialu Kobiety na wojnie. I to właśnie jemu przyjrzę się w dzisiejszej recenzji. 

Kobiety na wojnie to serialowy dramat wojenny produkcji francuskiej, który swoją premierę nie miał bezpośrednio na Netfliksie, a był emitowany zarówno w Szwajcarii, Belgii i Francji, by finalnie trafić także na Netfliksa. Jest to produkcja w klasycznej miniserialowej ilości odcinków, czyli w ośmiu, które trwają po około 50 minut.

Zapoznaj się także z: RED Playtesting, czyli jak CD Projekt RED zaprasza graczy do pomocy przy okazji testowania nowych projektów

Opowieść rozgrywa się na początku I wojny światowej, w roku 1914, w niewielkim francuskim miasteczku, kiedy to wkroczenie wojsk niemieckich wymusza na francuskich mężczyznach wstąpienie do armii i ruszenie na front. W domu zaś, pozostawione z obowiązkami, które niegdyś wykonywali panowie, zostają kobiety, którym przyjdzie mierzyć się z przerażającymi konsekwencjami, jakie niesie ze sobą wojna.

Opowieść, która została stworzona przez Cécile Lorne i wyreżyserowana przez Alexandre'a Laurenta (Modliszka, Tajemnice Elise, Falco) koncentruje się na czterech kobietach, o zupełnie różnym statusie społecznym, życiowym przeznaczeniu i celu. Ich losy jednak będą się przeplatać i łączyć, nadając serialowej historii klimatu i niezwykle wartkiej akcji. 

Podczas ośmiu odcinków śledzimy Caroline Dewitt , w którą wcieliła się Sofia Essaïdi (Nostalgia, Overdose), żony i matki, która weszła do domu przedsiębiorców zajmujących się produkcją ciężarówek, a której bezpieczeństwo zaburzyła wojna i wcielanie jej męża inżyniera do armii. Caroline ma za sobą wstydliwą przeszłość, którą ukrywa przed rodziną męża, czyli teściową i jego bratem. Życie i wojna zmusza kobietę do postawienia na swoim i zmian w fabryce, które nie wszystkim z jej rodziny będą się podobać. 

Marguerite de Lancastel, zagrana przez Audrey Fleurot (O północy w Paryżu, Bazar de la Charité) to natomiast prostytutka, która jako młoda dziewczyna, z przyczyn osobistych porzuciła swego syna, a po latach go odszukawszy przyjeżdża do miasteczka, gdzie jej dziecko stacjonuje razem z wojskiem. Los oczywiście zmienia plany na życie i pracę, i Marguerite staje się jedną z kobiet stających na linii frontu, nie z bronią, a w służbie medycznej.

Przeczytaj również: Krzywe linie Boga recenzja filmu Netflix, w końcu godny uwagi thriller, który nie wieje nudą, a może zaskoczyć

Na takiej też posłudze, w zakonie, który jest szpitalem wojskowym poznajemy matkę przełożoną Agnes, w którą wcieliła się Julie De Bona (Bazar de la Charité, Miłość w Laponii), która nie radzi sobie z ogromem cierpienia, jakie widzi i przeżywa codziennie, borykając się również ze swoimi własnymi słabościami i grzechami kościoła, w tym molestowaniem zakonnych nowicjuszek przez księdza. 

Jest i Suzanne Faure zagrana przez Camille Lou (W rytmie świąt, Rozpieszczone bachory), posiadająca zdolności medyczne pielęgniarka, która ścigana przez detektywa za śmierć jego żony, wskutek szeregu dramatycznych wydarzeń przyjmuje tożsamość innej kobiety i trafia do wspomnianego szpitala wojskowego, i klasztoru zarazem, znajdując tam cel swojego życia, jakim jest leczenie i pomaganie innym, miłość i przyjaźń.

Wszystkie cztery kobiety łączy los, jednoczy wojna i piekło, jakie niesie. I choć jesteśmy świadkami naprawdę szybko płynącej narracji, w której znalazł się dramat, elementy obyczajowe, romans i wiele innych, to nie tracimy ani na chwilę chęci poświęcenia serialowi uwagi. Wszystko przez to, że każda z kobiecych postaci charakteryzuje się silną osobowością, ma jasno wyznaczony cel, ale jego realizacja nie należy do najłatwiejszych, bo życie i inni rzucają naszym bohaterką kłody pod nogi.

Caroline boi się o przyszłość swoją i swojej córki, mając za plecami knowania jej szwagra i nieprzychylną teściową. Marguerite boryka się z wyrzutami sumienia po porzucenia syna, jednocześnie będąc kobietą zdeterminowaną, by zarówno go zobaczyć, ale i ocalić od dramatu wojny, wiedząc, że jest to niemożliwe. Susane boi się o siebie, wiedząc, że ktoś może ją rozpoznać, boi się także o pacjentów, gotowa na wszystko, nawet na śmierć. Matka Agnes, zaślubiona kościołowi i Jezusowi mierzy się z cielesnością i miłością do mężczyzny, jednocześnie walcząc o swoje nowicjuszki, nękane przez księdza, który je molestuje. 

Przeczytaj również: Pewnego razu na krajowej jedynce, recenzja polskiej, całkiem zgrabnej serialowej czarnej komedii

Dramat wylewa się z każdej niemal sceny, kobiecość i delikatność schodzi na plan dalszy, stawiając na samozaparcie, celowość i wolę walki. A czas jest temu nie sprzyjający, bo trwa wojna. A jest ona w serialu Kobiety na wojnie pokazana w sposób okrutnie realistyczny, bez słodzenia, przekłamywania faktów i przesadnej bohaterskości czy patosu. Widzimy rannych żołnierzy, których piekło wojny doprowadziło albo do załamania nerwowego, albo na skraj szaleństwa. Wojna i jej dramat i bezsensowność pokazana jest dobitnie, emanując lękiem, stanami depresyjnymi, agresją i postępkami, z jakimi trudno się pogodzić. Wyzwala ona w ludziach chęć sięgania po narkotyki, przemoc seksualną, budzi demony, przeraża. 

Kobiety na wojnie to serial realizowany prawdziwie do tego stopnia, że niezmiernie pochłaniający naszą uwagę. Na dodatek jego realizacja, posługiwanie się kamerą, ujęcia i zabawa ze światłem sprawiają również ucztę wizualną, nawet jeśli śmierć i wojna zajmuje większość część tejże opowieści.

Podsumowując serial Kobiety na wojnie to kolejna wojenna historia, która zdecydowanie warta jest uwagi. Mieszanina dramatu wojennego, obyczajowego, dreszczyk emocji, szybka akcja i romans to miks, który nie pozwala się nudzić. Zaletą serialu jest także to, że nie jest to produkcja przesłodzona. Twórcy pokazali to, co brutalne w brutalny i szczery sposób, jednocześnie zaznaczając, że w obliczu wojny, cierpienia i zła jako takiego, jest również miejsce prawdę, dobro i pomaganie. Polecam serial, bo warto go obejrzeć. 

Śledź nas na google news - Obserwuj to, co ważne w świecie gier!


Komentarze (0):