
Winter Survival to jedna z najdłuższych i najbardziej nietypowych przygód, jakie mam zapisane na Steamie. Nie dlatego, że gra jest ogromna, ale dlatego, że towarzyszy mi od lat. Dostałem ją jeszcze wtedy, gdy startował Portal Lubię Grać. Było to demo albo bardzo wczesna wersja beta, a początek wyglądał zupełnie inaczej – pamiętam wyraźnie motyw katastrofy lotniczej, którego dziś już nie ma.
Mamy rok 2026. Oficjalna data premiery gry to 19 listopada 2025 roku, a ja kojarzę ten tytuł od dobrych kilku lat. Próbowałem sprawdzić na Steamie, od kiedy dokładnie ją posiadam, ale bez skutku. Patrząc jednak na osiągnięcia i ich daty (2021–2024), widać, że gra była rozwijana przez około pięć lat.
Łącznie spędziłem w niej 44 godziny. I w końcu udało się – ukończyłem cały wątek fabularny. Co ciekawe, według statystyk dokonało tego zaledwie około 1,5% graczy, więc jest to mały powód do dumy.
Winter Survival od początku przyciągał mnie podejściem do gatunku survival. Walka z zimnem, głodem, dzikimi zwierzętami – niedźwiedziami i wilkami – oraz ogólnie niesprzyjającym środowiskiem była czymś, co zapowiadało się na trudne i wymagające doświadczenie.
Mechanicznie jest to klasyczny survival: zbieranie zasobów, crafting, gotowanie, leczenie i eksploracja. Gra się przyjemnie, ale dość szybko na wierzch wychodzą problemy.
Największym problemem gry jest jej stan techniczny. Bugów jest mnóstwo – zarówno fabularnych, jak i gameplayowych. Zdarza się brak kluczowych przedmiotów, nieczytelne prowadzenie gracza czy konieczność przeładowywania zapisu, bo coś się nie zespawnowało.
Gra jest również przeładowana mechanikami i przedmiotami, z których wiele wydaje się zupełnie zbędnych. Balans leży – sporo rzeczy zdobywa się zbyt łatwo, bez realnego wysiłku.
Jednym z ciekawszych elementów gry jest system zdrowia psychicznego. Głód, zimno, zmęczenie, rany czy samotność podnoszą poziom obciążenia psychicznego. Po osiągnięciu 100% gracz otrzymuje chorobę psychiczną, która powinna realnie utrudniać rozgrywkę.
Niestety system jest fatalnie wybalansowany. Pod koniec gry miałem tyle tabletek obniżających psychozę, że całkowicie przestałem się tym mechanizmem przejmować. Coś, co miało być wyzwaniem, stało się tylko formalnością.
Fabularnie również to nie działa. Wizje, halucynacje i tęsknota za żoną zamiast budować klimat, rozmywają główny wątek i szybko zaczynają nużyć.
Jedzenia jest zdecydowanie za dużo. Z każdej zabitej zwierzyny dostajemy ogromne ilości mięsa, a same polowania nie stanowią większego zagrożenia. Przez większość gry miałem wszystkiego w nadmiarze, do tego stopnia, że brakowało miejsca w schowkach.
Gra próbuje to równoważyć systemem migrującej bazy – co jakiś czas trzeba przenieść się do innego schronienia – ale nie rozwiązuje to problemu nadmiaru zasobów.
Dźwiękowo gra jest poprawna, graficznie również prezentuje się dobrze, szczególnie jak na survival osadzony w zimowym lesie. System wychłodzenia, moknięcia podczas deszczu i wpływu pogody na postać działa poprawnie.
Widać jednak, że gra zmienia kierunek rozwoju. Wątek fabularny wygląda na domknięty na siłę, a dalszy rozwój skupia się bardziej na czystym survivalu i trybach wyzwań. Szkoda, bo to fabuła mogła być fundamentem tego tytułu.
Spędziłem z Winter Survival kilka lat – z przerwami, oczekiwaniami i sentymentem. Bawiłem się w porządku, ale bez zachwytu. Gra miała duży potencjał i kilka świetnych pomysłów, jednak bugi, słaby balans i zagubiona fabuła skutecznie psują odbiór całości.
To nie jest zła gra. To gra, która mogła być znacznie lepsza.
Wszelkie Prawa Zastrzeżone.
Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników.
Korzystanie z serwisu oznacza akceptację regulaminu