dodano: 2018-12-30 07:05:02

Moje podsumowanie 2018 roku - Zacznijmy od dużych gier 1/2

Autor: AnoX
Moje podsumowanie 2018 roku - Zacznijmy od dużych gier 1/2
26°
0

2018 roku dosłownie za chwilę się zakończy, w związku z czym zdecydowałem się przedstawić Wam swoje podsumowanie ostatnich dwunastu miesięcy. 
 
Na początku chciałbym zastrzec i przypomnieć, że w poniższym wpisie poświęcę uwagę tylko "większym" tytułom, które raczej wyłamują się z segmentu indie. Mniejsze ekipy doczekają się osobnego tekstu, który ukaże się jeszcze w tym roku. Przy okazji chciałbym także zaprosić do zestawienia premier 2018 roku oraz zapowiadam, że na samym początku 2019 roku przygotujemy kolejne zestawienie, które będzie skoncentrowane właśnie wokół gier, które ukażą się w następnych dwunastu miesiącach. Przejdźmy zatem do rzeczy....
 
Styczeń 2018 roku rozpoczął się dla mnie od Deus Ex: Mankind Divided, które niestety zawiodło mnie. Produkcja jest niezła, ale zdecydowanie brakuje jej wiele względem poprzedniczki, nie wspominając o hitach, które zadebiutują jeszcze w tym okresie. Następnie nadrobiłem Grand Theft Auto V, które miałem w tym czasie sprawdzone na kilku platformach, gdzie wszystko było na znakomitym poziomie. Jeszcze w tym samym miesiącu zabrałem się także za tekst o FIFA 18, które wykonało cenny krok do przodu. Następnie przyszedł czas na luty, kiedy to miąłem okazję doskonale  zabawić się z czterema znakomitymi grami z serii Uncharted - Uncharted 4: Kres Złodzieja oraz Uncharted: Kolekcja Nathana Drake'a. To wszystko razem okazało się znakomite i zdecydowanie były to jedne z najlepszych growych doświadczeń także i dla mnie. W końcu przyszedł marzec kiedy to bliżej przyjrzałem się Metal Gear Survive, które dla mnie było pierwszym kontaktem z całą marką. To właśnie z tego powodu uważam, że warto zajrzeć do recenzji tego tytułu. Kilka dni później mogliście przeczytać także moje wrażenia i recenzję z Assassin's Creed The Ezio Collection, które pozwoliło mi sentymentalnie powrócić do ukochanych przygód Ezio Auditore da Firenze. Nie było to najlepsze doświadczenie, ale wciąż to oferuje sporo świetnej zabawy. Następnie na naszych łamach znaleźć mogliście recenzję Total War: Arena, które wtedy zapowiadało się naprawdę nieźle. Szkoda, że ostatecznie ten projekt zostanie zamknięty już w lutym 2019 roku. 
 
Kwiecień był dla mniej kolejnym miesiącem spod znaku Zakonu Assassynów. Tym razem jednak stanąłem do walki "po drugiej stronie" w ramach naprawdę solidnego Assassin's Creed Rogue Remastered. To była niezła przygoda, choć widać w niej pewne ograniczenia oraz poprzedniogeneracyjne braki. Dzięki polskiemu oddziałowi Ubisoftu mogłem zapoznać się ze świetnym Far Cry 5, które nieźle odświeżyło markę i naprawdę mocno skupiło się na najmocniejszych elementach poprzednich części. Po tej "górce" trafił się "dołek" w postaci solidnego Extinction. Szkoda, że Modus Games sprowadziło ten tytuł do wielkiego nieporozumienia w postaci ceny względem tego jaki budżet produkcja miała. Nie wspominam już o niezrozumiałych elementach, które niestety przełożyły się na co najwyżej dobrą grę. Maj ze swoim początkiem przyszedł wraz z kolejnym piratem-assassynem, czyli z Assassin's Creed Black Flag. Nawet pomimo upływu lat i tak okazało się, że mechaniki i rozwiązania dalej się spisują bardzo dobrze. Następnie wypuściłem swoją opinię dotyczącą Conan Exiles, które mimo osobnego charakteru i tak zagwarantowało mi podobny poziom zabawy. BATTLETECH ostatecznie okazał się dla mnie zawodem, nawet pomimo tego, że teoretycznie wszystko zostało tam wykonane na poziomie mniej więcej "okej". Dzięki GOG-owi również miałem okazję zapoznać się ze świetnym Divinity: Original Sin II, które w tamtym okresie zapewniło mi masę absolutnie znakomitej zabawy. Właśnie dla takich produkcji wszyscy gracze czekają z wypiekami na twarzy przez długi czas! W tym samym okresie po kilku problemach podzieliłem się z Wami także ostatecznymi wrażeniami z Total War Saga: Thrones of Britannia mającegp ciekawe podejście do marki i jej ciągłości, nazwijmy to rozwojowej. Mimo tego i tak bawiłem się bardzo dobrze z tym tytułem, który spowodował, że aż zacząłem rozglądać się za kolejną pełnoprawną kontynuacją. 
 
Lipiec 2018 zaczął się w moim przypadku od Davida Cage'a i jego kolejnej gry, czyli od Detroit: Become Human. Tym razem jego zespół zadbał o przypilnowanie go, dzięki czemu otrzymaliśmy bardzo dobry produkt. Szkoda, że mocne upolitycznienie historii znacząco obniżyło jej poziom oraz charakter w drugiej połowie. Następnie pobawiłem się lepiej z Infamous Second Son, które zdecydowanie było pozytywnym punktem dla całego PlayStation 4 na początku długiej swojej historii. Assassin's Creed: Unity trafiło w moje ręce właśnie w siódmym miesiącu, kiedy to ujrzałem te sporą (wciąż) dawkę niedociągnięć w rozgrywce. Szkoda, że ekipy deweloperskie tak się minęły z ostateczną mocą obliczeniową nowej generacji. Po kilku dniach zaprezentowałem także sporządzoną recenzję South Park Kijek Prawdy, które swoją solidnością odrzuciło na bok moją niechęć do niektórych aspektów tej gry. W sierpniu miałem okazję sprawdzić (gdy kończył mi się PS Plus) pierwszą z dwóch gier [dla mnie w tym roku] Insomniac Games, czyli Ratchet & Clank. Odświeżona pierwsza odsłona pozostawiła po sobie świetne wrażenia, dzięki czemu zdecydowałem, że od tej pory będę śledził markę. W tym samym czasie zapoznałem się bliżej także z marką The Last of Us, które za sprawą Remastered spowodowało u mnie sporo pozytywów. Nie była to jednak w pełni satysfakcjonująca zabawa. Zupełnie inaczej sprawa miała się z God of War (2018), które bardzo szybko wciągnęło mnie mocno do zabawy. Nawet pomimo pewnych braków i tak doskonale się bawiłem z tym tytułem. Już nie mogę się doczekać kolejnych przygód Kratosa, tym razem z nadzieją na lepsze techniczne uzupełnienie. Wrzesień rozpocząłem od przygód w Londynie za sprawą naprawdę niezłego Assassin's Creed: Syndicate, które miało braki, ale i tak pozostawiło po sobie masę świetnych i satysfakcjonujących wspomnień. W tym okresie miałem także taką połowiczną przyjemność obcowania z Sea of Thieves, które ostatecznie okazało się niestety pustą, choć piękną wydmuszkę. W drugiej połowie miesiąca zapoznałem się także z Assassin's Creed: Origins, które niestety zawiodło mnie ostatecznie. Niby wszystko było bardzo dobre, ale koncepcja połączenia marki z np. Wiedźminem 3: Dziki Gon zupełnie do mnie nie trafiła. W końcu Bayek powinien być naprawdę mocnym wojownikiem, a tutaj wystarczyły 3 poziomy różnicy i możemy otrzymać naprawdę mocny wp....l od byle jakiego wojaka.
 
W ostatnim okresie listopadowo-grudniowym bawię się także z Bloodborne oraz z Red Dead Redemption 2, które gwarantują mi sporo zabawy, której nie mogę ostatecznie określić oceną. Jest jeszcze za wcześniej na ostateczne oceny, lecz ten drugi tytuł z pewnością jest pod pewnymi elementami imponujący. Przy pozostałych jednak widzę sporo problemów. 
 
Czemu zatem na grafice głównej znalazły się tylko Red Dead Redemption 2 oraz God of War (2018)? Otóż to właśnie te dwie produkcje zadebiutowały w mijającym roku oraz spowodowały, że mógłbym którąś z nich uznać za najlepszą. W tym wypadku postawię na dzieło Sony Santa Monica, z którym po prostu spędziłem najwięcej czasu oraz które po prostu ukończyłem. RDR 2 wciąż ogrywam i czuję w pewnych momentach zniechęcenie oraz zmęczenie materiału. Spoglądając z perspektywy czasu widać, że PS4 zagościło u mnie rok wcześniej i zapewniło mi w ten sposób sporo doskonałej zabawy. Nieskromnie powiem, że zdarzyło się tak, że akurat najlepszy moment w kwestii gier odbył się właśnie w 2018. Lepiej w tej kwestii trafić nie mogłem. 2019 nie zapowiada się tak dobrze, choć mam jeszcze sporo do nadrobienia i do ogrania, także tym razem może zewnętrzne ekipy zaskoczą mnie na wielu polach. 

Komentarze (0):