
The King Is Watching to indyk z 2025 roku, do którego sam musiałem wrócić myślami, bo w momencie premiery pochłonął mnie całkowicie, a mimo to nie doczekał się wtedy recenzji. Dziś to już gra, która oficjalnie chwali się sprzedażą na poziomie około czterystu tysięcy kopii, ma bardzo dobre opinie na Steamie i bez żadnych wątpliwości zasłużyła na ten sukces.
To strategiczna gra indie z elementami roguelike, która pokazuje, że dobry pomysł i konsekwencja w jego realizacji potrafią zdziałać cuda, nawet bez ogromnego budżetu i rozbudowanej fabuły. Już od pierwszych minut widać, że mamy do czynienia z tytułem, który wie, czym chce być i bardzo konsekwentnie realizuje swoją wizję.
Podstawą rozgrywki jest rozbudowa własnego królestwa, ale z bardzo nietypowym twistem, bo wszystko działa tylko wtedy, gdy na to patrzymy. Produkcja surowców, szkolenie wojska, budowa elementów obronnych czy struktur specjalnych odbywa się wyłącznie na zaznaczonych obszarach, które są aktualnie obserwowane przez gracza.
Wraz z postępami można zwiększać pole widzenia, odblokowywać kafelki automatyczne, ale rdzeń mechaniki pozostaje niezmienny. Zasoby na mapie potrafią się wyczerpywać, więc nie wystarczy raz dobrze zaplanować królestwa, tylko trzeba je stale przebudowywać i dostosowywać do sytuacji. Gra zmusza do ciągłego reagowania i myślenia kilka kroków naprzód.
Co jakiś czas na nasze ziemie nadciągają fale przeciwników i cała zabawa polega na tym, by przetrwać określoną ich liczbę. Jeśli się uda, przechodzimy na kolejny poziom trudności, gdzie wrogowie są silniejsi i bardziej wymagający. Niby pomysł prosty, ale w praktyce niezwykle uzależniający.
System roguelike oparty na ulepszeniach, doradcach i bonusach startowych na początku potrafi realnie zmieniać rozgrywkę, ale z czasem jasno pokazuje, że kluczowe są decyzje gracza, układ królestwa i strategiczne myślenie, a nie same modyfikatory.
Graficznie The King Is Watching prezentuje się bardzo przyjemnie. Styl jest lekko oldschoolowy, ale świetnie dobrany kolorystycznie i wyjątkowo czytelny. Ogromną zaletą jest interfejs użytkownika, który jest prosty, logiczny i nie przeszkadza w rozgrywce, co w grach indie wcale nie jest standardem.
Muzyka i dźwięki stoją na solidnym, nienachalnym poziomie. Nie próbują być epickie ani dominujące, ale dobrze budują klimat i umilają czas spędzony przy kolejnych runach. Odgłosy są adekwatne do tego, co dzieje się na planszy, i nie męczą nawet podczas dłuższych sesji.
Całość składa się na niezwykle grywalną, wymagającą i bardzo wciągającą strategię, która z każdym kolejnym etapem stawia przed graczem coraz większe wyzwania. Różnorodność przeciwników i typów wojsk zmusza do kombinowania i dostosowywania taktyki, dzięki czemu gra długo się nie nudzi.
Z czystym sumieniem polecam ten tytuł wszystkim fanom indyków, strategii i gier logicznych. Dla mnie to jedna z najlepszych gier tamtego roku i produkcja bardzo bliska ocenie 10/10.
Wszelkie Prawa Zastrzeżone.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu